Rozmowa Dnia: Zbigniew Ćwiąkalski, adwokat Tomasza Komendy

Dariusz Litera | Utworzono: 2018-05-17 06:36 | Zmodyfikowano: 2018-05-17 06:36
A|A|A

Zbigniew Ćwiąkalski (fot. Wikipedia)

Ponad 10 milionów złotych to kwota, o którą zamierza wystąpić do Skarbu Państwa Tomasz Komenda z Wrocławia. Mężczyznę prawomocnie skazanego na 25 lat więzienia za zbrodnię w Miłoszycach uniewinnił Sąd Najwyższy. Wkrótce do Sądu Okręgowego we Wrocławiu ma wpłynąć wniosek o rekordowe odszkodowanie. Tomasz Komenda spędził w więzieniu 18 lat. Czy była to sądowa pomyłka, czy ktoś mógł przyczynić się do tego, że właśnie on trafił za kraty? Pytaliśmy o to adwokata uniewinnionego mężczyzny -  mecenasa Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

POSŁUCHAJCIE ROZMOWY:

Tomasz Komenda spędził w więzieniu 18 lat. Był niewinny. Ilu sędziów zajmowało się jego sprawą?

Chyba 11. 7 prokuratorów i 11 sędziów. Są tacy, którzy już nie żyją. Jeżeli chodzi o prokuratorów to jeden został wykluczony z zawodu i skazany, jeden nie żyje.

Wszyscy się pomylili, czy komuś zależało, by Tomasz Komenda trafił do więzienia?

To bardzo dobre pytanie. Tomasz Komenda trafił do więzienia po ponad 3 latach od zdarzenia. Nie było więc tak, że złapano go na gorącym uczynku czy zaraz po. Myślę, że była potrzeba sukcesu, bo opinia publiczna naciskała by ujęto sprawców. Bada to prokuratura łódzka - czy przypadkiem nie było tak, że te dowody były tworzone na potrzeby tego, by ktoś odpowiedział - akurat trafił się Tomasz Komenda. On nigdy wcześniej nie miał kontaktu - nie tylko z wymiarem sprawiedliwości, ale nawet z policją.

Ale w pewnym momencie zeznał, że był w Miłoszycach.

To się okazało całkowitą nieprawdą. On mówi, że był pobity na policji i przymuszony do składania takich zeznań, ale nigdy się nie przyznał do zabójstwa. On technicznie nie mógł być w Miłoszycach - to ustalono ponad wszelką wątpliwość. On do dzisiaj nie ma prawa jazdy, nigdy nie miał samochodu, nie było wtedy, w tę sylwestrową noc przemieszczenia się środkami komunikacji publicznej. On twierdził, że był wtedy u swojego przełożonego. Tamten zaprzeczył.

Tomasz Komenda w pełnych emocjach słowach mówił o krzywdzie, której doznał. Czy pańskim zdaniem można oszacować tę krzywdę?

Nie da się tego oszacować, nie ma wzorów. Można ją tylko częściowo naprawić w pieniądzu. Nikt nue założy za Tomasza Komendę rodziny, nikt nie pójdzie do pracy i nie zapłaci składek emerytalnych za te 18 lat wstecz, to naprawienie krzywdy jest umowne. Poza tym on przez te 18 lat nie funkcjonował normalnie w społeczeństwie. On się teraz uczy różnych rzeczy, na przykład posługiwania się komórką. To bardzo skomplikowana sytuacja.

Poznaje świat na nowo.

Tak, uczy się. I to jest w szczęśliwej sytuacji, że ma rodzinę, które go nie opuściła przez te wszystkie lata. Opowiadał mi o współwięźniu, który miał wyjść, ale nie miał do kogo, bo wszyscy się do wyrzekli. W końcu popełnił samobójstwo.

Pan powiedział: państwo musi ponieść konsekwencje tego, że wsadziło do więzienia niewinnego człowieka i  zniszczyło mu całą młodość. Państwo w tym przypadku jest słowem wytrychem, bo za wyrokiem stoją konkretni ludzie.

Jeżeli mówimy, że państwo coś zaniedbało, to zawsze za tym stoją konkretni ludzie. Ale nie zawsze da im się udowodnić winę. Tomasz Komenda mówił wczoraj, że chce żeby ci ludzie usiedli na ławie oskarżonych i poczuli, jak to jest. Oczywiście, powstaje pytanie kto i w jakim zakresie dopuścił się tych błędów. Na podstawie tego co on mówi, ja nie wykluczam świadomego działania w celu skierowania przeciwko niemu postępowania karnego.

Czy będą ze strony pana jakieś wnioski w tej sprawie?

Jesteśmy uczestnikami tego postępowania, które prowadzi prokuratura łódzka. Zgłosiliśmy się - pan Tomasz jako pokrzywdzony, a ja jako jego pełnomocnik, bierzemy udział w części czynności prowadzonych przez prokuraturę. Zresztą, muszę powiedzieć, prowadzi to bardzo sprawnie i wykazuje dużą energię. Chciałbym, by w wielu innych sprawach też tak energicznie działała.

Widzi pan jakąś perspektywę dalszych postępów w tym śledztwie?

Prokuratura ma zawsze plan postępowania i wie, co chce jeszcze w sprawie zrobić. Ja jestem informowany o działaniach w najbliższym okresie, ale prokuratura ma plan długofalowy. Będę się kontaktował z prokuraturą, by ustalić, jakie się kierunki działania, ale mamy uprawnienia, by w każdej chwili podpowiedzieć co uważamy, że jeszcze należałoby w tej sprawie zrobić, i będziemy z nich korzystać.

Kiedy zamierza pan złożyć wniosek o odszkodowanie? Mówił pan, że ma ono przekraczać 10 mln zł.

To całkiem nowa sprawa, do wczoraj nie rozmawiałem o tym z Tomaszem Komendą ani jego matką. Realnie myślę, że to będzie koniec czerwca, początek lipca, gdy złożymy wniosek. Musimy go przygotować. Trzeba wyliczyć, co Tomasz stracił - np. ile mógł zarobić pracując. I krzywdy moralne - jak do traktowano, jak poniżano. Wczoraj na konferencji powiedział, że był traktowany jak śmieć. Tak rzeczywiście jest - więźniów z tą kwalifikacją karną traktuje się źle w więzieniu. Miał piętno zabójcy małoletniej i brutalnego gwałtu. 

Jak pan myśli, w którym momencie państwo zawiodło w tej sprawie?

Myślę, że wtedy, gdy przez trzy lata nie można było ustalić rzeczywistych sprawców. Zaniedbania były już na początku. Przesłuchiwano tego, który dzisiaj ma zarzuty jako główny sprawca. On nawet zeznawał na procesie Tomasza Komendy. Dla mnie to niewyobrażalna sytuacja - że ktoś wie, że człowiek sądzony nie jest sprawcą, wie, że to on jest sprawcą, a zeznaje jakby nigdy nic i jest świadkiem neutralnym, których wychodzi z sali i nie odczuwa żadnych konsekwencji. Wtedy był duży nacisk medialny i chciała się przypuszczalnie najpierw policja, a później prokuratura, wykazać sukcesem.

Co państwo powinno teraz zrobić, by nie zawieść po raz kolejny?

Przede wszystkim to nie jedyny przypadek, bo wcześniej był pan Kowalczyk, który przez 12 lat niesłusznie przebywał w zakładzie karnym i dostał odszkodowanie. Ale tu trzeba być ostrożnym, bo sam pamiętam, jak odwiedzałem zakłady karne, to wszyscy twierdzili, że są niewinni. Tam jednak, gdzie są przesłanki, dowody - nieraz ludzie się biją o to, by ktoś chciał ich wysłuchać - trzeba wziąć to pod uwagę, nawet po latach.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama