"Wycinka" w Chile. Krystian Lupa z Santiago: Organizatorzy zapewnili nam świetną atmosferę

Piotr Kaszuwara | Utworzono: 2018-01-15 16:00 | Zmodyfikowano: 2018-01-15 16:00
A|A|A

Sukcesem chwali się Teatr Polski, choć przyszłość wyjazdu na XXV Festival Internacional Santiago a Mil był zagrożony między innymi przez zwolnienia i odejścia aktorów, do których doszło na przestrzeni ostatniego roku.

Czytaj więcej:

- Starania dyrektora Cezarego Morawskiego przyniosły efekt – Teatr Polski we Wrocławiu pojedzie z „Wycinką” do Chile - napisał Marek Perzyński w komunikacie wysłanym do wrocławskich redakcji, w tym do Radia Wrocław. - Nie byłoby ich, gdyby nie wielomiesięczne starania dyrektora tej sceny Cezarego Morawskiego - czytamy dalej.

- Sprawa jest o tyle skomplikowana, że w „Wycince” grają m.in. aktorzy, którzy nie są już pracownikami etatowymi Teatru Polskiego we Wrocławiu. To w praktyce uniemożliwia zatrudnienie ich na zasadzie umowy o dzieło czy umowy-zlecenia. To grono aktorów może zatrudnić jednak festiwal, który spektakl zaprasza. W ten sposób prezentacja „Wycinki” była możliwa rok temu w Kanadzie i jest możliwa wkrótce w Chile. Pozostała część zespołu (aktorska i techniczna) delegowana jest z Teatru Polskiego we Wrocławiu. W przypadku wyjazdu do Chile jest to aż 20 osób, zatem mamy do czynienia z dużym przedsięwzięciem, z czym związane są koszty. Teatr Polski we Wrocławiu jest zobowiązany do takiego bilansowania tego typu pokazów, by go one nie zadłużały. To zaś pociąga zobowiązanie finansowe ze strony zapraszającej spektakl. Jest to jak najbardziej możliwe, co pokazał wynik rozmów z szefostwem festiwalów w Kanadzie i w Chile. Oczywiście, spektakl „Wycinka” traktowany jest przez Teatr Polski we Wrocławiu przede wszystkim jako dobro kultury, nie zwalnia to jednak jego szefostwa przed zapewnieniem dbałości o zapewnienie odpowiedniego zaplecza finansowego niezwykle kosztownych wyjazdów zagranicznych - pisze Perzyński w komunikacie.

Lupa z zespołem już w Ameryce Południowej

Na ten temat udało nam się chwilę porozmawiać z Krystianem Lupą, który jest już w Stantiago, stolicy Chile:

- Spotkałem się z Carmen Romero, szefową festiwalu, która powiedziała, że od 20 lat nie miała tak makabrycznego kontaktu ze stroną zapraszaną, czyli z dyrekcją Teatru Polskiego we Wrocławiu. W gruncie rzeczy, jedynie determinacja strony zapraszającej spowodowała, że doszliśmy do momentu w którym jesteśmy w tej chwili.

Krystian Lupa dodał również, że większość ekipy jest już na miejscu i że organizatorzy zapewnili im bardzo dobre warunki i atmosferę:

- Bardzo czekali na ten spektakl. Również nasz zespół pracuje i wszystko idzie jak najlepiej - przyznał Lupa w rozmowie telefonicznej z Radiem Wrocław.

Carmen Romero i Francisco Reyes / www.vivaiquique.com/ Flickr / CC 2.0

Obecnej dyrekcji Teatru Polskiego zależało przede wszystkim na obniżeniu kosztów wyjazdu do Ameryki Południowej. Jak poinformował rzecznik teatru w przesłanym naszej redakcji komunikacie, ten cel udało się zrealizować dzięki wsparciu organizatorów festiwalu.

- Oczywiście, spektakl „Wycinka” traktowany jest przez Teatr Polski we Wrocławiu przede wszystkim jako dobro kultury, nie zwalnia to jednak jego szefostwa przed zapewnieniem dbałości o zapewnienie odpowiedniego zaplecza finansowego niezwykle kosztownych wyjazdów zagranicznych. W imieniu dyrektora Cezarego Morawskiego rozmowy dotyczące udziału „Wycinki” na festiwalu w Chile prowadził specjalnie oddelegowany w tym celu pracownik impresariatu. Warunki wyjazdu ustalono zatem w bezpośredniej komunikacji z organizatorami festiwalu. Wyjazd obsługuje zespół techniczny Teatru Polskiego we Wrocławiu. Wyjazd „Wycinki” do Chile zaplanowany został już dawno w planach Teatru Polskiego we Wrocławiu - napisał w komunikacie Marek Perzyński z Teatru Polskiego.

We Wrocławiu "Wycinkę" ostatni raz można było zobaczyć na Olimpiadzie Teatralnej w listopadzie 2016 roku, a w regularnym repertuarze w czerwcu 2016.

Czytaj także:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Prawda jak oliwa.....
2018-01-16 07:00:46
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 9
Jakby nie pojechali ...to by wieszali psy na teatrze....a pojechali.... i tez wieszaja...nie dogodzisz....
~Kłamczuszek
2018-01-15 16:14:46
z adresu IP: (87.204.xxx.xxx)
Ocena: -7
Marek "Zerowa Frekwencja" trochę oszukuje :) Wyjazd do Kanady był możliwy tylko dzięki temu, że prawie wszystkie koszty pokrywał organizator, a dodatkowe 70 tysięcy dołożył marszałek Przybylski. Morawski zapewne najchętniej wyciąłby Wycinkę w pień.. jak Szyszko lasy... teraz żałośnie próbują przekuć porażkę w sukces.
Reklama