Roman Kowalczyk: Egzaminy ósmoklasisty i maturalny odbędą się w terminie i na jednolitych zasadach

Dariusz Wieczorkowski, GN | Utworzono: 2022-03-31 09:55 | Zmodyfikowano: 2022-03-31 09:55
A|A|A

fot. RW

Panie kuratorze, w polskim systemie oświaty jest prawie 150 tys. dzieci i młodzieży z Ukrainy. Jednak to Mazowsze i Dolny Śląsk przyjmuje najwięcej obywateli Ukrainy. Czy się pomieścimy i jak to zrobić, panie kuratorze?

Mierzymy się z wyzwaniem, które ma charakter bezprecedensowy i które rośnie. W Polskich szkołach uczniów przybywa. Przybywa dlatego, że fala uchodźców, co prawda zmalała, ale tym niemniej te 20-30 tysięcy każdego dnia tę granicę polsko-ukraińską przekracza. Wśród nich lwią część stanowią dzieci i młodzież. Ale oprócz nich mamy tych, którzy już tę granicę przejechali i którzy się dzielą na takie trzy kategorie, mówię tu o dzieciach i uczniach. To są ci, którzy przyjechali i muszą ochłonąć po tej wojennej hekatombie krwi i po tym koszmarze, po różnych traumach i jeszcze się do szkoły nie zgłosili. Są tacy, którzy kontynuują naukę online w szkołach macierzystych ukraińskich, a na Ukrainie środkowej i na Ukrainie zachodniej szkoły funkcjonują normalnie. Wreszcie są tacy, którzy zgłaszają się do polskich szkół. To są ci, których mamy zewidencjonowanych. Dyrektorzy zapisawszy dziecko, ucznia do szkoły, odnotowują to w systemie informacji oświaty i my stąd czerpiemy dane. Na chwilę obecną mamy tu na Dolnym Śląsku około 17 tysięcy takich dzieci i uczniów. W skali Polski to jest ponad 150 tysięcy. Pyta pan redaktor, czy się pomieścimy. To jest bardzo ważne pytanie. My otworzyliśmy się na naszych braci Ukraińców, godzi się ich wesprzeć w potrzebie. Jesteśmy solidarnym narodem i uczniowie ukraińscy będą korzystać z polskiego systemu oświaty na takich samych zasadach jak dzieci polskie. Ani mniej, ani więcej. Jest takie porzekadło, znane także na Ukrainie i praktykowane w Polsce, czym chata bogata, tym rada. Więc podzielimy się tym, co mamy w edukacji. Ale tych dzieci przybywa i to jest faktycznie wyzwanie. Ja jeszcze krótko powiem, jakie zostały podjęte działania, żebyśmy się wszyscy zmieścili. Po pierwsze zostały podwyższone limity określone w przepisach prawa, czyli grupy w przedszkolach zostały zwiększone z 25 do 28 dzieci. W szkołach, w klasach 1-3 ten limit z 25 powędrował na 29. Dzieci w świetlicach może być więcej o 4. W szkołach specjalnych, gdzie grupy są mniejsze, powiększono te limity o 2, a w oddziałach przygotowawczych z 15 na 25. To jest jeden ze sposobów na zmieszczenie się w budynkach szkolnych.

Gdzie we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku poza murami szkół mogą zostać uruchomione szkoły i oddziały przygotowawcze czy też oddziały, które będą dodatkowymi miejscami dla uczniów? Czy jest już taka lista i o jakich liczbach mówimy?

Przed chwilą mówiliśmy o tym, czy wszyscy się zmieszczą. Oddziały przygotowawcze, które są adresowany do tych uczniów z Ukrainy, którzy nie znają języka polskiego i tam uczą się różnych przedmiotów, ale przede wszystkim mają zwiększoną liczbę właśnie języka polskiego, po to aby mogli się uczyć integrować ze środowiskiem, to te oddziały mogą mieć zajęcia w innych lokalizacjach. To jest też ważne, dlatego że bywają szkoły przepełnione i gdyby dołożyć jeszcze oddziałów przygotowawczych, to będzie kończylibyśmy do późnego wieczora. A tak może być to poza szkołą w miejscu gdzie uchodźcy przebywają, w jakichś ośrodkach, domach kultury, salkach katechetycznych, przestrzeniach udostępnionych przez podmioty prywatne, przez rozmaite fundacje. Takich oddziałów przygotowawczych mamy w chwili obecnej na Dolnym Śląsku 160 i widzimy, w których szkołach, w systemie informacji oświatowej, organy prowadzące i dyrektorzy zdecydowali się takie oddziały przygotowawcze utworzyć. Natomiast liczba uczniów na Dolnym Śląsku, którzy uczęszczają do tych oddziałów przygotowawczych to jest 2243 osoby i to jest kilkanaście procent. Wolelibyśmy, aby ten procent był wyższy, ale z drugiej strony godzi się powiedzieć, że w skali całej Polski mniej więcej 10% wszystkich uczniów chodzi do oddziałów przygotowawczych. Chcielibyśmy tę proporcje zmienić. Na Dolnym Śląsku to jest więcej, więc z tego się cieszymy. Oddziały przygotowawcze są dobrym, pragmatycznym, elastycznym rozwiązanie, które służy uczniom z Ukrainy, stąd rekomendujemy je organom prowadzącym, dyrektorom.

A ilu nauczycieli z Ukrainy zostało już zatrudnionych, czy może znaleźć zatrudnienie na Dolnym Śląsku? Ile umów zostało podpisanych?

Takiej statystyki nie prowadzimy. Natomiast po to, aby znaleźli się nauczyciele, którzy będą uczyć w tej większej liczbie oddziałów, bo przecież godzin przybyło, no to po pierwsze zniesiono, właśnie dla osób pracujących z Ukraińcami, ten limit zatrudnienia półtora etatu. Po drugie, sięgamy po emerytów. Sięgamy również po studentów, a więc osoby, które nie są w pełni wykwalifikowane, ale mogą pracować. Dalej osoby, które są na świadczeniach kompensacyjnych, czyli swego rodzaju wcześniejszej emeryturze dla nauczycieli. Jeżeli pracują w tych dodatkowych oddziałach z Ukraińcami, to nie muszą zawieszać swojego świadczenia. No i wreszcie sięgamy po koleżanki i kolegów, że tak familiarnie powiem, z Ukrainy. Po nauczycieli, którzy przyjeżdżają, którzy jeżeli znają język polski, to mogą pracować nawet w oddziałach ogólnodostępnych. Jeżeli nie znają języka polskiego, to mogą pracować w oddziałach przygotowawczych, nauczając innych przedmiotów aniżeli język polski. Jeżeli znają i język polski, i język ukraiński mogą też pracować w oddziałach przygotowawczych jako pomoc nauczyciela. To nie jest stanowisko nauczycielskie, ale mogą na nim pracować także nauczyciele. Oni tłumaczą to co referują, to co przekazują polscy nauczyciele.

Minister Anna Zalewska kilka dni temu na naszej antenie mówiła, że może zaczną w Polsce funkcjonować szkoły sobotnio-niedzielne w ramach szkół ukraińskich przy pomocy pieniędzy z Unii Europejskiej. Czy jakiekolwiek ruchy już są realizowane w tym kierunku?

Przepisy prawy, na chwilę obecną obowiązujące, one stanowią, że nauka w szkołach odbywa się od poniedziałku do piątku, a nie w soboty i niedziele. Więc gdyby się okazało, że uchodźców mamy więcej, nie tak jak do tej pory, czyli niecałe 2,5 miliona, tylko 5 milionów, 8 milionów. Takie scenariusze można było jeszcze kreślić jakieś dwa, czy trzy tygodnie temu, kiedy nie było wiadomo czy Ukraina się utrzyma. Dzisiaj wiemy, że wojna przeszła w taki charakter wojny pozycyjnej, można powiedzieć, że toczą się negocjacje. Ufamy, że integralność, niepodległość Ukrainy zostanie utrzymana. Więc myślę, że to jest melodia przyszłości. Na chwilę obecną mieścimy się w tych zasobach oświatowych, które mamy i najlepszym dowodem jest to, że do tej pory do kuratora wpłynęło zaledwie kilka wniosków o prowadzenie zajęć w innych lokalizacjach. To znaczy, że trudno, bo trudno, ale samorządy i dyrektorzy dają sobie radę w tych warunkach, które są. Gdyby się okazało, że ta fala migrantów, uchodźców z Ukrainy zostanie powstrzymana albo będzie już nieduża, to powinniśmy się zmieścić w tych zasobach oświatowych, które posiadamy. Wtedy nie będzie potrzeby, żeby uczyć się w soboty i niedziele. 

(...)

Uczniowie z Ukrainy wchodzą w polski system edukacji. A to oznacza, że za chwilę teoretycznie będą musieli zmierzyć się z egzaminami. Jak obywatel Ukrainy w tak krótkim czasie ma potraktować maturę z polskiego czy egzamin ósmoklasisty z polskiego?

Egzaminy ósmoklasisty i maturalny odbędą się w terminie i odbędą się na jednolitych zasadach, identycznych zarówno dla uczniów polskich, jak i dla uczniów ukraińskich. Ja przypomnę, że zdaje się nie tylko język polski, że część Ukraińców, zwłaszcza tych z części zachodnich, trochę ten język zna. Po drugie, przez, przynajmniej jeżeli chodzi o ósmoklasistów, no mają jeszcze trochę czasu, żeby się odrobinkę podciągnąć, ale pewnie napiszą słabo albo nawet bardzo słabo.

Będzie jakaś amnestia? 

Nie. Amnestii nie będzie. Dlatego, że my podchodzimy z sercem na dłoni, ale wymagania muszą być, powtórzę, jednakowe i jednolite dla wszystkich, zarówno dla uczniów polskich, jaki i dla uczniów ukraińskich. Natomiast te egzaminy składają się, w tej części podstawowej, w tej części obowiązkowej, one składają się również z języka obcego i tutaj w przypadku matury trzeba zdawać jeszcze jeden przedmiot rozszerzony, który koniecznie musi być wskazany w deklaracji tej maturalnej przez ucznia. Otóż do 31 marca maturzyści muszą te dwa przedmioty wskazać język obcy i ten rozszerzony. Natomiast jeżeli chodzi o ósmoklasistów, to wybrany przez siebie język obcy do zdawania muszą wskazać do 11 kwietnia. Czyli język obcy, matematyka, to są takie części egzaminu, które z powodzeniem uczniowie Ukraińcy mogą dźwignąć. Oczywiście zostaje język polski, ale on będzie zdawany. Jesteśmy w Polsce, w związku z tym uczniowie, którzy chcą egzaminy w naszym systemie będą je zdawać.

Czy jest jakaś przestrzeń do tego, żeby jednak tym uczniom pomóc? 

Jeżeli ktoś został zapisany do klasy ósmej lub do klasy maturalnej, a języka polskiego nie zna, czym się wspólnie martwimy, to pytanie, czy on powinien się znaleźć w oddziale ogólnodostępnym i w tym roku przystępować do tych egzaminów, czy aby nie powinien trafić do oddziału przygotowawczego. W tym oddziale przygotowawczym przez te 3 miesiące mógłby podciągać się, jeżeli chodzi o język. Następnie zorientować się, czy jest na tyle gotowy, żeby pójść do klasy wyżej lub pozostać w oddziale przygotowawczym, bo dodam, że specyfiką oddziałów przygotowawczych jest to, że uczeń może być tam w jednym roku szkolnym, ale jeżeli nie opanował języka, jeżeli nie przybyło mu zbyt wiele umiejętności i wiedzy, to może jeszcze kolejny rok zostać w tym oddziale przygotowawczym. Dodam, że na Ukrainie uczniowie idą do szkoły od 6. roku życia. W związku z tym, to nie jest tak, że oni tracą rok. Oni się jakby zrównują z uczniami polskimi. To jest kwestia decyzji indywidualnej tego ucznia. To jest również sprawa decyzji dyrektora. O maturze jest tak, bo jeśli chodzi o ósmoklasistów to danych nie znam, ale jeżeli chodzi o maturzystów, to zapytałem pana dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, pana Piotra Świędrycha, ilu ich jest, jaka to jest skala wyzwania. Okazuje się, że w całej Polsce 400, a na Dolnym Śląsku 32. My mamy 1800 maturzystów na Dolnym Śląsku, z czego zapisało się na ten egzamin zaledwie 32 osoby, z czego większość to są osoby, które już wcześniej przyjechały i uczyły się w Polsce. Ta skala wyzwania nie jest tak ogromna. 

Posłuchaj całej rozmowy:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama