Blogoskop Radia Wrocław: "Cyberprzemoc stała się zjawiskiem tak powszechnym, że dla uczniów jest codziennością"

Dariusz Wieczorkowski, dwie | Utworzono: 2018-03-27 21:40 | Zmodyfikowano: 2018-03-27 21:51
A|A|A

Cyberprzemoc jest obecna, nawet jeśli jest ukrywana (fot. Pixabay)

- Jeśli pytamy uczniów, czym jest cyberprzemoc, to okazuje się, że ich definicja nie jest zbyt spójna z tą, którą uznają dorośli czy specjaliści – zauważyła w programie Duszyńska. Jak wyjaśniała, na przykład hejt, który jest uznawany za część cyberprzemocy, według młodzieży jest czymś, co ma wzbudzić śmiech i nie ma być raniące. - Według definicji, cyberprzemoc to wszystkie treści, które mają zastraszyć, wyśmiać, w jakiś sposób zranić osobę, do której są kierowane za pomocą nowych mediów – tłumaczyła.

Duszyńska prowadzi warsztaty z zakresu cyberprzemocy dla uczniów, rodziców i nauczycieli. - W tym roku to priorytet ministerialny, każda szkoła powinna przejść kompleksowe szkolenie. Cyberprzemoc jest obecna, nawet jeśli jest ukrywana. Dzieci i młodzież nie zawsze chętnie dzielą się tym, że ich to spotkało, ale nie byłam w żadnej szkole czy klasie, gdzie nie było cyberprzemocy, to się zdarza wszędzie i bardzo często – przyznała psycholog.

Jak powiedziała, w przypadku cyberprzemocy najbardziej rozpowszechniony jest hejt. - Ale jest także na przykład cyberstalking, czyli prześladowanie i nękanie w sieci – podkreśliła.

Codzienność

Gościem „Blogoskopu” był także nauczyciel Selim Mucharski. - Uczę w szkole średniej. Dla moich uczniów taki temat, jak cyberprzemoc, nie istnieje. Myślę, że to dlatego, że stała się zjawiskiem tak powszechnym, że jest dla nich codziennością, jest cały czas – mówił w audycji.

Zauważył, że oprócz tzw. hejtu i cyberstalkingu, powszechnym zjawiskiem jest również flaming (ang. flame war, flaming – wojna na obelgi). - Większość uczniów gra w gry i spotyka się ze zjawiskiem zwanym „flaming”, czyli po prostu z obrażaniem – tłumaczył Mucharski. - Myślę, że to dzieje się tak często, że nie jest niczym niezwykłym – dodał. Według nauczyciela, naturalnym środowiskiem młodzieży jest cyberprzestrzeń, co powoduje, że młodzi ludzi przenoszą później te wzorce i zachowania do „realu” i zachowują się tak samo.

Podobnego zdania jest Duszyńska. Jak oceniła w audycji, żyjemy w tej w chwili w dwóch światach - realnym i online. - Nie można podzielić świata na te dwie części, które się nie przenikają – uważa. - To może być trudne do zrozumienia dla rodziców czy nauczycieli, ale młodzi ludzie są tzw. cyfrowymi tubylcami – dodała.

Zaczyna się od bliskich

Mucharski zwrócił także uwagę, że uczniowie stosunkowo rzadko sami zwracają się o pomoc, częściej zdarza się, że do szkoły przychodzi zaniepokojony rodzic, który ma wydruki z jakiejś konwersacji. - Uczniowie, zaczynając szkołę, próbują sobie znaleźć miejsce w grupie i bardzo często zdarza się tak, że jak poniesie ich fantazja, to stają się ofiarą swojej własnej grupy rówieśniczej. A ponieważ w internecie dużo łatwiej to zrobić, na przykład poprzez tworzenie grupy, z której się wyklucza, to zjawisko się rozwija – wyjaśniał. Nauczyciel zauważył, że fala cyberprzemocy najczęściej zaczyna się od bliskich osób. - One ją tworzą, to później trafia na podatny grunt i zaczyna się taki hejt ogólnoszkolny, ogólnomiejski czy nawet ogólnokrajowy. Akcje z takich grup przenoszą się później do rzeczywistości – powiedział.

Duszyńska przekonywała w audycji, że ważne jest, aby reagować na cyberprzemoc. - Na początek dobrze wydrukować dowód, najlepiej, żeby był to wydruk potwierdzony notarialnie. Mamy wtedy podkładkę w sądzie – podpowiedziała. Oceniła, że warto także wzywać policję. - Jeżeli raz pokażemy, że się na coś nie zgadzamy, to jest to jasny sygnał – argumentowała. Psycholog przypomniała, że cyberprzemoc jest przestępstwem i mimo że w polskim prawie nie ma przepisów dotyczących cyberprzemocy, możemy się podeprzeć innymi artykułami z kodeksu karnego – na przykład dotyczącymi nękania, zniesławienia, pornografii, czy pomówienia.

POSŁUCHAJ:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama