ATENY: PGE Turów debiutuje w Eurolidze (Foto)

Michał Hamburger | Utworzono: 2014-10-17 06:20 | Zmodyfikowano: 2014-10-17 06:21
A|A|A

fot. Michał Hamburger (Radio Wrocław)

Początek spotkania Panathinaikos Ateny - PGE Turów Zgorzelec o 20.30
Relacja w Radiu Wrocław

Meczem w stolicy Grecji koszykarze mistrza Polski debiutują w najbardziej elitarnych rozgrywkach koszykarskich w Europie. Forma zawodników z przygranicznego miasta jest dobra. W ostatnim ligowym spotkaniu przeciwko Siarce Jezioro Tarnobrzeg gracze ze Zgorzelca zaprezentowali się bezbłędnie wygrywając 119:83. Nie wynik spotkania budzi jednak największy podziw, lecz skuteczność w ataku. Zgorzelecki zespół zakończył spotkanie z 68-procentowym powodzeniem akcji ofensywnych, co na polskich parkietach nie zdarza się często. Oczywiście ekip z Tarnobrzega i Aten w jakikolwiek sposób nie wypada porównywać, ale takie osiągnięcie nie może zostać niedostrzeżone. Według Nemanji Jaramaza kluczem do odniesienia sukcesu w stolicy Grecji będzie nie tylko gra w ataku: - Wydaje mi się, że najważniejszym elementem będzie nasza gra w obronie. Jeśli uda nam się zatrzymać ataki miejscowych i utrzymać poziom skuteczności z meczu przeciwko ekipie z Tarnobrzega, to powinno być dobrze – przyznaje Serb.

Do drużyny mistrza Polski wreszcie wrócił Łukasz Wiśniewski, który zdążył wystąpić w niedzielnym meczu Tauron Basket Ligi i na pewno będzie do dyspozycji trenera w spotkaniu przeciwko Panathinaikosowi.

Popularny „Wiśnia” zdołał rzucić dla swojego zespołu 9 punktów. Do Aten nie polecieli Filip Dylewicz i Mateusz Kostrzewski, którzy mają problemy zdrowotne. To spora strata dla graczy mistrza Polski, ponieważ zwłaszcza Dylewicz wielokrotnie w minionym sezonie przyczyniał się do wygranych PGE Turowa.

Na szczęście na urazy nie narzekają pozostali gracze mistrza Polski i wszyscy powinni być w piątek do dyspozycji trenera Rajkovicia.

Turów w Atenach: Posłuchaj przedmeczowych rozmów z koszykarzami. Sprawdź co sądzą eksperci.

W drużynie rywala także panuje świetna atmosfera. „Koniczynki” rozpoczęły sezon od prestiżowego meczu przeciwko odwiecznemu rywalowi Olympiakosowi Pireus w Pucharze Grecji. Spotkanie pomiędzy tymi klubami trzymało w niepewności do ostatnich sekund, ale stołeczni gracze wygrali we własnej hali 77:76 i awansowali do czołowej czwórki tych rozgrywek. 12 października Panathinaikos zainaugurował rozgrywki ligowe wygrywając na własnym terenie z ekipą AENK Kifisia 76:66.

Przeciwnik nie był zbyt wymagający i mistrzowie Grecji nie mieli większych problemów z tym rywalem. Podobnie jak w ekipie z Dolnego Śląska, drużynę Panathinaikosu nękają kontuzje. Pod znakiem zapytania stoi występ w piątkowym meczu Estebana Batisty, który na jednym z treningów nabawił się urazu kostki. W ciągu tygodnia na drobne kontuzje narzekali także Loukas Mavrokefalidis, Nikos Pappas oraz George Diamantakos, ale cała trójka już normalnie trenuje i powinna być do dyspozycji trenera Dusko Ivanovicia.

Mecz pomiędzy Panathinaikosem i PGE Turowem nie będzie pierwszym starciem mistrza Grecji z przedstawicielem Dolnego Śląska. W sezonie 2000/2001 w fazie grupowej Suproligi „Koniczynki” rywalizowały z Ideą Śląskiem Wrocław. W rozegranym meczu w Atenach lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 85:79.

Podopieczni Miodraga Rajkovicia mają więc okazję zostać pierwszym dolnośląskim klubem, który odniesie zwycięstwo z Panathinaikosem w stolicy Grecji. Gracze ze Zgorzelca traktują swojego piątkowego przeciwnika z dużym szacunkiem, ale mają nadzieję na sprawienie niespodzianki: - Wszyscy zdajemy sobie sprawę jak silnym rywalem jest Panathinaikos, ale pojedziemy tam podjąć walkę. Każdego dnia nasza drużyna zyskuje na jakości. Szanujemy naszego rywala, wiemy jak znakomici koszykarze występują w tym zespole, ale pojedziemy tam powalczyć o jak najlepszy wynik – podsumował Jaramaz.

Gra w hali mistrzów Grecji nie jest łatwa dla nikogo. Fani Panathinaikosu należą do najbardziej fanatycznych kibiców w Europie, a każdy zespół przyjeżdżający na mecz do stolicy tego kraju musi liczyć się, że oprócz przeciwnika na parkiecie mają jeszcze jednego – na trybunach. Hala OACA może pomieścić niespełna 20 tysięcy kibiców, którzy tworzą niezwykłą atmosferę. Dla miejscowych graczy to przyjemność i ogromne wsparcie mieć za plecami tak oddanych fanów. W zupełnie innych nastrojach znajdują się przeciwnicy „Wszechateńskich Koniczynek”. Miejscowi fani swoim dopingiem potrafili sprawić, że w Atenach przegrywały najbardziej utytułowane kluby takie jak FC Barcelona, Real Madryt, Olympiakos Pireus, czy aktualny obrońca pucharu Euroligi – Maccabi Tel Awiw. Tym razem do grona koszykarzy mających przyjemność wystąpić w hali OACA dołączą podopieczni Miodraga Rajkovicia.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama