WTW: Życie jest snem

Radio Wrocław | Utworzono: 2014-10-01 15:35 | Zmodyfikowano: 2014-10-01 15:40
A|A|A


O wystawieniu dramatu Calderona Życie jest snem myślałem od dawna. Mam pewne hobby: staram się czasami zapisywać sny. I wydaje mi się, że życie w snach bywa niekiedy bardziej fascynujące niż to na jawie. To po pierwsze. A po drugie – istnieją teorie naukowe, mówiące, że my, poznając świat, usiłując coś obliczyć, zmierzyć, opisać, dostrzec, tak mocno wpływamy na przedmiot opisu, że fałszujemy rzeczywistość. I między innymi o tym jest dramat Calderona.

Wiele lat temu reżyserowałem dla telewizji spektakl według opowieści Ijona Tichego, bohatera opowiadań Stanisława Lema. W nim również chodziło o to, że światy, które wymyślamy, mogą być bardziej fascynujące od światów, które istnieją realistycznie, że w zasadzie każdy z nas może ubiegać się o pozycję kreatora własnego świata. W przypadku Calderona chodzi o spojrzenie z drugiej strony: jak to jest – być ofiarą wykreowanego świata i wybić się na niepodległość, innych podporządkować sobie. Ten splot wydaje mi się – po pierwsze – nierozwiązywalny, co w teatrze już samo przez się jest interesujące, a, po drugie – frapujący dla mnie osobiście.

Jest jeszcze drugi wątek, który także znajdujemy nie tylko Calderona. Jak w Królu Ubu rzecz dzieje się w Polsce – czyli nigdzie. Jesteśmy na tę Polskę tak wyczuleni, że czego byśmy nie pomyśleli pod hasłem POLSKA – fantazyjna, nierzeczywista, egzotyczna – to wszystko będziemy interpretować przez pryzmat naszej dzisiejszej rzeczywistości. Na dodatek u Calderona wszystko rozgrywa się w okolicznościach polsko-rosyjskiego konfliktu. Pojawia się problem: jak się z tego wyrwać, jak robiąc spektakl, który Hiszpan wyobraził sobie w Polsce, czyli w kraju kompletnie egzotycznym, przedstawić tę Polskę nam, teraz, dzisiaj – narażając się na nieuniknione polemiki. Ponieważ konflikt polsko-rosyjski wymyślony w XVII wieku będzie nieustannie przenosił się w nasze czasy. Jak to się da rozwiązać – tego wolę nie opowiadać, ale wydaje mi się, że to bardzo zabawny i bardzo komiczny wątek w dramacie Calderona.

A zatem: wątek o snach, które odciskają się na życiu i życiu, które określa granice snów jest poważny i może być tragiczny. Z drugiej strony – rzeczywistość, w której to się dzieje, jest – mam wrażenie – nieodparcie komiczna. I ten splot także wydaje mi się frapujący. [Lech Raczak]

Pedro Calderon de la Barca ŻYCIE JEST SNEM
[La vida es sueño]
imitacja: Jarosław Marek Rymkiewicz

reżyseria: Lech Raczak
scenografia: Bohdan Cieślak
kostiumy: Beata Wodecka
muzyka: Paweł Paluch
ruch sceniczny Maćko Prusak

asystent reżysera: Michał Szwed
inspicjentka i suflerka: Marta Giergielewicz

obsada:
Segismundo, następca tronu – Krzysztof Zych
Basilio, król Polski – Maciej Tomaszewski
Clotaldo, szef straży – Krzysztof Kuliński
Rosaura, dziewczyna – Anna Kieca
Clarín, błazen – Krzysztof Boczkowski
Estrella I, infantka – Aleksandra Dytko
Estrella II, infantka – Jolanta Solarz
Astolfo, książę Moskwy – Tadeusz Ratuszniak
Zaufana Basilia – Renata Kościelniak
Poseído / Powstaniec I – Dariusz Maj [gościnnie]
Strażnik I / Służący godny / Żołnierz – Piotr Bondyra
Strażnik II / Służący uległy / Powstaniec III – Michał Szwed
Przyboczny Astolfa / Powstaniec II – Maciej Kowalczyk
Śniąca / Duch królowej – Irena Rybicka

premiera: 19 stycznia 2013_Duża Scena
czas: 105 minut [bez przerwy]
Więcej na: www.wteatrw.pl

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama