Edyta Górniak: To już 25 lat na scenie (WYWIAD)

Ewa Zając | Utworzono: 2015-05-05 08:07 | Zmodyfikowano: 2015-05-05 08:53
A|A|A

Zdjęcia: Management Edyty Górniak

Artystka - wtedy uczennica Technikum Pszczelarsko-Ogrodniczego - w 1989 debiutowała w programie telewizyjnym Zbigniewa Górnego "Śpiewać każdy może". Wykonała wtedy piosenkę „Stop” z repertuaru Sam Brown. To dało jej przepustkę na Festiwal Opolski, gdzie zdobyła wyróżnienie. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. W 1991 roku wokalistka trafiła do obsady legendarnego dziś musicalu "Metro" w warszawskim Teatrze Buffo, potem przyszedł spektakularny sukces na festiwalu Eurowizji i tak narodziła się gwiazda. Edyta Górniak stała się jedną z najpopularniejszych polskich piosenkarek. Jej pierwszy album "Dotyk" pokrył się czterokrotną platyną, co wtedy oznaczało milion sprzedanych krążków.

W rozmowie z nami artystka wyznała, że tak naprawdę jej nieoficjalny debiut na dużej scenie nastąpił...we Wrocławiu, w Hali Ludowej.

- Miałam wtedy 15 lat, może nawet mniej. Uciekłyśmy z koleżanką z internatu, przez okno, by pojechać autobusem na koncert zespołu Kombi, którego byłam fanką. Tam ktoś podszedł do mnie i powiedział, że nie dojechały dziewczyny z chórku, i czy nie chciałabym wystąpić na scenie. To było moje pierwsze wystąpienie publiczne, zdrętwiałam ze strachu, choć bardziej wtedy tańczyłam niż śpiewałam - śmieje się dziś wokalistka:

Gdy Edyta Górniak zaśpiewała pierwszy raz w Opolu miała 17 lat. Czy dziś nie uważa, że to za wcześnie na rozpoczynanie kariery? - To bardzo wcześnie, ale dostałam w tyłek na początek, więc od razu nauczyłam się dyscypliny zakulisowej, scenicznej, i to było bardzo potrzebne. Cieszę się, że mam tak duży staż, zebrałam dużo doświadczenia. Natomiast gdyby mój syn chciał kiedykolwiek iść w moje ślady, od czego go odwodzę, to jako mama nie pozwoliłabym mu, żeby tak wcześnie zaczynał. Podziwiam moich rodziców, że mi pozwolili - mówi gwiazda:

Edyta wzbudza ogromne emocje i wielkie zainteresowanie słuchaczy i mediów. Każde jej wystąpienie jest zauważane, analizowane i oceniane. Wielu czuje się w obowiązku doradzać jej - co i jak ma śpiewać, jak wyglądać, a nawet jak żyć. - To jest jeden z największych ciężarów, z jakim musiałam nauczyć się żyć. Ludzie rzeczywiście uważają, że mają prawo do mojego życia - mówi. I dodaje: - Bardzo trzeba pilnować tej granicy między życiem prywatnym a publicznym. Ja zawsze chciałam zwracać uwagę na moją muzykę, jeśli odzywam się publicznie na tematy rodzinne, to dlatego, że muszę się bronić przed atakiem. Sama z tym nigdy nie wychodzę. Jestem w trudnej roli osoby, która musi się z czegoś wytłumaczyć, po to, żeby ludzie mieli jasny obraz, bo zasługują na to, żeby znać prawdę.


Edyta Górniak do dziś wydała 7 albumów. Bardzo wyczekiwana jest jej nowa płyta. Niektórzy zarzucają, że wokalistka zbyt rzadko prezentuje premierowy materiał. - W ogóle nie przeszkadza mi opinia osoby, która wydaje za mało muzyki. Ja jestem bardzo wybredna, wolę dawać słuchaczom utwory, które przejdą do historii, a nie robić ich masowo dużo, po to tylko, żeby regularnie wydawać płytę co roku. Jakość jest zawsze dla mnie ponad ilość - przekonuje jednak Górniak.

W swoim jubileuszowym roku Edyty Górniak zapowiada wiele niespodzianek muzycznych. Już 26 maja fani dostaną nową, wiosenną wersję singla „Glow On", który ukaże się na winylowym krążku w dwóch wersjach - oprócz albumowej, znajdziemy także specjalną wersję, przygotowana przez duet kompozytorsko-producencki DUSTPLASTIC. Na stronie B znajdzie się przebój „Your High", m.in zaśpiewany a cappella. Jesienią wokalistka zamierza ruszyć w wielka trasę koncertową, a zwieńczeniem jubileuszu, miejmy nadzieję, będzie nowy album.

REKLAMA
Zdjęcia

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama