Do Warszawy po punkty. Śląsk jedzie na Legię

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2016-07-23 08:30 | Zmodyfikowano: 2016-07-23 08:30
A|A|A

fot. Wikipedia.com

Punkt. To dorobek obu drużyn po pierwszej kolejce. Śląsk zremisował u siebie z Lechem Poznań 0:0, co we Wrocławiu odebrali jako dobry wynik. W Warszawie, kiedy Legia skończyła mecz z Jagiellonią Białystok z wynikiem 1:1 uśmiechów u gospodarzy nie było widać. "To były podobne spotkania" -  uważa bramkarz WKS-u, Mariusz Pawełek:

Dla Śląska to drugi z czterech meczów z gatunku "bardzo trudne" na początek nowego sezonu Ekstraklasy. Po wizycie w Warszawie, piłkarzy Mariusza Rumaka czeka wyjazdowe starcie z Pogonią Szczecin i mecz u siebie z Lechią Gdańsk. Gdyby udało się osiągnąć korzystny wynik w stolicy byłaby to z pewnością trampolina do kolejnych udanych występów.

"Każdy zawodnik jeśli jedzie na Legię, to jest to coś wspaniałego" - mówi kapitan Piotr Celeban, ale zapewnia, że Śląsk nie przestraszy się rywala. Co więcej - przekonuje, że to jego zespół będzie górą:

Szansą dla drużyny ze stolicy naszego regionu powinien być fakt, że Legia skupiona jest przede wszystkim na eliminacjach Ligi Mistrzów. W Warszawie mówią otwarcie, że w tym momencie to rozgrywki numer jeden. W meczu z Jagiellonią, który wypadł pomiędzy rywalizacją z bośniackim Zrinjski Mostar, mistrzowie Polski zdecydowali się na sporą rotację w składzie. Tym razem pewnie będzie podobnie, bo Legia ma już na horyzoncie dwumecz ze słowackim AS Trencin (pierwszy mecz na wyjeździe już 27 lipca).

"Warszawiacy mogą wystawić dwie równorzędne jedenastki" - ostrzega przed huraoptymizmem Piotr Celeban:

Niezależnie od tego jak wielu zmian w porównaniu z pucharowym meczem dokona Legia, to w Warszawie choćby punkt zdobyty przez Śląsk będzie sukcesem. "0:0 wziąłbym w ciemno" - powiedział nam Mariusz Pawełek, kiedy zapytaliśmy go, czy przyjąłby już teraz identyczny rezultat jak przed tygodniem z Lechem:

Śląsk przystąpi do meczu w najmocniejszym składzie, nie licząc oczywiście Bence Mervo. Wypożyczenie z opcją pierwokupu węgierskiego napastnika doszło do skutku dopiero w piątek, więc ze względów formalnych nie ma jeszcze szans na jego występ. W związku z tym wrocławianie prawdopodobnie znów zagrają bez klasycznego napastnika - z pomocnikiem Ryotą Morioką wystawionym na szpicy.

W Legii na pewno zabraknie Guilherme. Brazylijski pomocnik zerwał kompleks więzozrostu barkowo-obojczykowego i nie będzie grał przez 2,5 miesiąca.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama