Bezdomny Mikołaj z Bolesławca (Posłuchaj)

Piotr Słowiński | Utworzono: 2010-12-06 17:32 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Fot. Piotr Słowiński

Mikołaj - bezdomny z Bolesławca naprawdę ma na imię Józef i pochodzi z Warszawy, wrósł na stałe w krajobraz osiedla przy ul. Starzyńskiego, czyli tzw. Koziej Górki.

Mieszkańcy przynoszą 72-latkowi pieniądze, karmę dla jego ukochanego psa, a nawet jedzenie. Czasem ma do wyboru kilka różnych zup i nie zjada np. ogórkowej. Bo mu szkodzi.

Emil Zając, komendant straży miejskiej w Bolesławcu mówi, że Mikołaj był kiedyś woźnym w miejscowej szkole i zaskarbił sobie łaski mieszkańców. Dlatego nawet, gdy strażnicy zabrali jego psa do schroniska dla zwierząt, mieszkańcy go wykupili i oddali Mikołajowi.

Posłuchaj:

Bezdomny, który śpi w śmietniku, dostaje od nich także jedzenie. Ubrania. Nie chce spać w schronisku dla bezdomnych, bo mimo swoich 72 lat jest zahartowany i mróz mu nie szkodzi.

Na Mikołaja chciałby nową czapkę i ciepłe rękawice. Bo tego mu właśnie brakuje. Nie zamierza jednak rezygnować z wolności. - W schronisku dla bezdomnych czasem prześpi noc - mówi szefowa placówki, Danuta Zielińska.- Rano wstaje i wychodzi, bo ktoś mu daje codziennie 10-złotowy banknot.

- Nie można dać nic człowiekowi? - pyta kobieta, która Mikołajowi wręcza 10 złotych na jedzenie dla psa. - Ludzie mu bardziej pomagają niż ja.

Mikołaj tymczasem mówi, że gdyby w swoim życiu podjął kiedyś inne decyzje, zamiast pod sklepem na murku, siedziałby w jakimś ciepłym gabinecie. Byłby generałem może, albo kimś jeszcze ważniejszym.

Szybko jednak schodzi na ziemię. Na wigilię Bożego Narodzenia nigdzie się nie wybiera. Bo, jak mówi, nie zależy mu na lepszym jedzeniu. A inne rzeczy mu się z wigilią już nie kojarzą...

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama