Mumford & Sons w Radiu Wrocław!

Wojciech Janicki | Utworzono: 2013-03-18 08:29 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. Wikipedia

Nie są ze Stanów ani z angielskiej prowincji. Wychowali się w Londynie i tam u boku Laury Marling czy Noah & The Whale budowali lokalną scenę folk rocka, która stałą się prawdziwym ewenementem. Zespół z najbardziej kosmopolitycznego miasta świata, gdzie nowe brzmienia rodzą się co kilka dni, sięgnęli po tradycję, która laptopy i syntezatory zamieniła na banjo i mandolinę.

Ciężko ustalić jeden moment, który stał się trampoliną dla "Mumfordów". Należy wskazać chyba konsekwencje i setki koncertów, czyli prawdziwą pracę u podstaw, która przyniosła niespotykane efekty. Debiutancki album „Sigh No More” został nagrany na wypożyczonych instrumentach i wyprodukowany przez Markusa Dravsa, współpracownika m.in. Coldplay i Arcade Fire. I choć po 30 miesiącach od premiery album nigdy nie znalazł się na 1 miejscu listy Billboardu i UK Top 40, sprzedał się na całym świecie w ponad 3 milionach egzemplarzy, największe nakłady generując właśnie na Wyspach i w USA.

BRIT Award dla najlepszej płyty było jedynie formalnością. Ich debiut to nie tylko zbiór znakomitych singli z „Little Lion Man” czy „Winter Winds” na czele. To płyta, którą miliony ludzi kupowały, by na własne uszy przekonać się, że to 48 minut jest idealną całością. Liam Gallagher stwierdził, że "wyglądają jak pieprzeni Amisze" i dodał: "potrzebuję muzyki bardziej seksownej i granej przez ludzi choć odrobinę wyglądających na niebezpiecznych". Wokalista Beady Eye zdania nie zmieniłby na pewno, nawet po tym, jakby ujrzał wyniki popularności drugiej płyty londyńskiej grupy. "Babel" zadebiutował na pierwszym miejscu list na Wyspach i w Stanach.

Rzadka sztuka. Album sprzedaje się jak świeże bułeczki, dziewczęta piszczą, a recenzenci często nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. Na antenie Radia Wrocław "Whispers In The Dark" pozwoli państwu wyrobić swoje zdanie na temat M&S , bo złośliwcy mówią, że "granie folku siedząc w Londynie jest trochę jak robienie dubstepu w Myślenicach". Miłego słuchania naszej "pieśni" tygodnia.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama