Blogoskop Radia Wrocław: "Jeśli ktoś chce prywatności absolutnej, powinien zniknąć z sieci"

Dariusz Wieczorkowski, dwie | Utworzono: 2018-03-22 21:19 | Zmodyfikowano: 2018-03-22 21:23
A|A|A

- Sprawa może nabrać dużego znaczenia z politycznego punktu widzenia – uważa Kuś (fot. Pixabay)

W poniedziałek gruchnęła wiadomość o ogromnym wycieku danych z Facebooka. Mówi się o pozyskaniu przez firmę Cambridge Analytica danych z 50 milionów profili - takie są oficjalne
liczby.

- Dane pojawiły się na Facebooku w związku z tym, że sami użytkownicy się nimi podzielili. Facebook jako taki bierze na siebie pewne zobowiązania w związku z tym, w jaki sposób te dane udostępnia innym podmiotom i nimi zarządza. Tu jest oczywiście kwestia regulaminu i tego, jak w praktyce będzie on stosowany – komentował w programie politolog.

Zwrócił uwagę, że użytkownicy rzadko zadają sobie trud, żeby przeczytać wszystkie regulacje związane z użytkowaniem ich danych i bardzo często akceptują regulamin automatycznie, narażając się na konsekwencje i na to, że podmioty takie jak Facebook i współpracujące z nimi, będą z nich korzystać.

Mapowanie relacji

Michał Kuś podkreślił, że istotne są nie tylko dane zostawione przez pojedynczych użytkowników. - Mając dane od grupy i obserwując interakcje między nimi, możemy mapować relacje sieci międzyludzkiej i pozyskiwać dodatkowe dane, których sami użytkownicy nie zostawiają – mówił. Dodał, że firmy analityczne, dysponujące odpowiednim sprzętem, oprogramowaniem i pracownikami z odpowiednią wiedzą, są w stanie - na podstawie śladów, które użytkownicy zostawiają podczas swojej działalności online - tworzyć skomplikowane mapy relacji różnego rodzaju grup i ich struktury. - Mogą z tego korzystać na przykład politycy, którzy są zainteresowani tym, żeby docierać do odbiorców w jak najbardziej skuteczny sposób, i by ich przekazy trafiały w czułe punkty wyborców. Z jednej strony można się zastanawiać, jak to osiągnąć, a z drugiej można skorzystać z konkretnych danych - o czym użytkownicy napisali, o czym rozmawiali, co ich denerwowało, co cieszyło – wyjaśniał gość programu.

Politolog ocenił, że część użytkowników na tyle jasno wyraża w mediach społecznościowych swoje poglądy, że można przewidzieć, jak będą głosować podczas wyborów. Z drugiej jednak strony, część z nich jest zdecydowanie bardziej pasywna i nie angażuje się w żadne z dyskusje, a co za tym idzie, trudno ustalić, jakie mają poglądy czy preferencje polityczne.

Kuś mówił także w audycji o potencjalnych konsekwencjach dla Facebooka, związanych z gigantycznym wyciekiem danych. - Te konsekwencje mogą być rozmaite, ale już teraz obserwujemy, że to nie jest sytuacja prosta – ocenił. - Sam fakt milczenia przez kilka dni, który z PR-owego punktu widzenia jest uważany za przyznanie się do winy, jest tego dowodem – argumentował politolog. Dodał, że zarządzający Facebookiem nie mieli pomysłu, jak odpowiedzieć na zarzuty. - Teraz wiadomo, że sprawa ma kontekst polityczny, Zuckerberg jest gotów zabrać głos przed Kongresem. Sprawa może nabrać dużego znaczenia z politycznego punktu widzenia – uważa Kuś.

Będzie mniej użytkowników?

Zdaniem politologa, ta sprawa może spowodować odpływ użytkowników z Facebooka. Jedak – jak zauważył – popularność portalu już zaczyna spadać. - Są badania z przełomu 2017 i 2018 roku, które pokazują, że młodsi użytkownicy internetu nie są tak entuzjastycznie nastawieni do Facebooka, wolą inne platformy społecznościowe – ocenił i przypomniał, że istnieje także ruch nazwany Delete Facebook, którego członkowie nawołują do likwidacji kont w mediach społecznościowych.

- Trzeba mieć świadomość że jest Facebook, ale są też aplikacje, które mogą korzystać z naszych danych – zaznaczył gość audycji. - Jeśli ktoś chce prywatności absolutnej, powinien zniknąć z sieci. Nie ma na ten moment możliwości, żeby całkowicie usunąć wszelkie ślady swojej aktywności. Być może mogą to zrobić ludzie z bardzo szeroką wiedzą informatyczną – podsumował Kuś.

REKLAMA
Dźwięki

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama