Z raju wprost do piekła. Wrocławianie przeżyli trzęsienie ziemi w pobliżu wyspy Lombok [POSŁUCHAJ]

Justyna Kościelna | Utworzono: 2018-08-09 13:00 | Zmodyfikowano: 2018-08-09 14:25
A|A|A

zdjęcia: Dawid Płaczkiewicz

Wrocławianie zdołali uciec w bezpieczne miejsce na środku wyspy, tam spędzili noc. - Najbardziej przerażająca była myśl, że za chwilę może pojawić się tsunami. Wtedy nie byłoby dla nas żadnego ratunku - dodaje Dawid Płaczkiewicz. 

O świcie udało mu się, wraz z żoną i córką, wypłynąć z wyspy i dotrzeć do Lombok. - To był obraz nędzy i rozpaczy. Budynek portowy, w którym dwa dni wcześniej kupowaliśmy bilety, leżał w gruzach, podobnie jak okoliczne budynki. Obok nas, na noszach, transportowano ciężko rannego, na środku ulicy biegał przerażony koń, który taranował wszystko, co napotkał na swojej drodze. Z przygodami dotarliśmy na lotnisko i jakimś cudem złapaliśmy lot do Dżakarty, a stamtąd do Kuala Lumpur, gdzie zatrzymaliśmy się u mojego kolegi - opowiada Płaczkiewicz. 

POSŁUCHAJCIE CAŁEJ ROZMOWY:

Wciąż trwa szacowanie strat po kataklizmie. Indonezyjskie władzy poinformowały niedawno, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 319 osób. Ponad 150 tys. osób musiało opuścić swoje domy.  Indonezyjska Agencja ds. Meteorologii, Klimatu i Geofizyki (BMKG) doliczyła się ponad 120 wstrząsów wtórnych. Był to już trzeci wstrząs tej siły na Lombok w tym tygodniu, po trzęsieniu z niedzieli oraz z ubiegłego tygodnia, gdy zginęło 17 osób, a ponad 350 zostało rannych. Jego ognisko znajdowało się na na stosunkowo niewielkiej głębokości 12 km w północno-zachodniej części Lombok, tj. na lądzie, dzięki czemu - jak przekazały władze - nie powstało zagrożenie falą tsunami.

"Ewakuowani i pozostali mieszkańcy wybiegli z domów, gdy poczuli silne trzęsienie. Są nadal w szoku. Niektóre budynki zostały uszkodzone jeszcze mocniej, niż do tej pory" - przekazał na Twitterze rzecznik krajowej agencji ds. usuwania skutków katastrof (BNPB) Sutopo Purwo Nugroho.

Indonezyjski Czerwony Krzyż przekazał, że swoje działania koncentruje obecnie na trudno dostępnych obszarach na północy wyspy, gdzie według szacunków tej organizacji na pomoc czeka ok. 20 tys. mieszkańców.

Indonezja, będąca największym archipelagiem na świecie, położona jest w tzw. pacyficznym pierścieniu ognia, charakteryzującym się dużą aktywnością sejsmiczną. (PAP)

 

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Andreas
2018-08-10 07:11:21
z adresu IP: (178.212.xxx.xxx)
Ocena: -1
Dobrze że tam w pobliżu nie wybuchł jakiś ''nabój bojowy'' !
Reklama