Jak nie przymrozki, to opryski. Ciężki czas dla pszczół

Elżbieta Osowicz, GN | Utworzono: 2017-05-14 19:33 | Zmodyfikowano: 2017-05-14 19:35
A|A|A

fot. Elżbieta Osowicz

Pszczoły są skołowane i nie mogą trafić do ula - zaalarmował Radio Wrocław właściciel pasieki w miejscowości Malin koło Wrocławia. Jak mówi, od dwóch dni ktoś prowadzi opryski i najwyraźniej truje pszczoły.

- Nie wiadomo, kto tym razem zawinił, ale efekt jest tragiczny - mówi Grzegorz Klimas i pokazuje swoja pasiekę.

- Proszę zobaczyć jak ta pszczoła cierpi, jak ona ginie. Nie wie co zrobić, próbuje się ratować. I następna, następna, no i w trawniku są wszędzie. Nawet nie koszę teraz, żeby tego nie widzieć, żeby mi serce nie skrwawiło na amen – mówi Grzegorz Klimas.

Mężczyzna przyznaje, że sytuacja powtarza się co roku.

- Ona powinna iść do ula, a nie jest w stanie. Niestety są pod wpływem środków do ochrony roślin i są w takim stanie jak człowiek po silnym narkotyku – mówi Klimas.

Część pasieki udało się uratować, bo gospodarz wywiózł ule w inne miejsce, ale w Malinie zostało około 40 uli. Nie wiadomo ile pszczół przeżyje.

Wezwana na miejsce policja nie była w stanie ustalić kto prowadzi w tych dniach opryski. Poza polami, nawozami były też opryskiwane okoliczne lasy. Jutro w Malinie ma pojawić się komisja, która zbada chore pszczoły. Wyniki badań laboratoryjnych maja być znane za dwa tygodnie. Właściciel pasieki nie wyklucza, że będzie się od sprawcy domagał odszkodowania, bo poza niewielka rentą, pasieka to jego ważne źródło utrzymania.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama