Prezes Zagłębia Lubin: Wynik jest spektakularny

Robert Skrzyński Piotr Pietraszek | Utworzono: 2015-05-29 07:08 | Zmodyfikowano: 2015-05-29 07:08
A|A|A

fot. zaglebie.com

Piłkarze KGHM Zagłębia Lubin w wielkim stylu wrócili do ekstraklasy. Lubinianie zapewnili sobie awans na dwie kolejki przed końcem. Wiosna w wykonaniu Zagłębia była niesamowita. Zespół prowadzony przez Piotra Stokowca w 13. meczach odniósł 11. zwycięstw i zanotował dwa remisy, a w całej rundzie stracił zaledwie jedną bramkę. 

"Kluczowym momentem było zatrudnienie pod koniec ubiegłego sezonu trenera Piotra Stokowca" - przyznaje prezes Zagłębia Tomasz Dębicki i dodaje "Trener wiedział, że podejmuje się zadania z założeniem, że jak nie uda się utrzymać to zabieramy się do ciężkiej pracy w pierwszej lidze i ta praca przyniosła efekty".

Prezes klubu jest zadowolony z postawy drużyny w tym roku. "To przerosło oczekiwania nas wszystkich. Nikt się nie spodziewał, że to będzie aż taka dominacja. Dodatkowo tę jedną bramkę straciliśmy wtedy, gdy prowadziliśmy już 4:0" - przyznaje Dębicki. Był już czas na małe świętowanie - dodaje prezes Zagłębia. "Zebraliśmy się razem z pracownikami klubu, był czas na lampkę szampana, ale wierzę w profesjonalizm moich piłkarzy. Oni wiedzą, że jeszcze dwa mecze są przed nimi".

Pytany o cele na nowy sezon Tomasz Dębicki odpowiada: "Nie będziemy składać niesamowitych deklaracji. Jestem przekonany, że będzie dużo radości z gry Zagłębia.  Z prezesem Zagłębia rozmawialiśmy też m. in. o lubińskiej młodzieży piłkarskiej, planowanych transferach oraz przygotowywanej fecie po meczu z Termaliką Nieciecza. 

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY:

Piąty awans do najwyższej klasy rozgrywkowej piłkarze w Lubina świętują dokładnie 30 lat od pierwszej promocji. Wiosną 1985 zespół Zagłębia prowadzony przez trenera Eugeniusza Różańskiego po trzech sezonach występów na drugoligowym froncie wywalczył upragniony awans do ówczesnej pierwszej ligi. Zbiegło się to z oddaniem do użytku nowego stadionu Górniczego Ośrodka Sportu, na którym Miedziowi rozgrywali mecze do 2009 roku. W historycznym debiucie w najwyższej klasie rozgrywkowej piłkarze Zagłębia 28.07.1985 pokonali na własnym boisku GKS Katowice, a jedynego gola zdobył Eugeniusz Ptak.

Lubinianie w elicie grali przez trzy sezony. Rozgrywki 1987/1988 zakończyli na 11. miejscu, pierwszym które nie dawało automatycznego utrzymania. W barażowym dwumeczu lepsi od Miedziowych okazali się piłkarze Górnika Wałbrzych, którzy zepchnęli lokalnych rywali do grona drugoligowców.

Kwarantanna trwała tylko rok. To zresztą stało się lubińską tradycją. Po każdym z kolejnych spadków zespół potrafił się szybko pozbierać i po rocznej przerwie wracał do elity. Powrót po pierwszej degradacji był bardzo efektowny. Zespół trenowany przez Stanisława Świerka w sezonie 1989/1990 wywalczył wicemistrzostwo, a rok później świętował pierwsze mistrzostwo kraju, do którego oprócz Świerka doprowadził go Marian Putyra. Hossa trwała 14 sezonów, w trakcie których Miedziowi nieprzerwanie występowali w gronie najlepszych drużyn w kraju. Sportowy krach nastąpił w 2003 roku. Podobnie jak przy pierwszym spadku - lubinianie musieli walczyć w barażach. I ponownie decydującą walkę o utrzymanie przegrali. Tym razem górą był drugoligowy Górnik Łęczna (0:1, 1:2).

Już rok później piłkarze z Lubina świętowali trzeci awans - tym razem już do rozgrywek przemianowanych na ekstraklasę. Miedziowych do promocji doprowadził Chorwat Drażen Besek. Zagłębie zajęło w tabeli drugie miejsce, ustępując jedynie Pogoni Szczecin. W trzecim sezonie po powrocie (2006/07) zespół z Lubina pod wodzą Czesława Michniewicza wywalczył drugi tytuł mistrza Polski. Szczęście nie trwało długo. Rok później Zagłębie zajęło wprawdzie 5 miejsce, ale zostało karnie zdegradowane o jedną klasę rozgrywkową za udział w aferze korupcyjnej korupcji.

Powrót do ekstraklasy tym razem rodził się w bólach. Nierówno grającą drużynę w pierwszoligowym sezonie 2008/09 trenowało aż trzech szkoleniowców. Dopiero Orest Lenczyk uporządkował grę i doprowadził Zagłębie do premiowanego awansem drugiego miejsca (za Widzewem Łódź) na koniec sezonu. Na boisku lubinianom w wywalczeniu promocji wydatnie pomógł Bułgar Iljan Micanski, który z dorobkiem 26 goli został królem strzelców 1. ligi.

Aż czterech trenerów, wśród nich ponownie Lenczyk, prowadziło Miedziowych w sezonie 2013/14 ekstraklasy. Zespół, mimo poczynionych przed sezonem wzmocnień, grał poniżej oczekiwań i dryfował nieuchronnie w stronę degradacji. Pożaru nie potrafił ugasić nawet doświadczony szkoleniowiec. Zatrudniony na 4 ostatnie kolejki po Lenczyku Piotr Stokowiec także nie uchronił Miedziowych od czwartego w historii spadku. Zagłębie zakończyło rozgrywki na ostatnim miejscu w tabeli. Stokowcowi działacze powierzyli misję odbudowania zespołu w 1. lidze. Szkoleniowiec zadanie wykonał. Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek Miedziowi zapewnili sobie piąty w historii klubu awans do ekstraklasy.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama