THE LOBSTER ******

Jan Pelczar | Utworzono: 2016-03-10 20:07 | Zmodyfikowano: 2016-03-10 19:40
A|A|A

Zwlekałem, ile mogłem. Napiszę jak najmniej. Ale zobaczcie koniecznie.


Jeśli jakimś cudem nie obejrzeliście jeszcze objawienia zeszłorocznych Nowych Horyzontów, to spieszcie do kina, by skorzystać z ogólnopolskiej premiery. Przed seansem nie czytajcie za wiele. Yorgos Lanthimos skonstruował spójną wizję świata, która najlepiej działa przez zaskoczenie. Szybko się zorientujecie, że reguły rządzące hotelem, do którego trafia główny bohater to nieprzypadkowa metafora. W lesie czaić się będą inne demony. Ciągu dalszego domyślać się można od początku, wystarczy uważnie słuchać narratorki, Rachel Weisz. Dogranej podobno, acz niepotrzebnie, na życzenie producentów. Bohater Colina Farrella żyje w świecie, który nie akceptuje samotności. Parę można poznać w hotelu, ale połączenie nie może być udawane, a proces poznawania obciążony jest rozmaitymi rygorami. W ograniczonym czasie można znaleźć się w idealizowanym świecie par albo zostać strąconym do piekła samotnych. Czyściec buntowników pozornie jest oazą wolności, ale w praktyce okazuje się obciążony grzechami wielu rewolucji.


Lanthimos zaangażował do swojego filmu, pierwszego zrealizowanego poza Grecją, gwiazdy światowego formatu. Oprócz wspomnianego duetu są tu m.in John C. Reilly oraz towarzysze Bonda: Lea Seydoux i Ben Whishaw. Nie zapomniał o aktorach ze swoich poprzednich filmów. Oglądamy tu m.in Ariane Labed. Inscenizacja jest tym razem bardziej drobiazgowa. Hotelowych dekoracji nie powstydziłby się Wes Anderson, a muzycznych inspiracji Wim Wenders. Sposobu opowiadania reżyser nie zmienił. Nie wolno przegapić żadnego szczegółu, by móc domyślić się, jakie prawa rządzą światem bohaterów.


To najważniejsze, związane z tytułem, mówi, że zbyt długie bycie singlem kończy się przemianą w wybrane zwierzę. Homara wybiera główny bohater. Czy na waszych oczach się w niego zmieni? A może trafi do świata jeszcze bardziej radykalnych zasad i kar? Pytania związane z fabułą szybko ustąpią tym, które będziemy zadawać sobie pod wpływem ekranowych wydarzeń. O stopień podporządkowania normom, zwyczajom, wyobrażeniom. „The Lobster" łączy w scenariuszu Lanthimosa i Efthymisa Filippou kafkowski sposób opowiadania z surrealizmem Marqueza. Nie miłość jako rodzaj transakcji i powierzchowne podstawy związku są tu najważniejsze. Lanthimos sięga dużo głębiej i dalej. Wolność, zdaje się mówić w „Lobsterze", to tylko inny rodzaj ograniczenia.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama