Marszałek: Już ponad 200 tysięcy uchodźców na Dolnym Śląsku. (...) Niemcy nie radzą sobie z rejestracją

Dariusz Wieczorkowski, GN | Utworzono: 2022-03-15 09:37 | Zmodyfikowano: 2022-03-15 09:37
A|A|A

fot. RW

Panie marszałku, ilu obywateli Ukrainy przybyło do teraz na Dolny Śląsk? Czy da się to oszacować?

Trudno to jest oszacować, ponieważ napływają z różnych kierunków. To nie tylko kwestia związana z Kolejami Dolnośląskimi, czy w ogóle z kolejami, bo przecież mamy także Polregio, Intercity, również autobusy, ale w odruchach serca, z potrzeby serca, Dolnoślązacy po prostu jeżdżą do Przemyśla i zabierają uchodźców i przywożą na Dolny Śląsk.

Ale tak szacunkowo, to ile?

Na pewno już ponad 200 tysięcy.

Już ponad 200 tysięcy?

Już ponad 200 tysięcy.

Czy województwo, a może rząd, a może razem, macie pomysł, jak zachęcić uchodźców do tego, by wybierali też obok Wrocławia mniejsze miasta i miejscowości?

Dolny Śląsk, w tym Wrocław, jest drugim i regionem, i miastem wyboru uchodźców. Jestem przekonany, że to wynika też z takiej wieści obiegowej, która niesie, że tutaj na Dolnym Śląsku uchodźcami w sposób wyjątkowy zajmujemy się, że Dolnoślązacy są niezwykle ofiarni. Ale każdy system ma pewną swoją wytrzymałość. Stąd też było 14 par, uruchamiamy do 20 par pociągów, które jadą z Wrocławia w kierunku Zgorzelca. Staramy się, żeby mogły wjeżdżać do Görlitz i z naszymi Kolejami Dolnośląskimi nie ma problemu, bo wysyłamy tam pojazdy hybrydowe, a więc elektryczno-spalinowe, ponieważ, może to dziwne dla wielu, ale elektryfikacja tej linii kolejowej jest po stronie polskiej, natomiast nie jest zelektryfikowana po stronie niemieckiej. Natomiast te, które mają tylko lokomotywy elektryczne, no to muszą zatrzymać się w Zgorzelcu i to stanowi pewien problem, bo trzeba podstawić busy albo w jakiś sposób zorganizowany doprowadzić do tego, żeby uchodźcy znaleźli po stronie niemieckiej, tam gdzie chcą.

Czyli jest chęć obywateli Ukrainy, żeby jechać dalej? Na zachód Europy? Czy Niemcy tutaj nie mówią nie i są zainteresowani tym, żeby przyjąć uchodźców?

Nie stawiają barier, nie robią problemów, ale nie są przygotowani, czy nie byli przygotowani też na tę ilość. Wystąpili z apelem do Polski o to, żeby wstrzymać specjalne pociągi przewożące uchodźców na tereny niemieckie. Nie radzą sobie z rejestracją. Jeżeli popatrzymy, że w czasie tego wielkiego kryzysu migracyjnego było milion uchodźców i to było ogromnym problemem dla Europy, w samej w całej Polsce dochodzimy do 1,7 miliona. Tylko w Polsce, ale już przecież nie na tę skalę, ale i do Słowacji, Rumunii, Węgier, również uchodźcy z Ukrainy wybierają te kraje, a więc rzeczywiście jest to exodus, jaki nie był spodziewany po II wojnie światowej. Tu Unia Europejska musi sobie z tym poradzić. Nie może to spaść tylko na barki Polski.

A inne województwa pomagają?

Rozmawiamy. Ja muszę powiedzieć, że też wystosowałem apel tydzień temu o to, żeby tak jak Koleje Dolnośląskie przewożą z Przemyśla, czy innych punktów granicznych na granicy polsko-ukraińskiej, żeby uruchomiły takie samorządy i tak się dzieje. Wielkopolska uruchomiła, pomorskie, zachodniopomorskie, łódzkie. W pewnym momencie pewnie dojdzie do tego, że uchodźcy będą mieli ograniczone możliwości wyboru miejsca, w którym chcieliby w Polsce znaleźć, ponieważ musimy to w sposób systemowy rozwiązywać.

A ten system jest?

Ten system się buduje. Już nie wystarczy sam fantastyczny wolontariat, fantastyczne poświęcenie ludzi, bo to duża z jednej strony odpowiedzialność, ale z drugiej strony i ryzyko, jeżeli jedziemy ma dworzec, a przecież i Dolnoślązacy, i Polacy w ten sposób postępują i proponują miejsce w swoim domu osobom, które po raz pierwszy widzą, nic o nich nie wiedzą, ale decydują się. To jest fantastyczne i myślę, że gdyby jeszcze parę lat temu ktoś powiedział, że tak może być, to nikt by w to nie uwierzył. Ale ten entuzjazm, ta moc, no w pewnym momencie się wyczerpuje, więc tutaj coraz więcej ta sfera publiczna, państwo i samorządy, muszą ten ciężar wziąć na siebie.

Nie trudno sobie wyobrazić, że za chwilę wolontariusze i ci przysłowiowi Kowalscy pomagający będą zmęczeni, być może przytłoczeni. Czy jest jakaś mapa drogowa, ale też strategia, która odpowie na pytania i problemy związane z tak dużą liczbą uchodźców w regionie? Mam na myśli też kwestie edukacji, opieki zdrowotnej, miejsc, czyli podstawowej opieki bytowej.

Jesteśmy w stałym kontakcie z samorządami. Wymieniamy się doświadczeniami. Mówimy też o oczekiwaniach, zagrożeniach, ale również też o szansach. Mamy świadomość tego, że bez względu na to, jak potoczy się sytuacja na Ukrainie, ja jestem przekonany, te ostatnie wydarzenia wskazują, że te walki są coraz cięższe, że jednak wojska rosyjskie, że nie idzie im tak łatwo, jak sobie zakładali, że jednak Putin otrzeźwieje i jednak zakończy tę wojnę. Część Ukraińców, część uchodźców na pewno wróci, natomiast cześć tutaj zostanie. Chodzi o to też, żeby stworzyć im takie warunki, które by zachęciły ich do pozostania. W tym tygodniu jeszcze chcę zorganizować spotkanie właśnie mówiące o tym, dla gmin turystycznych, o tym jakie możliwości są nie tylko lokowania uchodźców, ale również zatrudnienia. Bo przecież ten rynek turystyczny, lada moment ożywi się ten ruch turystyczny, żeby Ukraińcy mogli pracować. Chcemy dedykować też kolejne programy dla pracodawców umożliwiających zatrudnienie. Zatrudnienie w ogóle, a więc nie dzielimy na to czy to są Ukraińcy, czy Polacy, ale z drugiej strony otrzymujemy sygnały, że Unia będzie dedykowała specjalne środki, na to żeby właśnie zatrudniać uchodźców.

A jak w ogóle wygląda ta współpraca na linii wolontariusze-samorząd-województwo-rząd? To działa na Dolnym Śląsku? Udaje wam się być w kontakcie operacyjnym i nie wymieniać ciosów politycznych? 

Współpracujemy ze sobą. Ja uczestniczę również w posiedzeniach sztabu kryzysowego, które organizuje wojewoda. Jesteśmy w stałym kontakcie. Z miastem też komunikujemy się. Dla mnie spór polityczny nie jest absolutnie celem. Ja potrafię odłożyć spór polityczny, po to żeby realizować pewne zadania. W tym przypadku mówimy o uchodźcach, bo te wspólne działania na pewno przyniosą znacznie więcej korzyści, jest tu efekt synergii, ale  zawsze wszędzie tam, gdzie jest interes społeczny, interes samorządu, obojętnie, potrafię szukać kompromisu. Ta współpraca jest.

Co z pana perspektywy jest sprawą, która wymaga teraz absolutnie pilnego załatwienia? Gdzie pan widzi największe potrzeby?

Przede wszystkim dostarczenie do tych miejsc, w których masowo lokowani są uchodźcy. Muszę powiedzieć, że też wczoraj zrobiliśmy zakupy dla dzieci i zanim te zakupy zostały zrobione zapytaliśmy, co potrzeba. Bielizna osobista, dresu, soczki dla dzieci, dużo słodyczy też. Może to niezdrowe, może nie powinienem zachęcać, ale w tych dramatycznych, traumatycznych sytuacjach dla dzieciaka ten lizak, batonik, czekoladka, to naprawdę osładza mu życie. Ja mówię o indywidualnych, natomiast generalnie rzecz biorąc, to zmierzamy się ze służbą zdrowia, bo jednak gro służby zdrowia na terenie Wrocławia to są przede wszystkim szpitale wojewódzkie. Widzimy falę uchodźców, czy bardzo dużo uchodźców, którzy potrzebują i wymagają niezbędnej opieki medycznej. Taką opiekę dostają. 

Posłuchaj:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama