Listkiewicz: Nie przyznałem się i nigdy się nie przyznam

Dominik Panek | Utworzono: 2009-11-30 16:38 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
Listkiewicz: Nie przyznałem się i nigdy się nie przyznam - Fot. Dominik Panek
Fot. Dominik Panek

Miał w 2000 r. zdecydować o przelaniu ponad 7 mln zł należących do zadłużonego Widzewa Łódź nie na konto klubu a firmy jego właściciela. Tym samym pieniądze nie trafiły do wierzycieli.

Michał Listkiewicz zarzuty usłyszał 19 listopada - dzisiaj składał obszerne wyjaśnienia. - Mam nadzieje, że okażą się dla prokuratury satysfakcjonujące. Niektóre wydarzenia sprzed 9 lat sobie przypomniałem. Jestem w kontakcie z prokuratorem. Na razie nie ustalono terminu kolejnego przesłuchania. Ale jestem dobrej myśli - stwierdził Michał Listkiewicz.

Prokurator Jerzy Kasiura poinformował natomiast, że były prezes PZPN wpłacił do tej pory tylko połowę 60-tysięcznej kaucji i poprosił o jej zmniejszenie lub wydłużenie czasu na zebranie pozostałych pieniędzy. Prawdopodobnie śledczy przychylą się do tej drugiej prośby.

 


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.