Rozmowa dnia: Donald Trump w Polsce [POSŁUCHAJ ]

Przemek Gałecki, MK | Utworzono: 2017-07-05 08:00 | Zmodyfikowano: 2017-07-05 09:03
A|A|A

fot. Andrzej Owczarek

Za czternaście godzin Donald Trump wyląduje w Warszawie. Prezydent USA przylatuje do Polski na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy. Najpierw odbędą się spotkania dwustronne, później Trump weźmie udział w Szczycie Trójmorza, a przed wylotem wygłosi przemówienie do Polaków. Czego będzie dotyczyło, jakie są główne cele tej wizyty i co polski rząd może uzyskać podczas trwającego zaledwie kilka godzin spotkania? O tym w dzisiejszej Rozmowie Dnia Radia Wrocław. Gościem był prof. Robert Alberski z Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

POSŁUCHAJCIE:

Wizyta Donalda Trumpa jest o tyle niespodziewana, że z reguły prezydenci USA rozpoczynali europejskie dwustronne wizyty w Paryżu, Londynie czy Berlinie.

Tak, sytuacja rzeczywiście jest dość niezwykła, choć kontekst związany ze szczytem G20 jest oczywisty. To dość paradoksalna sytuacja, rzadko spotykana w stosunkach polsko-amerykańskich - stronie amerykańskiej chyba bardziej zależało na tym, by wizyta doszła do skutku, choć oczywiście dla nas przyjazd prezydenta USA to zawsze duże wydarzenie. Donald Trump ma przed sobą bardzo trudny szczyt w Hamburgu i to jest element budowania pozycji przed tym spotkaniem. Druga rzecz - prezydent musi popracować nad poprawą  wizerunku u siebie - patrząc na statystyki, chyba żaden prezydent po wojnie nie miał tak niskich notowań.

Zagraniczny falstart był. Szczyt NATO, wizyta w Brukseli - to nie były dobre spotkania. 

Nie przebiegło to najlepiej, w między czasie pojawiła się rezygnacja z pakietu energetycznego, co zostało źle przyjęte w Europie zachodniej. Mówi się o tym, że wizyta w choćby Wielkiej Brytanii byłaby wizerunkowo ryzykowna, bo prawdopodobnie duże protesty czekałaby na Trumpa. W Polsce tego nie będzie - w świat pójdą ciepłe obrazy. 

Czy Trump szukał okazji do rozmowy z prezydentem polski i innych przywódców Trójmorza, czy szukał platformy do wygłoszenia pewnych słów przed szczytem G20?

Wizyta w Warszawie daje taką możliwość. Na G20 nie ma miejsca, by wygłaszać manifesty. Przyjadą przywódcy największych mocarstw gospodarczych świata - Ameryka nie jest tam jedynym graczem, jest Rosja, są Chiny i inne państwa. Wizyta w Polsce daje możliwość, by pojawiło się wystąpienie o charakterze  programowym. Myślę, że przemówienie na pl. Krasińskich będzie ważnym wydarzeniem.

Plan jest taki - o godz. 9:00 spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą w cztery oczy w Zamku Królewskim, bez tłumaczy, bez świadków. Jakie główne postulaty, hasła, punkty powinien przedstawić prezydent Duda.

Mamy jasno sprecyzowane cele - dotyczą kwestii bezpieczeństwa w dwóch aspektach. W klasycznym rozumieniu - bezpieczeństwa militarnego. Mamy wojska amerykańskie w Polsce na dziwnym statusie -  niby na stałe, ale formalnie to status przejściowy. Pewnie tutaj pojawią się oczekiwania strony polskiej - po pierwsze, by zostały, po drugie - by został umocnione. Druga rzecz dotyczy kwestii bezpieczeństwa, ale energetycznego. Mamy interes do ubicia -  z jednej strony mamy Stany, które mają sporo gazu do sprzedania, z drugiej - my szukamy alternatywnych źródeł zaopatrzenia. Była mowa o gazie z Kataru, ale Bliski Wschód jest regionem z natury rzeczy dość niestabilnym, więc gdyby udało się zawrzeć kontrakt gazowy z USA, to byłby rzeczywiście dla Polski ważny krok. 

Jest to możliwe, bo Trump to po prostu biznesmen.

Ten deal jest możliwy, bo obie strony mają interes. Myślę, że to do załatwienia. Czy pojawią się inne rzeczy, ciężko powiedzieć.

Smoleńsk?

Niewykluczone, ale to nie chyba nie będzie główny punkt. Z punktu widzenia Trumpa to złożona sytuacja. Co on może w tej kwestii zrobić oprócz wsparcia i pomocy technicznej? Jeden aspekt jest ważny i istotny - perspektywa miejsca Polski w systemie sojuszy amerykańskich.

Trump ciepło się wypowiadał o Polsce mówiąc, że wydajemy 2 proc. PKB na zbrojenia - z państw NATO tylko bodaj cztery spełniają te warunki.

To nie tylko kwestia, że wydajemy tyle, ile zdeklarowaliśmy - ważne jest, gdzie je wydajemy. A wydajemy głównie w USA. Z jednej strony to pewna korzyść ekonomiczna, z drugiej - Amerykanie kwestie handlu uzbrojeniem warunkują dość mocno politycznie.

Po tych rozmowach dwustronnych, także z udziałem rządu, rozpocznie się szczyt państw Trójmorza. To nie jest tak, że Trump chce utrzeć nosa starej Unii i powiedzieć - nie tylko Wy jesteście najważniejsi? Pamiętamy, co mówiła Merkel po szczycie NATO - że nie możemy liczyć do końca na sojusznika zza oceanu.

To jest być może najbardziej niepokojący aspekt wizyty. Być może w administracji Trumpa odżyją pomysły, które pojawiały się za czasów Georga W. Busha - podział na starą i nową Europę.

To nie byłoby dobre.

Nie, dlatego że inicjatywa Trójmorza jest ciekawa, ale nie tylko odnosi się do tylko kwestii polityki, czy bezpieczeństwa - to jest przede wszystkim współpraca gospodarcza. I to jest potrzebne, więc źle byłoby, gdyby ta inicjatywa traktowana by była jako przeciwwaga dla UE i zachodu. Oczywiście - jest określona gra geopolityczna i to może być okazja do małego prztyczka dla Angeli Merkel czy prezydenta Macrona. Trump będzie pozycję umacniał, słyszymy, że za kilka dni złoży wizytę we Francji. Widać, że szuka różnego rodzaju rozwiązań w Europie, ale dwustronnych - administracji Trumpa zależy na tym, by dogadywać się z każdymi państwami osobno, a nie z całą Unią, co może być dla Europy kłopotliwe. 

Na koniec wizyty zaplanowane jest przemówienie koło pomnika Powstania Warszawskiego. W tle  budynek Sądu Najwyższego. To może być politycznie wykorzystane przez Trumpa? Prezydent może nawiązać do spraw wewnętrznych w Polsce?

Nie spodziewam się. Z punktu widzenia Trumpa to sprawa odległa i mało interesująca. Zresztą, Trump mówił, że raczej nie będzie skłonny, by ingerować w sprawy wewnętrzne innych krajów, szczególnie krajów sojuszniczych - bo rozumiem, że tak Polskę traktuje. 

Czyli pozytywne przemówienie z sygnałem do świata i Europy.

Pozytywne związane z naszymi relacjami dwustronnymi. Myślę, że to, co najważniejsze w tym przemówieniu, jednak zostanie wygłoszone  dla Europy i dla świata - że to będzie porozumienie programowe, które będzie po to wygłoszone, by osadzić Trumpa w roli światowego lidera. Można powiedzieć, że prezydent Stanów Zjednoczonych ma tę pozycję niejako z urzędu, natomiast w przypadku Trumpa to nie oczywiste, musi o to troszkę powalczyć. Decyzja o przyjeździe zapadła w ostatniej chwili - widać, że nie chodzi o odwiedzenie sojusznika, tylko o ważne kwestie do załatwienia na płaszczyźnie globalnej polityki.

Kilkadziesiąt godzin później Trump spotka się z Putinem. Polska chciałaby usłyszeć gwarancje bezpieczeństwa i jasny sygnał do Rosji jeżeli chodzi o agresywną politykę, ale i militarne zaangażowanie na Ukrainie. 

Zgoda, to też będzie ciekawy wątek tej wypowiedzi - zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę oskarżenia, które pojawiają się wobec otoczenia Trumpa związane z kampanią wyborczą. Ponadto wszyscy mają za złe Tumpowi, że podczas ostatniej wizyty w Europie nic nie powiedział o artykule piątym. Później usiłowano to naprawić.

Czyli że atak na jednego z sojuszników NATO jest jednocześnie atakiem na całe NATO.

Myślę, że Polska jest dobrym miejscem by powiedzieć coś takiego i naprawić złe wrażenie z ostatniej wizyty. Przemówienie będzie najważniejszym elementem tej wizyty. 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
NA ANTENIE
Reklama