Tragiczny pożar i niezwykła mobilizacja w całych Siechnicach [ZDJĘCIA]

Martyna Czerwińska, MC | Utworzono: 2021-12-02 14:35 | Zmodyfikowano: 2021-12-02 14:38
A|A|A

fot. Martyna Czerwińska

Tej rodziny z podwrocławskich Siechnic nie opuszczają nieszczęścia - najpierw powódź i generalny remont domu przy pomocy mieszkańców. Dwa lata temu nagła śmierć syna, a kilka dni temu... pożar, który strawił cały dom i zabrał życie ukochanemu psu oraz dwóm kotom. Wg świadków i poszkodowanych doszło do celowego podpalenia... z powodu nieszczęśliwej miłości. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie. Funkcjonariusze czekają na opinię biegłego. W tej tragicznej historii jest jednak coś budującego - niesamowita solidarność sąsiadów i pomoc płynąca od zupełnie obcych. 

Takiej fali pomocy pogorzelcy z Siechnic się nie spodziewali. Każdego dnia na pogorzelisko od rana przychodzą mieszkańcy całej miejscowości gotowi do pomocy. Wynoszą spalone meble, skuwają tynki, wyrzucają gruz do kontenerów. Wśród nich są także nastolatkowie - koledzy ze szkoły wnuczki poszkodowanych. O ciepłe posiłki dla wolontariuszy dbają sąsiedzi, ale także lokalne restauracje, które zaoferowały darmowe obiady. -Przywożą nam tyle pizzy ile potrzeba. Zagwarantowano też naszej rodzinie darmowe obiady do końca roku, mówi wzruszona Grażyna Skrętkowicz. Wolontariusze przekonują, że dla nich taka pomoc jest oczywista.

Gmina zadbała o dobrze wyposażony, gotowy do zamieszkania lokal zastępczy w Świętej Katarzynie, kontenery na śmieci, pomoc psychologiczną oraz zapomogę z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Siechnicach. To już trzeci pożar w tym roku w gminie. -Dziś wysłaliśmy na miejsce kolejny kontener, bo wolontariusze nie mieli gdzie składować odpadów, mówi wiceburmistrz Mariusz Różnowicz. Zgłosił się też sponsor dachu, który się zawalił oraz schodów, które strawił ogień - bez tego nie udałoby się zacząć odbudowy domu. -Straty są ogromne, spaliło się wszystko, zostały gołe mury, mówi Grażyna Skrętkowicz i nie ukrywa wzruszenia z powodu solidarności lokalnej społeczności:

Ogromna pomoc popłynęła też ze strony sąsiadów. -Na te pierwsze dni dali nam dach nad głową. Śpimy w salonie Pani Bożenki zza płotu. Gotują nam i wolontariuszom, wspierają na duchu, gromadzą rzeczy ze zbiórki, piszą za nas pisma do różnych fundacji. Dom nie był ubezpieczony. Pierwsze piętro było świeżo wyremontowane. W środku stał sprzęt i meble jeszcze w kartonach. -Własnymi rękami to robili przez wiele miesięcy i stracili dosłownie wszystko w kilka minut, mówią zatroskani sąsiedzi. 

Dzięki zbiórce udało się już zgromadzić 36 tys. złotych. Pewne jest natomiast, że to nie wystarczy. W tej chwili najbardziej potrzebne są osuszacze, które wyciągną z murów wilgoć. Później będą potrzebne materiały budowlane i sprzęt. Mieszkańcy zostali tylko z tym co mieli na sobie. Nie udało się uratować niczego. Dzieciom spaliły się nawet szkolne podręczniki. Szkoła już ruszyła z pomocą. -Przyjeżdżają nam pomagać koledzy z klasy, nawet tacy, z którymi nawet nie byłam zbyt blisko. Pracują do późnych godzin z łomem, mimo, że mają naukę, opowiada wnuczka państwa Skrętkowiczów. 

Rodzina boi się, że kiedy sprawa ucichnie, pomoc się jednak skończy.  -Ale dziękujemy za to wszystko co dla nas robicie. Nawet kiełbasę dostaliśmy za darmo z masarni, piekarnie dowożą nam pieczywo. Zaangażowała się cała miejscowość. Bez nich wszystkich, nie dalibyśmy rady się z tego podnieść, mówią zgodnie. 

Posłuchaj całego programu:

Link do zbiórki: tutaj

 Zobacz także: Pożar w Siechnicach przy Powstańców Śląskich. Zawalił się dach

Pospolite ruszenie w Technikum nr 15. Szkolna społeczność pomaga uczennicy

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama