Magdalena Rzeczkowska: Pieniądze na dodatki węglowe w tym tygodniu na kontach wojewodów

Dariusz Wieczorkowski, GN | Utworzono: 2022-09-21 14:55 | Zmodyfikowano: 2022-09-21 14:55
A|A|A

fot. RW

Rząd zapowiedział podwójną podwyżkę pensji minimalnej w przyszłym roku. Czytam komentarze w prasie branżowej, czytam komentarze pracodawców, szczególnie tych mniejszych, oni mają obawy, że najzwyczajniej w świecie nie będzie ich stać na te podwyżki. Ma pani jakąś receptę, jak to wszystko spiąć w budżetach?

Tak. To są rzeczywiście podwyżki w dwóch transzach. Pierwsza od stycznia, kolejna od lipca. Gonimy Europę tutaj, jeżeli chodzi o ten poziom płacy minimalnej, więc jest to też realizacja polskiej polityki rządu i wydaje się, że słuszna, w związku z tym, że właśnie Polska rozwija się gospodarczo. Oczywiście teraz jesteśmy w pewnym trudnym, można powiedzieć, że takim pełnym wyzwań okresie.

To jest pani bardzo delikatna.

Ale też proszę zauważyć, że Polska ma stabilne podstawy gospodarcze. Jesteśmy po pandemii. Bardzo duże odbicie, silny wzrost PKB. Nawet początek tego roku jeszcze 8,5%, tak. Teraz mamy drobne spowolnienie, ale bardzo silny rynek pracy. Jest niskie bezrobocie, na poziomie tym unijnym 2,8, lepiej od nas tylko w Czechach. Także te podstawy, te stabilne podstawy polskiej gospodarki są. Zadaniem rządu jest to, żeby inwestycje podtrzymać, dlatego duży w budżecie nacisk na inwestycje, publiczne środki, będziemy tutaj wspierać polską gospodarkę.

Ja rozumiem. Myślę, że pracownicy się cieszą z tych podwyżek. Tylko co mają zrobić mali pracodawcy, którzy mierzą się z ogromnymi kosztami prowadzenia biznesów przez kryzys energetyczny, choć wiadomo, że jest to dużo większe zagadnienie?

Tak, jest to wyzwanie dla przedsiębiorców na pewno. Jednak, tak jak powiedziałam, gospodarka będzie się mimo wszystko rozwijać i liczę na to, że wspólnymi tutaj siłami uda się też i te zadania, związane również z poprawą warunków pracy i płacy pracowników, zrealizować.

Czy te podwyżki, które rząd zaplanował od nowego roku, to czy one mają pomóc w walce z inflacją, czy wręcz przeciwnie? Wie pani jak finalnie wyjdzie za kilka miesięcy?

Rozmawiamy o wzroście płac w sferze budżetowej, 7,8% podwyżki. To jest ta pewna waloryzacja kosztów wynagrodzenia za prace, w stosunku do wzrostu inflacji. Z inflacją jest tak i z polityką fiskalną rządu, że z jednej strony musimy się starać każdą złotówkę oglądać i ograniczać wydatki na tyle na ile jest to możliwe, ale z drugiej strony my też nie możemy, jako rząd, zostawić Polaków w sytuacji wysokiej inflacji samymi sobie. Stąd tarcze antyinflacyjne, stąd innego typu rozwiązania i też wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej, które w pewnym stopniu mogą działać proinflacyjnie, ale z drugiej strony, też w połączeniu z innymi mechanizmami, też zapewnią Polsce takie bardziej miękkie lądowanie, a Polaków nie zostawią w tej trudnej sytuacji samymi sobie.

Jest pani o tym przekonana, że to tak wyjdzie?

Jestem o tym przekonana.

A czy polityka, którą prowadzi Narodowy Bank Polski idzie równolegle z polityką, którą realizuje pani resort? Czy tutaj momentami jedno drugie wyklucza?

Nie. Pracujemy tutaj wspólnie. Ta polityka Narodowego Banku Polskiego, polityka monetarna, czyli w obszarze inflacji, też odpowiednio reaguje na to, co się dzieje po stronie inflacyjnej. Proszę tylko pamiętać o tym, że inflacja w Polsce w większości jest wywołana czynnikami zewnętrznymi. Ten koszyk produktów, który wchodzi głównie w tę sumę inflacji w Polsce, to są surowce energetyczne i żywność, czyli ceny, które są niezależne, szczególnie jeżeli chodzi o surowce energetyczne, od działania polskiego rządu, czy działania Narodowego Banku Polskiego. Więc te działania NBP muszą być jeszcze uzupełnione działaniami innych banków centralnych, amerykańskiego Fed-u, czy Europejskiego Banku Centralnego.

Czy tarcze, o których też pani wspomniała, będą obowiązywać w przyszłym roku? Czy jest to chociaż ołówkiem wpisane w budżet?

Do tej pory stosowaliśmy takie podejście, że decyzje o kolejnym przedłużeniu tarcz były podejmowane sukcesywnie, na podstawie obserwacji sytuacji, bieżącej sytuacji makroekonomicznej. Tak będziemy działać dalej. Na ten moment jeszcze trudno powiedzieć, czy na przyszły rok te tarcze zostaną przedłużone, czy w takim kształcie w jakim obecnie funkcjonują, dlatego też w ustawie budżetowej, tak jak zresztą na ten rok, one nie były założone, ale pewna przestrzeń na różnego typu rozwiązania wspierające Polaków w sytuacji kryzysu powinna się znaleźć.

A ma pani pomysł w jaki sposób naprawdę efektywnie zacząć walczyć z tymi galopującymi cenami w sklepach? Generalnie wszędzie, gdzie byśmy się nie obrócili, to te przysłowiowe 100 złotych znaczy coraz mniej. W zasadzie mam wrażenie, że o niczym innym się nie mówi w domach Polaków przy towarzyskich spotkaniach. To jest jeden i najważniejszy wątek. Czy jest już jakaś prognoza na np. co nas czeka w pierwszym kwartale przyszłego roku albo w kolejne wakacje?

Tak jak powiedziałem, jeżeli chodzi przede wszystkim o tę walkę z inflacją, to to jest rola Narodowego Banku Polskiego. Ministerstwo Finansów prowadzi politykę fiskalną, która ma te dwa oblicza, z jednej strony też wspieranie polityki monetarnej, ale z drugiej strony ochronę obywateli, taką równowagę w sytuacji właśnie kryzysu. Natomiast, co do prognoz inflacji, trzymamy się ciągle tej prognozy, że jesteśmy teraz w tym najwyższym tzw. peaku i że oczywiście ta inflacja będzie się utrzymywała na zwiększonym poziomie jeszcze przez kolejne miesiące, ale szczyt miejmy nadzieję mamy w tej chwili. Natomiast oczywiście, wszystko zależy od tego, jak będą się kształtowały ceny surowców i jakie rozwiązania pojawią się na poziomie Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o politykę energetyczną, bo tylko opanowanie sytuacji na rynku surowcowym, na rynku energetycznym, skutecznie pomoże nam tę inflację utrzymać.

Czy jest pani w stanie oszacować, czy ta inflacja dojdzie np. do 20%? O tym się mówi coraz częściej. Czy to jest jest właśnie element tego peaku, o którym pani powiedziała?

Chciałby pan, żebym miała taką czarodziejską kulę, czy czarodziejską różdżkę i wyczytała jak wysoka była inflacja. Ja mam nadzieję, że ona 20% nie osiągnie i że te 16,1, może niewiele więcej, ale niewiele więcej, zobaczyliśmy już w tym roku i później sytuacja będzie się stabilizować.

No właśnie. To nawet jeśli wybiegamy, tak trochę wróżymy z fusów i ta inflacja zacznie opadać, to po pierwsze, kiedy możemy się spodziewać takiego gwałtownego spadku, a po drugie, czy to jest też tak, że ceny wrócą do tego poziomu sprzed inflacji, czy po prostu i tak musimy przyzwyczaić się do tego, że drogo będzie?

Zadaje mi pan pytania, na które chyba żaden ekonomista nie odważyłby się powiedzieć, kiedy dokładnie ceny spadną i do jakiego poziomu spadną.

Taki mam zawód, pani minister.

Zgodnie z prognozami jest szansa na to, że inflacja zacznie pod koniec przyszłego roku wyhamowywać. Czy wrócimy to celu inflacyjnego NBP, 2,5% i tym bardziej do cen sprzed inflacji? Nie obiecam tego państwu. Myślę, że przez jakiś czas ceny będą się utrzymywały na zwiększonym poziomie, ale, tak jak powiedziałam, wszystko zależy od tego, jakie rozwiązania na rynku surowców, na rynku energetycznym się pojawią, czy uda się opanować ten kryzys, bo to jest główny czynnik proinflacyjny.

A jak pani zagląda do kasy naszego budżetu, budżetu krajowego, to tam jest jeszcze z czego wybierać, czy nie?

Budżet ma się dobrze. W tym roku realizacja budżetu przebiega zgodnie z planem, a nawet te wartości są wyższe, niż w roku ubiegłym. Jeżeli chodzi o kolejny rok, to również, przede wszystkim dzięki działaniom Krajowej Administracji Skarbowej, dzięki uszczelnieniu systemu podatkowego, dysponujemy znacznie większym, niż jeszcze kilka lat temu, większymi środkami wpływów z podatków, więc tutaj środki na te zwiększone wydatki, na ten budżet, który jest budżetem bezpieczeństwa, tak, bo zwiększone wydatki na obronność, a jednocześnie utrzymane programy socjalne, te środki są.

A ma pani zaskórniaki?

Każdy minister finansów chyba jakieś zaskórniaki powinien posiadać.

Pytam, dlatego że w zasadzie jesteśmy już w trakcie kampanii wyborczej i myślę sobie, że w tej chwili partie będą się prześcigać w rozmaitych obietnicach. Myślę, że też będzie to robić partia, która obecnie rządzi. Czy gdyby ktoś np. wpadł na pomysł podniesienia kwoty 500+ do 700+, bo takie propozycje padają, czy kolejnej emerytury, już 15., to czy budżet, o którym rozmawiamy, ten przyszłoroczny, uniesie tego typu bonusy?

Pewnie nie o takich zaskórnikach rozmawiamy, to jest raz. A dwa, to należy pamiętać, że jesteśmy naprawdę w szczególnej sytuacji, na wojnie, tak naprawdę, na wojnie, którą Putin wytoczył nie tylko Ukrainie, ale całej Europie i całemu światu. Konsekwencją tej wojny, jeżeli chodzi o wydatki, jest to, że musimy określać jakie mamy priorytety. W tej chwili priorytetem dla Polski jest zdecydowanie obronność, podniesienie potencjału obronnego, utrzymanie programów socjalnych, wsparcie obywateli, Polaków w tej trudnej sytuacji, związanej z kryzysem energetycznym i na to te środki w pierwszej kolejności powinny być przeznaczane.

Samorządowcy coraz częściej podnoszą taki argument, trudno się w sumie dziwić, że wszystko drożeje i mają ogromne rachunki. Czy macie w planach wsparcie dla samorządów?

Jak najbardziej. To wsparcie się już realizuje, dlatego że zrealizowaliśmy taką pierwszą transzę wpłat dla samorządu terytorialnego, czyli tytułem roku 23. już w tym roku jednostki samorządu terytorialnego zostaną zasilone kwotą prawie 14 miliardów złotych i to są środki, które mogą być przeznaczone na różne cele, też związane z bieżącymi potrzebami, ale jest tam też taki dodatkowy warunek, bo bardzo nam wszystkim powinno zależeć na oszczędnościach w obszarze energetycznym. Więc też ten taki dodatkowy wymów, czy oczekiwanie oszczędności energetycznych po stronie samorządów jest tu zapisane.

To już naprawdę na koniec. Dodatki węglowe, o których też było głośno w ostatnich dniach, kiedy one trafią na konta Polaków?

To też zależy od tego, jak samorządy będą rozpatrywały wnioski, bo to nie jest tak, że każdy kto złoży...

Ja rozumiem, że są weryfikowane.

Tak, jest ten proces weryfikacji, a pieniądze, które zostały zgodnie z przepisami przeznaczone na ten cel, w tym tygodniu trafiają na konta i wojewodów, i następnie samorządów do wypłat. Natomiast oczywiście, tak jak mówię, to zależy od tego tempa weryfikacji, czy faktycznie ten kto powinien jest uprawniony do otrzymania tego dodatku i ten dodatek powinien otrzymać. To jest zadanie po stronie samorządów.

To kiedy my, mieszkańcy, gdybyśmy wypełnili wniosek, to kiedy możemy się spodziewać pieniędzy?

Trzeba by już pytać konkretnie samorządów. Tutaj ten proces, z punktu widzenia rządu, nadzoruje Ministerstwo Klimatu. Ja, jako minister finansów, mogę tylko powiedzieć, że zapewnię to finansowanie, które tam jest potrzebne na realizację tego zadania. Zresztą już zostało zapewnione w ustawie, która ten dodatek wprowadziła.

Czyli pani już zleciła przelew?

Tak.

Posłuchaj całej rozmowy:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Wieslaw
2022-09-22 10:44:36
z adresu IP: (185.27.xxx.xxx)
Ocena: -8
Tylko Zjednoczona Prawica jest gwarantem rozwoju Polski I Polaków skowyt totalnej targowicy za utraconym korytem słychać wycie znakomicie opadły maski szwabsko ruskie psy szczekają karawana jedzie dalej tyle macie co sobie poszczekacie wypier won
~Barbi
2022-09-21 17:34:23
z adresu IP: (93.105.xxx.xxx)
Ocena: 9
,,Jacek Kurski (56 l.) stracił fotel prezesa TVP, ale wciąż wozi się za nasze. Fakt ustalił, że w tej kwestii jedyną zmianą u byłego szefa TVP jest... zmiana marki samochodów, którymi jest wożony. Skodę zamienił na audi. Fakt przyłapał go dwukrotnie w limuzynie Służby Ochrony Państwa. Towarzyszyła mu osobista ochrona.'' Proponuję powołać dla niego sto piećdziesiąty instytucik, z pensyjką conajmniej 50 tysięcy złotych i wypłatą zaległej premii 10 lat wstecz ;) Tak państwo PiS dba o publiczne finanse w dobie kryzysu :) A może by jeszcze zrobić jakieś nowe ławeczki, albo klęczniki papieskie w całej Polsce, ale tak żeby były na rynku każdego miasta i miasteczka i no tak żeby kosztowały conajmniej 150 tys za sztukę ;))
~Antyplatforma
2022-09-21 16:50:39
z adresu IP: (31.178.xxx.xxx)
Ocena: -6
Co za bełkot na prywatną inicjatywę nakładaja obowiązek podniesienia plac minimalnych o 20 %, zato jeśli chodzi o tzw. budżetówkę to 7,8 %..
~Polak
2022-09-21 16:27:59
z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Ocena: -16
Politykę energetyczną zawdzięczamy faszystowskim bandytom z UE i bolszewickim bandytom z Rosji, a nie Polsce. Żałosne są te komentarze od 'karzeł żoliborski', który ciągle pluje na państwo polskie! Proponuję udać się do lekarza od pewnej części ciała.
~karzeł żoliborski
2022-09-21 15:12:31
z adresu IP: (45.67.xxx.xxx)
Ocena: 12
Nie ma i nie będzie żadnego węgla! Pis wiedząc o wojnie i kryzysie energetycznym już w listopadzie zeszłego roku dalej zamykał kopalnie (np. Kurpiński) i wolał wydać na ich zamknięcie kilkukrotnie więcej (600 MLN) niż mógł zarobić od zainteresowanych inwetorów (200 MLN w tym przypadku). Mielibyśmy węgiel, miejsca pracy i kase w budżecie. A gdzie jest ruski węgiel, za który już zapłaciliśmy? Acha, jeszcze w Rosji... to może trzeba było go sprowadzić jeszcze przed sankcjami? Premier obiecał węgiel no i w pewnym sensie obietnicę spełnił. Tylko nie obiecywał, że ten miał i błoto z Kolumbii będzie nadawało się do palenia w piecach. A Jarosław Kaczyński, który już wie, że przegra wybory, chce zostawić Polskę opozycji w jak najgorszym stanie, czyli im gorzej, tym lepiej. Ten człowiek doprowadził nasz kraj do ruiny i chce ten stan jeszcze pogorszyć. Po nim choćby potop, nie interesuje go dobro Polaków tylko własna zemsta. pis GAME OVER
Reklama