Śląsk wygrywa koszykarską "świętą wojnę"!

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2014-12-28 19:23 | Zmodyfikowano: 2014-12-28 19:45
A|A|A

fot. Norbert Bohdziul/wks-slask.p

Pierwsze punkty, już w inauguracyjnej akcji Śląska zdobył Jakub Dłoniak. Niepilnowany trafił za trzy. Asystę zaliczył Robert Skibniewski, który za chwilę sam punktował - rzutem z półdystansu, po zasłonie – tyle, że za dwa. Wrocławianie prowadzili 5:0 i bardzo dobrze radzili sobie też po bronionej stronie parkietu. Koszykarze Anwilu najpierw zgubili piłkę, a potem popełnili błąd 24 sekund. Nic dziwnego, że po niewiele ponad minucie, trener gości Predrag Krunić poprosił o pierwszą przerwę na żądanie. Śląsk nie dał się jednak wybić z rytmu. W końcu stracił punkty, ale nadal dyktował warunki gry. Wrocławską drużyną dyrygował Robert Skibniewski – zaliczył kolejne dwie asysty i podanie otwierające kontrę. Śląsk prowadził 11:2 po niespełna czterech minutach meczu. Potem było jeszcze lepiej. Na trzy minuty przed końcem kwarty - i przede wszystkim równo z końcem akcji - Denis Ikovlev trafił trójkę z ósmego metra. Gospodarze byli wtedy lepsi 21:8. Kwartę zakończył - niemal równo z syreną - Mantas Cesnauskis. Litwin trafił zza łuku przy kryciu obrońcy. Śląsk wygrał inauguracyjną część meczu 28:13. Zawdzięczał to m.in zespołowej grze. Dziewięć z dziesięciu rzutów gospodarzy poprzedziła asysta.

Drugą kwartę lepiej rozpoczął Anwil. Po celnej trójce Chase'a Simona gości zbliżyli się na siedem punktów. Trener Emil Rajković już po 180 sekundach tej odsłony wziął czas. Odpowiedź przyszła natychmiast - Jakub Dłoniak prostym dryblingiem wszedł w pomalowane i wykończył dwutakt. W kolejnym posiadaniu, trafił Robert Skibniewski - z półdystansu po wyprowadzeniu piłki zza linii. Publiczność w Hali Orbita rozgrzał Roderick Trice - wsadem dobił nieudany rzut Aleksandara Mladenovicia. Śląsk prowadził 36:25 na pięć minut przed końcem pierwszej połowy. W końcówce Anwil znów tracił do gospodarzy "tylko" siedem punktów. Sprawy w swoje ręce wziął wtedy Jakub Dłoniak. Najpierw dynamicznie wszedł pod kosz, a potem dwukrotnie trafił trójkę z rogu. Śląsk prowadził 48:33 i z takim wynikiem obie drużyny schodziły do szatni.

W trzeciej kwarcie spotkanie straciło nieco na tempie. Obie drużyny grały kosz za kosz, ale nie była to tak efektowna porcja basketu, jak ta, którą kibice w Hali Orbita oglądali przed przerwą. Próżno było szukać większej serii z jednej bądź drugiej strony. W połowie tej odsłony Śląsk prowadził 58:44. Tyle samo punktów dzieliło zespoły także na trzy minuty przed końcem tej kwarty. W ostatnich sekundach tej odsłony dobry moment miał Śląsk. Czystą trójkę z rogu trafił Mantas Cesnauskis, a skuteczną akcję 2+1 przeprowadził Michał Gabiński. Po trzech kwartach gospodarze byli lepsi 73:53

Ostatnie dziesięć minut zaczęło się od dwóch trafień Chase'a Simona - najlepszego gracza gości. Potem akcję 2+1 zanotował Seid Hajrić. Śląsk na swoje punkty w decydującej kwarcie czekał przez blisko dwie i pół minuty. Z linii osobistych trafił Aleksandar Mladenović. Wrocławianie prowadzili wtedy 74:60. Na parkiecie lepiej prezentował się jednak Anwil. Po celnej trójce Simona przewaga Śląska stopniała do dziewięciu punktów. Trener Rajković nie czekał i poprosił o czas. Do końca meczu pozostawało jeszcze niespełna siedem minut. Anwil zbliżał się z każdą akcją. Celny rzut z półdystansu Hajricia i osobisty Vaughna zniwelowały straty gości do sześciu punktów. Śląsk w końcu się obudził. Na pięć minut przed końcem trafił pierwszy w tej kwarcie rzut z gry! Lawrence Kinnard wywalczył zbiórkę ofensywną i zapunktował z pomalowanego. Gospodarze nadal mieli problemy z celnością, ale na szczęście nie pozwalali już na tak wiele rywalom. Anwil, który rozpoczął tę kwartę serią 15:3 wypadł z rytmu. Na 3 minuty przed końcem punkty wejściem pod kosz zdobył Mladenović i przewaga Śląska znów była dwucyfrowa - 80:69. Za chwilę z półdystansu trafił Kinnard i mecz był w koszykarskiej zamrażarce. Trener rywali poprosił jeszcze o czas, ale na niewiele się to zdało. Wrocławianie utrzymali prowadzenie do ostatniej syreny i wygrali z odwiecznym rywalem 91:72.

Śląsk Wrocław – Anwil Włocławek 91:72 (28:13; 20:20; 25:20; 18:19)

Śląsk Wrocław: Jakub Dłoniak 24, Aleksandar Mladenovic 14, Roderick Trice 12, Lawrence Kinnard 9, Denis Ikovlev 9, Mantas Cesnauskis 8, Robert Skibniewski 6, Robert Tomaszek 6, Michał Gabiński 3, Murphy Burnatowski 0, Radosław Hyży 0.

Anwil Włocławek: Chase Simon 30, Seid Hajric 10, Konrad Wysocki 9, Andrea Crosariol 8, Deonta Vaughn 6, Arvydas Eitutavicius 5, Maciej Raczyński 4, Mikołaj Witliński 0, Grzegorz Surmacz 0.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama