Pryszcz na twarzy, czy na...? (Przegląd prasy)

Wacław Sondej | Utworzono: 2014-07-08 07:50 | Zmodyfikowano: 2014-07-08 08:53
A|A|A

Fot. Wacław Sondej

Wczoraj Gazeta Wyborcza napisała, że Gazeta Wrocławska szczuje na Romów i podsyca nienawiść rasową. W związku z tym dzisiaj Gazeta Wrocławska pisze, że "Gazeta Wyborcza manipuluje, kłamie i nawołuje do nienawiści". Padają słowa "hańba" i "oszczerstwo". Tekst zawracający kijem Wisłę napisał szef Wrocławskiej Arkadiusz Franas, zresztą wywołany przez Wyborczą do tablicy po nazwisku. Moim zdaniem zaczyna źle, bo od tezy według której tekst Wyborczej powstał, aby ratować spadające wyniki sprzedaży. Czyżby populistyczne drobne akcenty antyromskie, które jednak były we Wrocławskiej, znalazły się w druku by utrzymać wysoką sprzedaż? Czy to dlatego  internetowy ściek zwany forum wygląda na niekontrolowany? Nie przekonuje mnie też argument, że list podpisany przez ludzi świata kultury, którzy protestują podobnie do Gazety Wyborczej powstał dlatego, że Wrocławska krytykuje samorząd a ci podpisani pracują w placówkach podległych samorządowi. Że niby podlizują się marszałkowi i prezydentowi... Takie "szewce" od szycia grubymi nićmi?   

Ten artykuł, wydaje się, powstał przed wzięciem tabletki na obniżenie ciśnienia. Są w nim statystyki pokazujące jaka jest mnogość dobrych publikacji. I tu jest sedno:  przecież chodzi o tę łyżkę dziegciu. O to idzie spór a nawet awantura. Głupi dowcip o Cyganach czy napisanie mimochodem, że są uciążliwi to drobniutki marginesik publikacji. Ale znaczący. Może nawet symptomatyczny.

Sprawa wrocławskich Romów to nasz wspólny wstyd na cały kraj. Nie potrafimy dać sobie radę z problemem, który stawia pod znakiem zapytania te wszystkie nasze chwalby: jacy to jesteśmy tolerancyjni, wielokulturowi. Że niby Miasto Spotkań i w ogóle Stolica Kultury in spe. Że taki piękny rynek, słynny atmosferą na cały kraj i kawałek Europy, a tu ci mali Cyganie żebrzą, kapele rżną od ucha a smagłe dziewczyny w kolorowych spódnicach koniecznie chcą powróżyć. To istotnie jest też łyżka dziegciu we wrocławskiej beczce miodu. 

Redaktor Arkadiusz Franas, którego teksty w ogóle bardzo cenię, dziś przekonuje, że Wyborcza czepia się czegoś co jest drobiazgiem. Ot, pryszcz. Może rzeczywiście? Jednak stopień  uciążliwości pryszcza wiąże się z jego usytuowaniem. A więc gdzie go mamy: na twarzyczce, czy na... tyłku?

Do usłyszenia się z państwem...

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama