Krzysztof Krawczyk nie żyje. Miał 74 lata

BT, PAP | Utworzono: 2021-04-05 18:31 | Zmodyfikowano: 2021-04-05 18:34
A|A|A

fot. Wikipedia

W poniedziałek po południu przyjaciel i menadżer Krzysztofa Krawczyka - Andrzej Kosmala - zamieścił na Facebooku wpis "Zmarł Krzysztof Krawczyk R.I.P.".

23 marca Krawczyk zamieścił na swoim profilu komunikat, że trafił do szpitala. "Kochani! Niestety i mnie dopadł COVID. Jestem w szpitalu. Muszę podjąć walkę, jeszcze jedną w moim życiu walkę! Nie wiem jak będzie z moją Ewą, która jeszcze nie ma wyniku, ale jest na kwarantannie w domu" - napisał artysta.

W Wielką Sobotę 3 kwietnia Krzysztof Krawczyk napisał, że wrócił do domu ze szpitala. "Kochani! Jestem w domu! Do mojej sypialni wpadają 2 promyki słońca: wiosenny przez okno i Ewunia przez drzwi. Dziękuję za modlitwę i życzenia! Zdrowia wszystkim życzę, nie dajmy się wirusowi!".

Jeszcze tego dnia na swoim Facebooku zapraszał na swój recital w Sopocie z 1994 roku, który pokazywała TVP2. "Na ten występ namówiony przez Ninę Terentiew przyleciałem po 4 latach pobytu w Stanach Zjednoczonych. Ten koncert spowodował, że zdecydowałem się na powrót do kraju już na stałe. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!" – wspominał.

Krzysztof Krawczyk był jednym z najbardziej znanych polskich wokalistów, wykonawcą takich przebojów, jak "Pamiętam Ciebie z tamtych lat", "Jak minął dzień", "Byle było tak", "Parostatek", "Mój przyjacielu".

Na scenie muzycznej obecny był od prawie pięciu dekad. Wydał ponad 100 płyt - solowych i kompilacji. Wielokrotnie zwyciężał w sondażach na ulubionego piosenkarza Polaków. Był nazywany "polskim Elvisem Presleyem", porównywano go do Johnny'ego Casha.

Krzysztof Krawczyk urodził się 8 września 1946 roku – jak czytamy w jego oficjalnym życiorysie - w niedzielę, w samo południe w Katowicach. Śpiewu uczył się w Średniej Szkole Muzycznej w Łodzi.

"Już jako małolat byłem zafascynowany Armstrongiem i Beatlesami. Ale przede wszystkim Tommym Steele'em z filmu "W rytmie rock'n'rolla". Stałem tuż przed telewizorem i nie mogłem się od niego oderwać. A odkryłem, że mam to +coś+ dopiero, gdy zacząłem śpiewać piosenkę Ricky'ego Nelsona z "Rio Bravo". To był mój popisowy numer, aż do momentu, kiedy kolega napisał dla mnie twista pod tytułem "Oj, oj, oj, oj boli mnie ząb" - wspominał w jednym z wywiadów.

W innym opowiadał: "Mój ojciec był aktorem. Rzadko bywał w domu, więc jego obecność traktowaliśmy z bratem prawie jak święto. Jednak równocześnie był moim największym przyjacielem i powiernikiem. Kiedy zakochałem się w koleżance z przedszkola i klockiem rozwaliłem głowę konkurentowi, tata poszedł na rozmowę z wychowawczynią. Po powrocie powiedział mi, że tak się nie załatwia spraw uczuciowych. Poradził, że jeśli rzeczywiście jestem w kimś zakochany, to powinienem okazywać swojej wybrance szacunek, na przykład modlić się za nią. Zostało mi to w pamięci do dziś".

Krzysztof Krawczyk, obdarzony charakterystycznym barytonem wokalista, a także gitarzysta i kompozytor, urodził się 8 września 1946 r. w Katowicach. Podobno gdy przyszedł na świat, ojciec powitał go słowami: "Będzie z ciebie wielki artysta". W dzieciństwie Krawczyk wielokrotnie się przeprowadzał, jeżdżąc z rodzicami po Polsce. Mieszkał m.in. w Łodzi, gdzie kształcił się w szkole muzycznej.

Jego wielka przygoda z estradą rozpoczęła się w 1963 r., gdy zadebiutował w zespole Trubadurzy. Karierę solową rozpoczął 10 lat później. W latach 70. wylansował wiele przebojów, m.in. "Jak minął dzień", "Parostatek", "Pamiętam Ciebie z tamtych lat". W 1975 r. otrzymał tytuł Piosenkarza Roku w plebiscycie Klubów Publicystów Estradowych. Trzy lata później zdobył pierwszą nagrodę na festiwalu w Opolu za piosenkę "Pogrążona we śnie Natalia".

Krawczyk występował na wielu festiwalach. W Polsce można było go usłyszeć m.in. w Opolu i Sopocie, za granicą - w NRD, Związku Radzieckim, Jugosławii, Bułgarii, Szwecji, Grecji, Belgii, Holandii.

Na początku lat 80. artysta wyjechał na pięć lat do Stanów Zjednoczonych, gdzie koncertował w klubach Chicago i Las Vegas. Po powrocie do kraju w 1988 r. miał poważny wypadek samochodowy, co zmusiło go do wycofania się na pewien czas ze sceny. Na początku lat 90. wrócił na krótko do USA, by nagrać w Nashville płytę "Eastern Country Album". W połowie lat 90. powrócił na stałe do Polski. Wydał płytę "Gdy nam śpiewał Elvis Presley". Zaczęto go nazywać "polskim Presleyem".

W 2000 r. wystąpił przed papieżem na Placu Świętego Piotra. W tym samym roku spotkał się z urodzonym w Sarajewie kompozytorem Goranem Bregovicem. Artyści nagrali razem płytę "Daj mi drugie życie" (2001), z której pochodzi m.in. przebój "Mój przyjacielu". W 2002 r. ukazał się w album Krawczyka "Bo marzę i śnię", zawierający utwory "Bo jesteś Ty" i "Chciałem być".

Artysta zaprosił wówczas do współpracy młodsze pokolenie muzyków, m.in. Macieja Maleńczuka i Roberta Gawlińskiego. Producentem płyty, która osiągnęła status platynowej, był Andrzej Smolik. W kolejnych latach ukazały się albumy: "To, co w życiu ważne" (2004, platynowy), "Tacy samotni" (2006), "Warto żyć" (2009), "Nigdy nie jest za późno" (2009, była to setna płyta w dorobku artysty).

Przez tyle lat obecny na polskiej scenie muzycznej, na której wciąż pojawiają się nowi wykonawcy, Krzysztof Krawczyk cieszył się niesłabnącą sympatią publiczności. Kilkakrotnie (m.in. w 2000 i 2004 roku) w sondażach OBOP zajmował pierwsze miejsce na liście ulubionych piosenkarzy Polaków. Zdobył bardzo wiele nagród, w ostatnich latach m.in. Telekamerę w kategorii muzyka rozrywkowa przyznaną w 2005 r. oraz Fryderyka 2004 dla wokalisty roku.

W 2008 roku obchodził 45-lecie swej drogi artystycznej podczas Festiwalu Top Trendy w Sopocie. W październiku 2020 ze względów zdrowotnych i pandemii koronawirusa zawiesił całkowicie działalność artystyczną.

Krzysztof Krawczyk był wielokrotnie gościem Radia Wrocław - nie tylko w ostatnich latach, ale jeszcze w poprzednim wieku. Posłuchajcie wywiadu Ewy Stramskiej z legendarnym artystą z 1995 roku:

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ewa
2021-04-05 23:11:29
z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Ocena: 7
czyli na bank skoro nagla śmierć, to zator....po szczepionce, boże chroń nas
~Ewa
2021-04-05 22:39:01
z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Ocena: 8
Ludzie i dalej wierzycie w te szczepionki? Facet był zaszczepiony, kłamią nas, że szczepionka chroni przed ciężkim przebiegiem ! Sama znam dwa przypadki, jak dwóch młodych facetów zmarło na zator po szczepieniu. Dlaczego lekarze , naukowcy kłamią?! Dlaczego nam o tym nie mówią prawdy?
~Fan
2021-04-05 21:17:07
z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Ocena: 5
Cześć Jego Pamięci! Spotkaliśmy się z Panem Krzysztofem na kilku koncertach.Najbsrdzuej zapamiętałem ten kameralny w Międzyzdrojach.Po koncercie wziął mojego małego wówczas Syna na kolana i mówi: będę Twoim Dziadkiem, ok? Nasza rozmowa przeciągnęła się do późnego wieczora.Taki właśnie był KK - skracającym dystans, był normalnym człowiekiem, a przy tym doskonałym artysta.Czesc Jego Pamięci!
~śmiercionka
2021-04-05 20:34:47
z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
Ocena: 6
fajzer
~Gas
2021-04-05 19:44:11
z adresu IP: (89.64.xxx.xxx)
Ocena: 6
Nie klamcie,ze na covid tylko powiedzcie prawde,ze to po szczepionce! Kiedy skonczycie ta klamliwa farse!
Reklama