Sprawdzamy jakość powietrza w Kamiennej Górze [FILM]

Piotr Słowiński | Utworzono: 2017-02-01 12:34 | Zmodyfikowano: 2017-02-01 13:10
A|A|A

fot. Radosław Bugajski

Urządzenie zamontował Radosław Lesisz, na balkonie ratusza. Są już pierwsze pomiary. Pyłomierz pokazał około 130 mikrogramów pyłu PM10 na metr sześcienny. To jeszcze według polskich przepisów nie alarm, choć np. w Paryżu jest on ogłaszany już przy 80 mikrogramach.

Zapytaliśmy mieszkańców, czy wiedzą jakim powietrzem oddychają:

Burmistrz Kamiennej Góry Krzysztof Świątek nie ukrywa radości z tego, że przez tydzień powietrze będzie badane przez urządzenie zamontowane przez Dolnośląski Alarm Smogowy i Radio Wrocław:

Burmistrz zapowiada także inwestycje w sieć ciepłowniczą oraz dopłaty do likwidacji najbardziej dymiących pieców, na początek w zasobach komunalnych.

W Kamiennej Górze, w taki szary, ponury dzień jak dziś, zapach dymu czuć właściwie na całym starym mieście, a także w jego sąsiedztwie. Mieszkańcy są przekonani, że z racji ukształtowania terenu, wszak miasto leży w górskiej kotlinie, jakość powietrza, którym oddychają pozostawia wiele do życzenia. Nie ma jednak w mieście urządzenia, które by to potwierdziło.

Mgła w Kamiennej Górze zalega częściej niż w sąsiednich miejscowościach. Bo mgły wlewają się przez obniżenie Bramy Lubawskiej i zalegają w kotlinie. W tym samym czasie np. w Jeleniej Górze czy Bolkowie świeci słońce.

ZOBACZCIE, JAK BADALIŚMY JAKOŚĆ POWIETRZA W STRZEGOMIU

Radio Wrocław po raz kolejny wyruszyło w teren, by mierzyć zanieczyszczenie powietrza. Do Strzegomia pojechaliśmy wraz z Dolnośląskim Alarmem Smogowym. Wcześniej, ze specjalistami z Uniwersytetu Wrocławskiego, odwiedziliśmy Siechnice (KLIKNIJ I ZOBACZ).

Pomiar różnił się od poprzedniego, bo urządzenie zostawiliśmy w mieście na tydzień. Przez siedem dni sprawdzaliśmy skład powietrza i ilość znajdujących się w nim pyłów.

Jak mówi burmistrz miasta Zbigniew Suchyta, problem jest, a mieszkańcy informują go o tym na każdym kroku. - Ostatnio nawet u fryzjera i mechanika. Odpowiadam - moim zdaniem nie, ale co ja mogę powiedzieć. Ta informacja jest konieczna, mam nadzieję, że będzie dla nas pozytywna. Dziękujemy za przyjęcie zaproszenia do Strzegomia - mówi Zbigniew Suchyta:

A oto sami mieszkańcy:

Pierwsze wyniki mieliśmy już po 2 minutach. - Strężenie 30 µg/m3 pyłu PM10. Norma na dobę to 50. Gdy jest skok zanieczyszczeń notuje się znacznie więcej różnych powikłań - zwłaszcza u osób, która mają problemy z układem krążenia i oddychania -  mówi Radosław Lesisz z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego:

To oczywiście nie koniec - w sumie zbadamy powietrze w kilkunastu dolnośląskich miastach i miasteczkach, do których nas zaprosiliście. W sumie dostaliśmy zgłoszenia z ponad stu dolnośląskich miejscowości! 

Do akcji Radia Wrocław "Dolny Śląsk bez smogu" dołączył też Urząd Marszałkowski - potrzebowaliśmy partnera, by nie okazało się, że powietrze jest złe i nic nie można z tym zrobić. Urząd Marszałkowski zresztą już rozpoczął prace nad Uchwałą Antysmogową. Nie wszystkie gminy są skłonne zaakceptować program antysmogowy - może wsparcie Urzędu Marszałkowskiego ich przekona?

Dlaczego wszyscy powinniśmy walczyć o poprawę powietrza? - To nie jest tylko kwestia pieczenia w nosie, pieczenia w gardle - przy każdym oddechu groźne substancje rozprowadzane są po całym organizmie i mogą powodować odległe dolegliwości - na przykład zawał może być wynikiem niedostatecznego dostarczania tlenu do krwi i serca. Bardzo ciekawe badania przedstawili ostatnio Kanadyjczycy - pokazują one, że takie choroby jak Alzheimer, Parkinson czy stwardnienie rozsiane występują wcześniej u osób, które mieszkają blisko autostrad. Okazało się, że w ich mózgach odkładają się ziarenka metalu dostające się prawdopodobnie razem z powietrzem przez nos. Zanieczyszczone powietrze wywołuje więcej szkód, niż nam się wydaje - wyjaśnia dr Tomasz Zatoński. Całą rozmowę przeczytajcie TUTAJ.

Cieszy nas, że rośnie świadomość społeczna dotycząca fatalnych skutków smogu. Potwierdza to też rzecznik wrocławskich strażników miejskich. - Mamy ręce pełne roboty i coraz więcej zgłoszeń dotyczących palenia śmieciami. Każde staramy się sprawdzić - mówi Waldemar Forysiak.

W ubiegłym roku uprawnienia do kontroli stanu jakości opału miało 30 strażników miejskich. W tym - już 45. W 2016 roku mundurowi skontrolowali 2333 domów i nałożyli 150 mandatów. W tym roku zapowiadają więcej interwencji. - Strażnicy sprawdzają, co trafia do pieca. Gdy zobaczą, że są materiały inne niż węgiel i drewno, mogą wypisać mandat. Maksymalna kwota to 500 zł. Po czasie wracają w to samo miejsce i ponownie je kontrolują - dodaje Forysiak.

Co zostają na miejscu? Bardzo często lakierowane meble, podkłady podłogowe, ubrania, opony. - Wiele osób nie ma świadomości, że do pieca nie powinny trafiać np. malowane meble - przyznaje Waldemar Forysiak.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~z oddali
2017-02-01 13:12:56
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: -12
A do Góry przyjedziecie? Bo jakoś tam we Wrocławiu mało kto pamięta, że jest takie miasto, i to nawet powiatowe. Żeby było łatwiej podaję współrzędne 51°40′05″N 16°32′22″E
~dimnjaczr
2017-02-01 12:35:51
z adresu IP: (83.3.xxx.xxx)
Ocena: 3
Jakość spalin zależy od jakości opału i sposobu jego spalania." Palić trzeba umić" A jak te spaliny są takie szkodliwe to dla czego kominiarzom którzy pracują w tak szkodliwych warunkach codziennie cofnięto przywileje dla pracujących w warunkach uciążliwych dla zdrowia . Strażnicy miejscy stają ekspertami w wielu dziedzinach. Może sprawdziliby czy właściciele domów maja przeprowadzone obowiązkowe okresowe przeglądy i czyszczenia przewodów kominowych, czyszczenie urządzeń grzewczych, przeglądy instalacji gazowych itp. Może mniej byłoby dymu ,pożarów, zaczadzeń,smogu. Przepisy są tylko nikt ich nie przestrzega.
NA ANTENIE
FilipMarczyński
Filip Marczyński
 13:00 - 15:00
Druga część dnia
Zapraszamy
Reklama