Gra o krasnalach promuje Wrocław (TESTUJEMY)

, Gregor Niegowski | Utworzono: 2014-11-11 07:15 | Zmodyfikowano: 2014-11-11 08:27
A|A|A

To efektem pracy zwycięzców, ogłoszonego w lutym 2014 roku, konkursu na grę promującą Wrocław jako Europejską Stolicę Kultury 2016. Rywalizację wygrała grupa studentów związanych z Kołem Naukowym Wydziału Elektroniki Politechniki Wrocławskiej „TK Games”. Zwycięzcy wywalczyli 180 tys. zł na wdrożenie gry.

Koordynatorem projektu jest Piotr Sobolewski, doktorant uczelni, który jeszcze w maju prezentował jej założenia:

  • Dostępna z każdego miejsca
  • Ciekawa i nieschematyczna
  • Łatwa do zrozumienia
  • Umożliwia rywalizację
  • Pozostawia możliwość dalszego rozwoju

Czy udało się je spełnić? Niektórzy już mieli okazję to sprawdzić. Do 9 listopada na adres wskazany przez koordynatorów projektu należało wysłać zgłoszenie. Wczoraj otrzymali wiadomość z linkiem do gry. My również już zagraliśmy.

- Wcielamy się w rolę mieszkańca Europy, który zaintrygowany historią o Skarbie Krasnali skrytym gdzieś we Wrocławiu postanawia przyjechać i poszukać go na własną rękę. Na miejscu spotyka się z Królem Krasnali, który zamienia go w... krasnala. Od tego momentu już wszystko może się zdarzyć - opowiada Piotr Sobolewski.

Zapowiada się ciekawie, a jak jest z przyjętymi założeniami? Sprawdzaliśmy wersję beta. Poniżej wyniki naszej subiektywnej analizy.

DOSTĘPNOŚĆ
Wymagania sprzętowe jak na dzisiejsze czasy wydają się dość banalne: 1GB Ram, procesor Samsung Exynos 4210 (gra może nie działać dobrze na procesorach Intel), system Android 4.0. Taką metryczkę przesłał nam Piotr Sobolewski. A zatem dostępność jest, choć nie wszędzie i nie na każdym sprzęcie. Smartfon z androidem i już można się bawić, gorzej będzie z telefonem czy tabletem wyposażonym w inny system operacyjny. Dodatkowo wkrótce gra ma być dostępna także w internecie na stronie www.wroclaw2016.pl. Premiera na iOS będzie zapowiedziana wkrótce.

Gregor Niegowski
Gregor Niegowski
www.prw.pl
Gra jest bardzo pomysłowa. Wciąga już intro. Lektor przenosi nas do zaczarowanego świata krasnali, które przecież tak kojarzą się z Wrocławiem. Ogląda się to z ciekawością i chce się poznać ciąg dalszy historii. Po takim wstępie, mam jednak spory niedosyt. Przed każdą misją poznajemy kolejną krótką historyjkę, która zdradza kolejne wrocławskie fakty. Może przydałoby się wprowadzić dalszy ciąg rysunkowej historii po przejściu poziomu, jako nagrodę. Mam też wrażenie, że misje są zbyt zróżnicowane, jeżeli chodzi o poziom trudności. To podobno celowy zabieg twórców gry, jednak denerwujące jest to, że niektóre są trudne a inne łatwe. Tak jak w gitarowym rekordzie sami powinniśmy mieć kontrole nad poziomem trudności. Jest na to prosty sposób. Za przejście misji otrzymujemy medale. Wystarczy zrobić podział na trzy poziomy i wprowadzić klasyfikacje medalową albo tak jak w znanej grze Angry Birds system gwiazdkowy. Pomysł na grę jest bardzo dobry, ale to detale sprawiają, że człowiek się do niej zniechęca lub po prostu nudzi. Ale to przecież tylko wersja testowa.

CIEKAWA, NIESCHEMATYCZNA
Czy rzeczywiście? Tu posiłkujemy się znów opisem, który otrzymaliśmy od pana Piotra.

"Cała gra została stworzona zarówno w oparciu o popularne mechaniki (znane z gier City Bloxx, Guitar Hero, Puzzle, Simon Says, czy Icy Tower), jak i o nasze autorskie mechaniki (w proporcjach 5/5). Ponadto, 5 misji wymaga logicznego myślenia i 5 jest bardziej zręcznościowych"

Biorąc pod uwagę popularność wspomnianych wyżej gier innych twórców, zapewne wrocławski produkt będzie ciekawy. Ale czy udało mu się uciec od schematu, skoro bazuje (w połowie) na znanych i sprawdzonych rozwiązaniach? Wszystko zależy od preferencji i doświadczenia gracza, dlatego najlepiej będzie ocenić to samemu. Jeśli ktoś ma za sobą dziesiątki wieczorów spędzonych na imprezie ze sprzętem do Guitar Hero, znudzi się po minucie. Ale pamiętajmy, że zadaniem Wroclaw Quest nie jest podbój rynku gier, tylko promocja miasta. A tak jest w istocie, jeśli połączymy gitarowe potyczki z gitarowym rekordem Guinnessa i utworem "Hej Joe". Przydałoby się może jeszcze jako nagrodę dołączyć np. film z rekordu w realu lub dodać gratulacje złożone w wersji wideo przez Leszka Cichońskiego, pomysłodawcę i ojca gitarowego rekordu.

ŁATWA DO ZROZUMIENIA
Tutaj właściwie nie ma się do czego przyczepić. W pierwszej chwili stwierdziliśmy: Gra dla małych dzieci. Faktycznie, wydaje się bardzo prosta, choć są elementy, z którymi nie radzi sobie nawet doświadczony gracz. Wspomniane już Guitar Hero na poziomie najtrudniejszym jest właściwie nie do przejścia. No, ale to nie znaczy, że czegoś nie zrozumieliśmy. Po prostu trzeba bardziej potrenować.

RYWALIZACJA
Każda z misji po przejściu umożliwia grę w trybie rankingowym, w którym możemy zmierzyć się ze swoimi znajomymi. Dzięki temu, gra ma zapewni rozrywkę zarówno amatorom (ang. "casual players"), jak i profesjonalnym graczom (ang. "core players") - informuje Piotr Sobolewski. Tego jak dotąd nie próbowaliśmy, ale wierzymy na słowo.

Gregor Niegowski
Gregor Niegowski
www.prw.pl
Gitarowy rekord: Pomysł bardzo dobry, wykonanie słabe. Gra jest mało przejrzysta i nie wybacza błędów. Praktycznie niemożliwe jest przejście najtrudniejszego poziomu bez serii pomyłek. Przy każdym błędzie jest też irytujący dźwięk, który zniechęca. Na tyle, że zamiast się poprawić, chcemy zrezygnować. Mam na komórce np. Magic Piano czy Tap Tap Revange. Gra identyczna, ale przyjemność dużo większa. Grając nawet na niemożliwie trudnych poziomach, chcę osiągnąć więcej. Tutaj jest inaczej.

DALSZY ROZWÓJ
W jednej z publikacji o sukcesie pomysłu TK Games można było przeczytać, że grę można rozbudowywać o kolejne misje a także dzielić się za jej pomocą informacjami o Wrocławiu czy pokazywać swoje zdjęcia. Jeśli w przyszłości miałaby się stać interaktywną platformą społecznościową dla mieszkańców, to kolejny sukces murowany. Czas pokaże. Na razie natknęliśmy się na pewne problemy z budową Sky Tower (element zaczerpnięty z City Bloxx). Otóż, gdy już myśleliśmy, że uda nam się przerosnąć w marzeniach Leszka Czarneckiego, gra zaczęła się zacinać. Klocki się skończyły i musieliśmy przegrać, żeby podliczyło nasz wynik... Na szczęście to tylko wersja beta :)

www.wroclaw.pl: Konkurs na grę ogłosiło Biuro Festiwalowe Wrocław 2016. Zgłoszono do niego 30 prac. – Jury oceniało nadesłane koncepcje gier pod różnym kątem. Zwracaliśmy uwagę na prezentowaną fabułę, estetykę gry, możliwość jej dalszego rozwijania i wyprodukowania – wymieniał Krzysztof Maj, dyrektor Biura Festiwalowego ESK 2016 i przewodniczący jury. – Zależało nam, by gra była powszechnie dostępna, przyjazna i intuicyjna w obsłudze, posiadała walory edukacyjne i prezentowała nowe technologie w kulturze – dodaje dyrektor Maj.

Jury wybrało koncepcję gry opracowaną przez studentów z grupy „TK Games”. Zwycięzcy wywalczyli 180 tys. zł na wdrożenie gry. Swoją premierę będzie mieć podczas targów gier komputerowych Hall of Games, które odbędą się w Hali Stulecia w dniach 14-16 listopada.

Gregor Niegowski
Gregor Niegowski
www.prw.pl
Sky tower: Za prosta. Nie da się w nią przegrać. Proponuje zwiększanie prędkości pracy dźwigu (bujania) wraz z coraz lepszym wynikiem. Wtedy ta gra będzie wciągać i będzie chęć do bicia rekordu. W tej chwili trudno jest postawić źle klocek, bo gra wybacza zbyt dużo błędów. Dochodzimy do momentu, kiedy jesteśmy już tak wysoko, że kończą się klocki i trzeba stracić trzy życia, żeby podliczony został wynik.

Gregor Niegowski
Gregor Niegowski
www.prw.pl
Panorama: Najnudniejsza gra z całej czwórki. Po chwili mamy dość. Zastanawiam się, jak można ją uatrakcyjnić. Obawiam się, że misja Panorama, będzie najmniej "klikaną" w całej grze. Muzyka doprowadza po pewnym czasie do szału.

REKLAMA
Zdjęcia

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama