Adrian Kurek w wyścigu kolarskim w Le Samyn w Belgii

Michał Hamburger | Utworzono: 2016-03-03 07:11 | Zmodyfikowano: 2016-03-03 07:11
A|A|A

To był bardzo chaotyczny i niebezpieczny wyścig. Wiatr i deszcz powodowały kraksy i podziały w grupie. Po kilkudziesięciu kilometrach na czele uformowała się 7-osobowa grupka, ale jej skład i liczebność zmieniała się z każdym kolejnym kilometrem. Kolarze odpadali od czołówki i dołączali do niej. Gdy do końca pozostało 70 kilometrów, na czele jechało 30 zawodników, a wśród nich był m.in. Adrian Kurek.

Finałowe 100 km składało się z czterech 25-kilometrowych rund. Nie brakowało na niej odcinków brukowych, a padający deszcz sprawił, że bardzo łatwo był o poślizg na takiej nawierzchni. Żeby utrzymać się w czołówce, konieczne były wyjątkowe umiejętności jazdy po belgijskich drogach, w trudnych warunkach atmosferycznych.

Specjaliści od „kocich łbów” podejmowali ryzyko i atakowali. Niestety Kurek nie był w stanie utrzymać ich tempa i stracił kontakt z pierwszą grupą ok. 50 kilometrów przed metą.

Na finałowych dwóch okrążeniach jeden atak następował po drugim. Na ostatnią rundę wjechał jako pierwszy Nils Politt (Katusha), który prowadził samotnie. Jego przewaga nad goniącymi wynosiła wtedy jednak zaledwie kilka sekund i chwilę później został doścignięty. Gdy do końca zmagań pozostało 14 kilometrów, decydujący ruch wykonał Niki Terpstra (Etixx-Quick Step), który wystrzelił razem ze Scottem Thwaitesem (Bora-Argon 18). Holender zostawił w końcówce Brytyjczyka za sobą i mógł świętować solowe zwycięstwo. Thwaites zachował swoją drugą pozycję, a sprint po ostatnie miejsce na podium, wygrał z 3-osobowej grupki, Florian Senechal (Cofidis).

Jako 27. kreskę przeciął Adrian Kurek. Łącznie wyścig ukończyło zaledwie 28 kolarzy.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama