Kłopoty sportowego bogactwa w Lubinie (POSŁUCHAJ)

Robert Skrzyński | Utworzono: 2014-10-29 11:21 | Zmodyfikowano: 2014-10-29 10:23
A|A|A

fot. archiwum prw.pl

Kibice najchętniej dopingowaliby wszystkie drużyny, ale nie mogą tego robić, bo mecze siatkarzy i piłkarzy nożnych pokrywają się ze sobą. "W takim małym mieście chyba nie ma sensu konkurować ze sobą. Chciałoby się uczestniczyć w jednym i drugim, ale niestety jest to nam utrudnione" - mówią. O co zatem chodzi?

Siatkarze Cuprum Lubin rozegrali w tym sezonie trzy mecze przed własną publicznością. Dwa z nich zaplanowano dokładnie wtedy, kiedy kilkaset metrów dalej, na stadionie piłkarze Zagłębia walczyli o punkty pierwszej ligi. (fot. ks.cuprum.pl)

Mimo to prezes siatkarzy Dariusz Biernat nie widzi w tym nic złego. "Absolutnie nie ma problemu. Nasz harmonogram gier, czyli środa - sobota nie pozwala nam zbytnio układać sobie dowolnie terminarza. Ponadto w hali, w której gramy występują także dwa zespoły piłki ręcznej a teraz jeszcze doszła euroliga koszykarzy".

My też mamy swoje ograniczenia i nie zawsze możemy rozgrywać mecze o dowolnej porze przyznaje prezes piłkarskiego Zagłębia Tomasz Dębicki. "Poza transmisjami blokują nas także czynniki obiektywne. W soboty do południa odbywa się giełda co powoduje, że jeśli chodzi o terminy meczów sobotnich to pierwszy możliwy jest o godzinie 18".

Sprawa dotyczy także drużyn piłki ręcznej dodaje prezes Cuprum Dariusz Biernat. "To nie jest tylko kwestia dogadania się z nożną, ale to też jest piłka ręczna - dwa zespoły, które grają w nowej hali i oni też mają problem, żeby poukładać sobie terminarz" - twierdzi.

Jednak rzecznik klubu piłki ręcznej Łukasz Lemanik przyznaje, że nigdy nie było nakładania się terminów ich meczów z piłkarzami nożnymi. "Zawsze staramy się dograć godziny i dni rozgrywania spotkań tak, aby każdy mógł przyjść i na stadion i na halę. Ewentualnie kiedy są mecze transmitowane przez telewizję to wtedy trochę trzeba pokombinować, ale nigdy nie było z tym problemów" - zauważa.

Kibice twierdzą, że klub siatkarski poczuł się po awansie do Plus Ligi bardzo pewnie a piłkarski po spadku z ekstraklasy ma mniej do powiedzenia, ale ich zdaniem wszystko ma swój kres. "Teraz na fali sukcesów ta siatkówka mocno idzie, ale wiadomo, że mogą przyjść też chudsze lata i wtedy to będzie najgorsze, że na tej siatkówce nie będzie nikogo" - zauważają.

No i faktycznie. Po dwóch meczach, na których hala była wypełniona na ostatnim spotkaniu pojawiło się dwa tysiące kibiców. W tym samym czasie mecz piłkarzy Zagłębia oglądało cztery tysiące fanów.

Chcemy współpracować z klubem siatkarskim aby wypracować podobny model jak z piłką ręczną dodaje Tomasz Dębicki. "Jesteśmy otwarci na tę współpracę. Będziemy kontynuowali to co robimy wcześniej, czyli stała komunikacja tak z piłką ręczną, jak i siatkówką. Kibic tutaj jest najważniejszy i myślę, że w przyszłości będzie już z tym w porządku" - kończy.

Posłuchaj relacji Radia Wrocław:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Malina
2014-10-31 09:38:16
z adresu IP: (83.20.xxx.xxx)
Ocena: 0
Najlepszy głos! Uwielbiam słuchać Pana Redaktora!
~KsiążePan
2014-10-29 12:25:28
z adresu IP: (83.144.xxx.xxx)
Ocena: 0
First: Piłka nożna. A jeśli nie będzie się pokrywać czas meczów, to inne dyscypliny sportu.
~michał chmielewski
2014-10-29 10:53:36
z adresu IP: (188.33.xxx.xxx)
Ocena: 0
co to znaczy, że "kibice twierdzą"? I kto wypowiedział słowa zawarte w cytacie z tamtego akapitu? Uważam, że Cuprum potrzebuje czasu na ugruntowanie marki - przez lata było to dane nożnym. "W hali nie będzie nikogo"? Zupełnie jak teraz na stadionie kopaczy? Jeśli nie jedni, to drudzy. Bogactwo sportów spowoduje, że lubińska społeczność zawsze będzie miała komu kibicować.
Reklama