Sebastian Mila wraca do Wrocławia. Śląsk kontraLechia

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2015-04-18 07:31 | Zmodyfikowano: 2015-04-18 08:01
A|A|A

fot. archiwum prw.pl

To pierwsza wizyta Sebastiana Mili na Stadionie Miejskim od momentu transferu do Lechii. Pomocnik na początku tego roku odszedł do swojej ukochanej drużyny. Przyznaje jednak, że ponowna wizyta we Wrocławiu będzie szczególnym momentem w jego karierze.

"Powrót do tego miasta i klubu jest dla mnie wielkim przeżyciem. Spędziłem tam niesamowity czas, mam wspaniałe wspomnienia i wielu przyjaciół, nie tylko zresztą w zespole. Podczas sobotniego spotkania chciałbym się ze wszystkimi oficjalnie pożegnać. Nie wiem jak przyjmą mnie kibice, ale zapewniam, że nie muszą niczego specjalnego szykować na moje powitanie. Oni zrobili dla mnie bardzo wiele, wspierali w trudnych chwilach, których też nie brakowało i jeśli ktoś jest komuś coś winien, to tylko ja im" - mówi Sebastian Mila, który dla Śląska grał od 2008 do końca 2014 roku, wystąpił w 216 spotkaniach wrocławskiej drużyny.

TAK RELACJONOWALIŚMY TRANSFER SEBASTIANA MILI

Mila to główny temat sobotniego meczu, ale nie jedyny. Ze strony wrocławian, jak bumerang powraca pytanie - czy Śląsk się przełamie? Zespół Tadeusza Pawłowskiego jest jedynym w Ekstraklasie, który w tym roku nie wygrał jeszcze meczu. Licznik wskazuje liczbę 10, na którą składa się osiem ligowym spotkań i dwa pucharowe.

Słaba forma Śląska, sprawiła, że w drużynie doszło do małego wstrząsu. Trener Tadeusz Pawłowski zmienił kapitana i radę drużyny. Z opaską zamiast braci Paixao, będzie grał teraz Mariusz Pawełek. Bramkarz wrocławskiej drużyny był ostatnio gościem audycji "Wokół Śląska", w której Robert Skrzyński pytał go m.in o najbliższy mecz z Lechią.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY Z NOWYM KAPITANEM ŚLĄSKA - MARIUSZEM PAWEŁKIEM

Wrocławianie przystępują do sobotniego meczu po zeszłotygodniowej, wyjazdowej porażce z Piastem Gliwice 0:2. Co w tym czasie działo się w Gdańsku? Lechia wygrała z Legią 1:0 i kontynuuje swój marsz w górę tabeli. Jesienią zespół z Trójmiasta był największym rozczarowaniem rozgrywek i potwierdzeniem tezy, że nazwiska nie grają. Nowe życie Lechia otrzymała po zmianie trenera.

Jerzy Brzęczek jest trzecim w tym sezonie (a piątym w 2014 roku) szkoleniowcem klubu z Gdańska. Zdecydowanie można powiedzieć, że najlepszym. Były wicemistrz olimpijski z Barcelony, prowadzi drużynę od listopada ubiegłego roku. W tym czasie wygrał sześć spotkań, trzy zremisował i tyle samo przegrał. W tym roku sposób na Lechię znalazła tylko Cracovia, która pokonała ją u siebie 3:2. Gdańszczanie pod wodzą Brzeczka przyzwyczaili do lepszej gry i... minimalnych zwycięstw. Pięć ze wspomnianych sześciu wygranych kończyło się wynikiem 1:0.

W tabeli Lechia jest już na szóstym miejscu. Wrocławianie zajmują czwartą pozycję i nie mogą sobie pozwolić na porażkę. Gdyby sprawdził się czarny scenariusz, to zespół z Gdańska przeskoczyłby w tabeli dolnośląską drużynę.

Dla kibiców Śląska idealnym rezultatem byłby ten z poprzedniej rundy. Wtedy piłkarze Tadeusza Pawłowskiego rozgromili na wyjeździe Lechię 4:1. Hat-trickiem popisał się wtedy Flavio Paixao

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama