Legnica: Poważny problem kadrowy w Centrum Powiadamiania Ratunkowego

Andrzej Andrzejewski, GN | Utworzono: 2017-11-06 09:44 | Zmodyfikowano: 2017-11-06 09:44
A|A|A

fot. Andrzej Andrzejewski

Pracownicy Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Legnicy grożą odejściem z pracy. Po ostatnim przemodelowaniu systemu zaledwie sześć osób odpowiada za przyjmowanie zgłoszeń pod "999" z połowy Dolnego Śląska. Dyspozytorzy narzekają na zbyt małą liczbę stanowisk, są przepracowani, narzekają na niskie zarobki. Andrzej Hap, dyrektor legnickiego pogotowia ratunkowego, przyznaje, że przy obecnym budżecie, pracownikowi z kilkuletnim stażem może płacić 2400 złotych miesięcznie. To mniej niż w pobliskim hipermarkecie za pracę na kasie...

- No i tam nie trzeba siedzieć w pampersach. Niestety wychodzi na to, że dojdzie mi kolejny koszt, czyli pieluchomajtki dla dyspozytorów, bo te panie nie są w stanie odejść od konsoli, dlatego że non-stop odbierają telefony w sprawie ratowania życia - tłumaczy Andrzej Hap.

Jeszcze miesiąc temu sześcioro legnickich dyspozytorów przyjmowało zgłoszenia z siedmiu powiatów i nadzorowało pracę 20 karetek. Dziś ci sami ludzie obsługują 40 ambulansów na dwukrotnie większym terenie i nadal muszą odbierać prośby o pomoc.

Paweł Halik, kierownik dyspozytorni medycznej w Legnicy, podkreśla, że kilku pracowników zwolniło się, bo nie wytrzymało tempa.

- Na chwilę obecną są problemy z zatrudnieniem na stanowisku dyspozytora medycznego. Głównie z uwagi na duże obciążenie psychiczne, stres... Zarobki też nie należą do najwyższych, w granicach 2,5 tysiąca złotych. Można lepiej zarobić nawet w hipermarkecie - mówi Paweł Halik. 

Założenia do modernizacji systemu przewidywały, że wszystkie telefony pod "999" będą kierowane do Wrocławia. Tak się jednak nie stało.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Lukasz
2017-11-08 14:30:19
z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
Ocena: 0
Chce tylko dodać że oczywiście 90% telefonów to są totalne bzdury które nią maja nic wspólnego z robieniem życia!!!
~Jaga
2017-11-07 11:29:14
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 0
W Świętokrzyskim mobing na porządku dziennym. Wiele osób odeszło a reszta się szykuje. Ostatnio zabrano wszystkim pracownikom pół premii bo zakład źle stoi. Dyrekcja, kierownictwo i związki zawodowe stoją dobrze. Butni i zadowoleni z siebie.
~Stara Baba
2017-11-07 09:37:23
z adresu IP: (95.160.xxx.xxx)
Ocena: 0
System obecny to porażka.Kto i za ile go wymyślił? Kiedyś w każdym powiecie był dyspozytor,znał cały teren,placówki medyczne i wszystkie potrzebne na danym terenie dane.Zamiast zwiększyć ilość karetek w powiatach to zmniejszono i scentralizowano obsługę zdalną dla nich...Pomijam już to w jakich warunkach zmuszeni są pracować obecnie dyspozytorzy,po pracy to w głowach tylko telefony,telefony....a przecież to oni podejmują decyzję w jaki sposób pomóc dzwoniącemu....
~Piotr
2017-11-06 15:20:04
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 1
To po co wprowadzalo sie ten system Ktory tak naprawde nie dziala a spowodowal zagrozenie . Czesto jest brak karetek I dla danego regionu jedzie inna karetka z daleka, innego miasta. Czas aby ktos sie tym zainteresowal i przesledzil wyjazdy zespolow.
~ratownik medyczny
2017-11-06 15:15:05
z adresu IP: (77.65.xxx.xxx)
Ocena: 4
Witam, Jestem ratownikiem z woj wielkopolskiego u nas jest to samo, brakuje dyspozytorów niskie zarobki pracuje na zespole S od 8 lat w dyspozytorni medycznej od 2 lat i właśnie zaczynam przekwalifikowanie na inny zawód..... coraz więcej nas to robi za chwilę nie będzie miał kto pracować, na zespołach wyjazdowych też braki, karetki stoją z awarią a tak naprawdę to nie ma obstawy ............. świat ratownictwa się kończy a tak faktycznie to nawet się nie zaczął. Pozdrawiam wszystkich ratowników medycznych
~Laura
2017-11-06 12:28:52
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 8
Jeszcze trochę a wszędzie będzie tak problem a nie tylko w CPR. Ludzie odchodzą z zawodu nie tylko z powodu małych zarobków,Ale braku szacunku ,mobbingu.Sama właśnie jestem na etapie przekwalifikowania zawodowego ponieważ mam dość walenia po 300 godzin miesięcznie i bycia traktowana poniżej godności ludzkiej.Tylko jak wszyscy odekdziemy ciekawe kto będzie odbieral telefony,zmieniał pampersy czy podawał leki.zycze dużo zdrowia pacjentom...
~Dyspozytorka
2017-11-06 10:31:54
z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
Ocena: 9
W Legnicy nie ma centrum powiadamiania ratunkowego. Tam jest dyspozytornia medyczna. We Wrocławiu jest identyczny problem. Czekanie po kilkanaście minut na odebranie telefonu to standard. Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć co to powoduje.
Reklama