Rocznica marszu śmierci więźniów Gross-Rosen (UNIKATOWE ZDJĘCIA)

Michał Wyszowski | Utworzono: 2016-02-20 15:31 | Zmodyfikowano: 2016-02-20 15:35
A|A|A

Więźniowie podobozu Reichenau po wyzwoleniu 8 maja 1945 r. (Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy)

To było jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii Gross – Rosen. W lutym mija siedemdziesiąta pierwsza rocznica, rozpoczęcia ewakuacji obozu. Trwające nawet kilka tygodni transporty pochłonęły tysiące ofiar. Żydów z całej Europy, ale także Polaków. Doktor Dorota Sula z Muzeum Gross – Rosen mówi, że co roku starają się przypominać te tragiczne wydarzenia. Także po to, aby nie wydarzyły się już nigdy.

Ewakuacja rozpoczęła się w lutym 1945 roku. Więźniowie mieli zostać przerzuceni w głąb Rzeszy. Ruszyli praktycznie bez jedzenia, ubrań, w srogiej zimie i w dramatycznych warunkach. Doktor Dorota Sula z Muzeum Gross-Rosen mówi, że bardzo wielu z nich nigdy nie dotarło do celu.

Likwidacja systemu Gross-Rosen trwała aż do maja. Liczbę ofiar obozu szacuje się na około czterdzieści tysięcy osób.


Brama obozowa (fot.archiwum Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy)

W lutym 1945 roku obóz koncentracyjny Gross-Rosen był już mocno przepełniony. Wcześniej – w grudniu oraz w styczniu – dotarły do niego transporty ewakuacyjne z Auschwitz. Sytuacja zrobiła się dramatyczna. Biorąc pod uwagę to co dzieję się na froncie, Niemcy praktycznie nie mieli już możliwości ruchu, dlatego podjęli decyzję o przeniesieniu więźniów w głąb Rzeszy. - Panował chaos – mówi dr hab. Dorota Sula z Muzeum Gross-Rosen. - W pierwszym etapie do obozu głównego przeniesiono część więźniów z filii. Potem byli transportowani na zachód – dodaje. W praktyce wyglądało to tak, że osadzeni byli prowadzeni do stacji kolejowej w obecnej Rogoźnicy. Stamtąd ruszały pociągi. Więźniowie dostawali skromny prowiant, który nierzadko zjadali jeszcze w drodze na stację. Byli wygłodniali, było bardzo zimno, nie mieli odpowiednich ubrań, byli wycieńczeni i chorzy. - Nie jest znana dokładana liczba ofiar, ale przyjmuje się, że z około 40 tysięcy ofiar Gross-Rosen, większość to właśnie ofiary marszu – podsumowuje dr Dorota Sula. To właśnie w lutym 1945 wyjazdy ewakuacyjne były najbardziej intensywne. Likwidacja całego systemu obozowego (łącznie około 100 filii) trwała do maja. Co ciekawe komendatura obozu bezpiecznie ewakuowała się do filii w Czechach i tam doczekała do końca wojny.


Więźniowie podobozu Gablonz po wyzwoleniu (fot.archiwum Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy)

O tym dlaczego jest tak mało dokumentów dotyczących Gross-Rosen dla radiowroclaw.pl mówi dr hab. Dorota Sula:

- Z relacji więźniów wiemy, że dokumenty zostały wywiezione do filii na terenie Czech i tam zostały zniszczone. Więźniowie wspominają, że palili kartoteki. Nieliczne dokumenty, które udało nam się zgromadzić, znajdujemy w różnych archiwach. Na przykład zbiór materiałów dotyczących Riese udało nam się pozyskać z archiwum w Pradze, w dokumentacji organizacji Todt. Część dokumentów udało nam się pozyskać z archiwum w Moskwie. W pracach opieramy się przede wszystkim na relacjach ocalałych więźniów.

Wszystkie prezentowane zdjęcia i mapa pochodzą ze zbiorów Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy.


(fot. archiwum Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy)

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama