Badanie: w pandemii 52 proc. firm MŚP jest gotowych do przejścia na pracę zdalną

PAP,mk | Utworzono: 2021-01-03 10:39
A|A|A

fot. pixabay (zdjęcie ilustracyjne)

Według VI badania „KoronaBilans MŚP” Krajowego Rejestru Długów 77 proc. spośród przedsiębiorstw MŚP deklarujących możliwość pracy zdalnej w mniejszym lub większym stopniu wdrożyło ten model. Jeszcze dwa miesiące wcześniej ten odsetek wynosił niecałe 42 proc.

Autorzy badania zaznaczyli, że liczba mikro, małych i średnich firm przechodzących w czasie pandemii na pracę zdalną wzrosła. Choć podobnie jak w poprzednim badaniu niespełna 5 proc. firm wskazało, że ich pracownicy mogą wykonywać swoje obowiązki w całości z domu, to więcej - ponad 52 proc. - firm deklaruje stosowanie modelu hybrydowego, wysyłając na home office część swojej załogi. W poprzednim badaniu było to 47 proc. Model hybrydowy z reguły możliwy jest w branży handlowej i usługowej. Z kolei największy problem z pracą w trybie home office mają firmy budowlane i produkcyjne - wynika z badania.

Eksperci KRD zwrócili uwagę, że znaczącą zmianą jest to, że przedsiębiorcy w większym stopniu niż wcześniej zaczęli wykorzystywać możliwości związane z pracą zdalną. Dwa miesiące temu ponad 58 proc. firm, które mogły przynajmniej część zespołu skierować do pracy z domu, utrzymywało całą załogę w biurze. Obecnie jest to 23,4 proc. Pozostali wdrożyli nowy model pracy.

Najpopularniejszym pomysłem na to jak zorganizować pracę zdalną jest taki, w którym trzy czwarte załogi pracuje w firmie a jedna czwarta zdalnie (32 proc.). Co piąta firma (20,9 proc.) przyjęła zasadę, w myśl której w trybie home office pracuje połowa zespołu. Z takiego rozwiązania najchętniej korzystają mikroprzedsiębiorcy oraz firmy handlowe. Niespełna 13 proc. przedsiębiorców zdecydowało się z kolei na model, który zakłada pracę z domu w przypadku trzech czwartych załogi. Autorzy badania zaznaczyli, że całkowite przejście na pracę zdalną "nadal jest dla przedsiębiorców wyzwaniem".

Prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki zwrócił uwagę, że otwartość przedsiębiorców na home office zależy od wielkości firmy i od branży, w której działa. "Najwięcej problemów mają z tym firmy budowlane (64,3 proc.) oraz produkcyjne (60 proc.). Pod względem wielkości ponad 52 proc. mikroprzedsiębiorców deklaruje, że ich pracownicy nie są w stanie wykonywać wszystkich swoich obowiązków, pracując zdalnie" - skomentował dla PAP wyniki badania Łącki. Dodał, że do pracy z domu najlepiej przygotowani są średni przedsiębiorcy oraz przedstawiciele firm handlowych i usługowych.

Jak wynika z „KoronaBilansu MŚP”, ponad 27 proc. firm zamierza po pandemii utrzymać stosowany obecnie system pracy. Najbardziej przekonani do tego są przedstawiciele branży handlowej (43 proc.), która w czasie epidemii stara się wykorzystać możliwości oferowane przez internet i sprzedaż online. Co szósta firma (17 proc.) planuje wprowadzić model hybrydowy z mniejszą niż do tej pory liczbą osób pracujących zdalnie. Odpowiedzi na pytanie, jak zorganizować pracę po pandemii, wciąż nie zna co dziesiąty przedsiębiorca.

Z kolei ponad 36 proc. przedsiębiorców jest przekonanych, że sytuacja unormuje się na tyle, że cała załoga będzie mogła wrócić do firmy. Będzie to powrót do innej rzeczywistości, ponieważ pandemia przyczyniła się do popularyzacji pracy zdalnej. Eksperci zwrócili uwagę, że na początku epidemii miała ona wprawdzie na celu zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom, jednak szybko okazało się, że dla przedsiębiorców takie rozwiązanie może być także korzystne finansowo.

Jak powiedział Łącki, zaoszczędzone na utrzymaniu firmowej floty, delegacjach, administracji i wynajmie powierzchni biurowych pieniądze właściciele firm mogą przeznaczyć na usprawniające funkcjonowanie biznesu rozwiązania informatyczne i nowe technologie. "Takie inwestycje planuje co piąty przedsiębiorca. Dodatkowo, już ponad 45 proc. firm jest w stanie przynajmniej częściowo prowadzić swoją działalność online, a 42 proc. zamierza to zrobić w ciągu najbliższych trzech miesięcy" - wskazał. W poprzednim badaniu takie plany miało niespełna 30 proc. przedsiębiorców.

"Wystarczy też spojrzeć na wydatki firm w czasie pandemii, żeby zauważyć, że traktują one pracę zdalną jako rozwiązanie przyszłości. Co trzecie przedsiębiorstwo przeznaczyło bowiem dodatkowe środki na zakup nowego sprzętu w postaci komputerów przenośnych i telefonów dla pracowników" – dodał szef KRD.

Eksperci zauważyli, że oprócz zmiany nastawienia przedsiębiorców, pandemia wymusiła też zmiany w prawie. Od września 2020 r. funkcjonują zapisy, zgodnie z którymi pracodawca może zlecać pracownikowi pracę zdalną do końca epidemii oraz trzy miesiące po jej zakończeniu. Trwają również prace nad nowelizacją Kodeksu pracy, która dotyczyć będzie m.in. kwestii związanych z normami czasu pracy, BHP oraz badań lekarskich.

VI ogólnopolskie badanie „KoronaBilans MŚP” przeprowadziła firma IMAS International w listopadzie 2020 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 357 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~czesiek
2021-01-04 08:41:23
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 0
Fryzjer, który w czasie kwietniowego lockdownu ostrzygł swojego znajomego, wygrał przed sądem. Sąd Administracyjny w Opolu wskazał, że nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej i w świetle prawa nie można było w ten sposób ograniczać wolności przedsiębiorcy. Mężczyzna przyszedł do swojego salonu fryzjerskiego, by uporządkować dokumenty. W międzyczasie odwiedził go znajomy, którego mężczyzna, korzystając z okazji, ostrzygł. Na czynności tej przyłapała go policja i ukarała mandatem o wysokości 10 tys. złotych. Fryzjer zaskarżył tę decyzję i wygrał. Sąd w Opolu wskazał na szereg nie prawidłowości we wprowadzaniu ograniczeń. „Rada Ministrów zrezygnowała z formalnego i przewidzianego w art. 232 Konstytucji RP wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Uznała, że przyznane jej zwykłe środki konstytucyjne w rozumieniu art. 228 ust. 1 Konstytucji są wystarczające, aby opanować istniejący stan epidemii. Dlatego do uregulowań prawnych dotyczących ograniczeń praw i wolności człowieka i obywatela mają zastosowanie wszystkie konstytucyjne i legislacyjne zasady, obowiązujące poza regulacjami właściwymi dla stanów nadzwyczajnych z Rozdziału XI Konstytucji RP. W związku z tym w celu wprowadzenia ograniczeń wolności i praw człowieka nie można powoływać się na nadzwyczajne okoliczności, uzasadniające szczególne rozwiązania prawne oraz okolicznościami tymi nie można usprawiedliwiać daleko idących ograniczeń swobód obywatelskich wprowadzanych w formie rozporządzeń” – czytamy w uzasadnieniu. Następnie dalej: „[…] Zamiast tego prawodawca wydał akty prawne rangi rozporządzenia, czyli akty rangi niższej niż ustawa, po to aby ograniczać w czasie epidemii podstawowe wolności i prawa człowieka”.
~czesiek
2021-01-03 13:10:01
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 1
Od 1 stycznia w życie wszedł podatek cukrowy, nazywany dla zmylenia przeciwnika, tj. obywateli, opłatą. W jego wyniku doszło do radykalnych podwyżek cen, przede wszystkim napojów słodzonych. Ustawa wprowadzająca podatek cukrowy została zatwierdzona w sierpniu, kiedy najpierw za zagłosowały za nią PiS i Lewica w Sejmie, a potem swój podpis złożył Prezydent Andrzej Duda. Wszystko oczywiście pod pretekstem dbania o zdrowie obywateli. W normalnym kraju jeżeli chcesz jeść 5 razy dziennie w fast-foodzie, pić tylko wysokocukrowe napoje gazowane, palić i umrzeć w wieku 45 lat, masz do tego prawo – to Twój wybór. W kraju socjalistycznym władza określa co ludzie mogą jeść i pić, a czego nie mogą lub nie powinni
Reklama