Zapłacą za śmierć dziecka. Wyrok w listopadzie

Piotr Słowiński | Utworzono: 2009-10-12 10:01 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Fot. Wikipedia

Mężczyzna bił dziecko przez kilka dni, gdy wspólnie z matką chłopca pił alkohol. Obrońca Mariusza V. wniósł, by sąd nie uznał go za mordercę, a tylko sprawcę pobicia ze skutkiem śmiertelnym, co jest zagrożone co najwyżej karą 12 lat pozbawienia wolności. Dla Iwony K., matki pobitego na śmierć dziecka, prokuratura żąda 6 i pół roku więzienia.

Matka Iwony K., Irena Żytyńska uważa że to za mało, że powinna dostać dużo więcej i, jak podkreśliła, rodzina i dzieci nie chcą już jej znać. Sąd postanowił jednak dziś wyroku nie wydawać i przesłuchać jeszcze raz biegłego patologa. Ma on rozwiać wątpliwości dotyczące tego, czy Mariusz V. mógł przewidzieć, że swoim działaniem doprowadzi do śmierci chłopca. Od tego zależy czy sprawa zostanie zakwalifikowana jako pobicie ze skutkiem śmiertelnym, czy zabójstwo. Wyrok prawdopodobnie zapadnie w listopadzie.

W czasie procesu zarówno Iwona K. jak i Mariusz V. umniejszali swoje role w zabiciu chłopca. Przyznali się do bicia. Mariusz V. przyznaje, że dziecko mogło być od tych razów opuchnięte. Bił po tyłku. - Ja też byłem bity i wyszedłem na człowieka – mówi. Iwona K. opowiada z kolei, że gdy Bartuś już ledwo oddychał to Mariusz miał ją prosić, by nie szła na pogotowie. By dziecko pokazali lekarzom, gdy już mu zejdą siniaki. Zdaniem prokuratury dziecko było systematycznie bite przez co najmniej trzy dni. Bite rękami, duszone, rzucane na meble. Bite wreszcie kawałkiem gumowego węża i kablem.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama