Chcesz schudnąć? Najpierw zrzuć masę! (POSŁUCHAJ)

| Utworzono: 2015-05-19 15:22 | Zmodyfikowano: 2015-05-19 15:22
A|A|A

fot. Przemek Gałecki

Mimo, że Robert Burneika, znany bliżej jako "Hardcore'owy Koksu", na siłowni spędza każdą wolną minutę, z tzw. siłowni pod chmurką, które buduje wrocławski magistrat, skorzystać by nie mógł. Bo... waży 130 kilogramów.

Wrocławskie siłownie pod chmurką są chętnie odwiedzane przez mieszkańców, ale nie wszystkich. Mąż pani Iwony je omija, bo... przekracza magiczną liczbę: - Nie mógłby korzystać. Śmiejemy się z tego po prostu. Próbował, ale nie chcemy uszkodzić sprzętu. Nie jesteśmy jakimiś wandalami. Niech idzie na basen, schudnie do stówy i dopiero ćwiczy.

Rozgorzała dyskusja, czy to aby nie dyskryminacja, bo przecież podatki płacą także ci, którym bliżej do "Pudziana", niż do wątłej gimnastyczki. Pytamy u źródła:

- To zbyt duże słowo - odpowiada Małgorzata Szafran z magistratu. We Wrocławiu mamy 16 siłowni pod chmurką, kolejne cztery powstają w ramach budżetu obywatelskiego. Limity wagowe to jednak nie decyzja miasta a producenckie normy: - Nie chodzi o to, że ktoś może uszkodzić ten sprzęt, tylko może sobie sama zrobić krzywdę korzystając z tego sprzętu - tłumaczy Szafran.

Stanisław Szelc z Kabaretu Elita, nie ma problemów z limitami na miejskich siłowniach. On również ma słuszną wagę: - 112 kilogramów... Ale nie lubię ćwiczyć, bo leniwy jestem - przyznaje. Za to bardzo lubi jazdę rowerem. - Aczkolwiek najdłuższy dystans, jaki ostatnio przebyłem to był z ulicy Kiełbaśniczej do "Literatki" w Rynku. Około 300 metrów. (fot. Ja Fryta from Strzegom/Wikipedia)

Jednak znany satyryk nawet tyle nie może pokonać na miejskich rowerach. Przynajmniej tak wynika z regulaminu - limit to 120 kilogramów.

- Czasami zdarzają się takie sytuacje, że wsiadają dwie osoby - tłumaczy powody zapisu Michał Dąbrowski  z Nextbike'a i uspokaja - rowerowe ramy wytrzymują zdecydowanie więcej a i kontroli wagi nie będzie: - Nie będziemy ścigać, nie będziemy ważyć, to tylko taka informacja, że bierze na siebie odpowiedzialność za prawidłowe użytkowanie tego roweru - dodaje Dąbrowski.

A Stanisław Szelc z charakterystycznym dla siebie poczuciem humory podsumowuje: - Taki rodzaj rasizmu powiedziałbym. No... w czym ja jestem gorszy? To oczywiście z przymrużeniem oka. Ja się nie czuję dyskryminowany. Wszyscy ludzie są równi... a niektórzy są równiejsi.

POSŁUCHAJ CAŁEJ RELACJI:

Piotr Pietraszek
Piotr Pietraszek
Radio Wrocław
Miejskie siłownie "pod chmurką" zmierzyły się z problemem dużej wagi. Tak na oko około 120-kilogramowym. Puszyści mogą się puszyć i jeszcze bardziej nadymać, ale generalnie od urządzeń do ćwiczeń i miejskich rowerków powinni się trzymać z daleka. Tak zaleca producent. Dyskryminacja, czy przezorność i rozwaga? Przede wszystkim paradoks. Tych, którzy chcą przez odrobinę ruchu być zdrowsi, straszy się utratą tego zdrowia.

Przekaz jest prosty: ważysz ponad 120 kilogramów - ćwiczysz (jeździsz) na własne ryzyko. Kontrolerów z wagami na szczęście przy rowerach i siłowniach nie będzie więc najbardziej zdeterminowanym z pewnością uda się przemycić na sprzęt kilka kilogramów obywatela więcej, po to by w przyszłości było go mniej. Bo: "cel uświęca środki" a "Polak potrafi". I nie odstraszy ich nawet gdyby sam minister zdrowia naklejał na sprzęcie swoje ostrzeżenia.

A tak bardziej poważnie: znajomy ostatnio po kilku latach bezruchu zabrał się za bieganie. A że było go trochę więcej niż parę lat wstecz, skończyło się tak, jak skończyć się musiało. Po pierwszych próbach - bóle mięśni oraz kolan i w efekcie wizyta u lekarza. - Jest pan za ciężki na bieganie, musi pan zacząć treningi od jazdy na rowerze - usłyszał w gabinecie. Tylko jak tu jeździć, jak producenci zabraniają?

REKLAMA
Zdjęcia

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~mimi
2015-05-21 11:17:55
z adresu IP: (188.122.xxx.xxx)
Ocena: -3
o co ta cała dyskusja , przecież aby zrzucić kilogramy szczególnie przy masie 120 km nie idzie sie ćwiczyć na urządzenia siło !!!! W tym wyspadku chyba o wiele lepszym rozwiązaniem jest po prostu chodzić , chodzić i jeszcze raz chodzić a nie zasiąść na maszynie i przewalać kilogramy. Na takie maszyyny mozna przyjsć jak juz organizm przystosuje sie do pewnego poziomu wysiłku od którego właściciel na pewno go odzwyczaił.
~krz
2015-05-21 00:24:12
z adresu IP: (78.10.xxx.xxx)
Ocena: -2
"Jednak znany satyryk nawet tyle nie może pokonać na miejskich rowerach. Przynajmniej tak wynika z regulaminu - limit to 120 kilogramów." Skoro waży 112 kg to przecież może.
~inny
2015-05-20 20:11:30
z adresu IP: (89.171.xxx.xxx)
Ocena: 3
trochę jak to stowarzyszenie w usa walczące o to żeby tłuściochy mogły siadać grubymi dupskami na 2 siedzeniach w samolotach a płacić za jedno ... :)
Reklama