Przenieś się w czasie z rekonstruktorami (REPORTAŻ)

Dorota Kuźnik | Utworzono: 2015-08-01 12:55 | Zmodyfikowano: 2015-08-01 13:03
A|A|A

Choć większość młodych ludzi w wolnym czasie chodzi na imprezy albo siedzi przed komputerem, oni wolą czas spędzać aktywnie. Rekonstruktorzy, bo o nich mowa wolą czytać historyczne książki w poszukiwaniu informacji o tym jak żyło się kiedyś, godzinami przeglądać portale aukcyjne w poszukiwaniu strojów a żeby w końcu przedstawić inscenizacje bitew czy zwykłego życia.

Posłuchaj reportażu:


- Kiedy oznajmiłem mamie, że chciałbym zostać rycerzem, powiedziała że zwariowałem - mówi Tomasz Nizioł, który rekonstruuje średniowiecze. - Po długiej rozmowie dała się przekonać, ale powiedziała że pieniędzy na to mi nie da, bo jej zdaniem to głupota - dodaje. Tomasz zaczął swoją przygodę z rekonstrukcją kilkanaście lat temu. - Nie mogłem zacząć rekonstrukcji od rycerza, bo nie pozwalał na to status bractwa. Mając 16 lat mogłem zostać co najwyżej chłopem. Miałem lniane gacie i koszulę, ale na buty nie wystarczyło już pieniędzy, więc uszyłem je sam ze skórzanej kurtki. Wytrzymały dokładnie 8 godzin, potem się rozpadły. Teraz, po latach mam już można powiedzieć status rycerza - kto nie chciał być rycerzem kiedy był dzieckiem?

Rekonstruować można wszystko co już się wydarzyło. W zależności od okresu, który nas interesuje możemy skupić się na danych wydarzeniach. Grupa Arma z Oleśnicy rekonstruuje drugą wojnę i późniejsze czasy. Chcemy ożywić historię, mówi szef stowarzyszenia - Mateusz Błaszczyk. Jego zdaniem to świetny sposób na to żeby pokazać ludziom jak wyglądały wydarzenia, które dla naszych rodziców były codziennością, a dla nas są równe z bitwą pod Grunwaldem.

Rekonstruują nie tylko mężczyźni, są też kobiety.

- Wcielamy się nie tylko w ludność cywilną. Zakładam mundur, oficerki, biorę karabin i idę na bitwę - mówi Agnieszka Król, rekonstruktorka z Wrocławia.

Karolina Boś również rekonstruktorka drugiej wojny i okresu PRL'u mówi, że choć jej koleżanki na początku sceptycznie podchodziły do jej hobby teraz je akceptują i mówią - fajnie, że to nie tylko faceci.

Rekonstruktorzy to bardzo specyficzni ludzie. Każdy jest inny, ale łączy nas zaangażowanie, mówi Tomasz Nizioł. - Czasem jestem naprawdę zmęczony, kiedy wracam z kilkudniowej imprezy i wiem, że za kilka godzin muszę wrócić do pracy informatyka. I wracam, ale jednocześnie odliczam godziny i dni do następnego wyjazdu, bo chwile spędzane na rekonstrukcji to chwile dla których warto żyć. Co z tego, że jestem zmęczony, jestem spełniony i szczęśliwy. I to się liczy – tłumaczy Nizioł.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama