Przedwyborcze gdybanie w SLD (Felieton polityczny)

Czesław Cyrul (SLD) | Utworzono: 2009-10-17 09:16 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Komu uda się zjednoczyć lewicę? (Archiwum prw.pl fot. Katarzyna Górowicz)

W ostatnich badaniach uwzględniano tylko członków SLD. Nie wiem, dlaczego nie uwzględniono Włodzimierza Cimoszewicza, także członka SLD, choć zachowującego dystans do matki partii, ale taka już uroda kolegi Włodzimierza: angażuje się, ale nie do końca, czyli chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko.

Cimoszewicz z pewnością zdystansowałby Olejniczaka, ale nie wiadomo czy zechce to zrobić. To pierwsza niewiadoma do wyjaśnienia.

 Wojciech Olejniczak ma chyba poparcie wynikające trochę z niedawnej kampanii do europarlamentu, kiedy to zaprezentował owłosiony, ale chyba trochę za szczupły tors.

 Kolejny w rankingu jest Ryszard Kalisz: tors ma duży, co widać i bez rozpinania koszuli, ale mógłby mieć trochę mniejszy obwód w pasie.

Trzeci w kolejności Jerzy Szmajdziński: wysoki i z tuszą w normie. Postura iście prezydencka. Na czwartym miejscu wyborcy lewicy umieścili Grzegorza Napieralskiego o młodzieńczym wyglądzie i wadze podobnej do Olejniczaka.

 Piszę o wyglądzie fizycznym, bo dla sporej grupy wyborców jest to ważne. Nie najlepiej się czuję, kiedy nasi przywódcy ledwie dorastają do ramion prezydentowi Obamie na przykład. Skoro nie jesteśmy mocarstwem to chociaż powinniśmy wybierać wysokich przywódców. Trochę sobie dworuję, ale np. we wspomnianych Stanach postura prezydenta czy senatorów ma znaczący wpływ na ich sukcesy wyborcze.

A teraz o przygotowaniu merytorycznym kandydatów: Włodzimierz Cimoszewicz jest chyba najlepiej przygotowany do prezydentury, byleby tylko chciał chcieć. Poza tym skupiłby wokół siebie wielu zwolenników lewicy spoza SLD, co jest bardzo potrzebne. Eurodeputowany Olejniczak jest jeszcze zbyt mało doświadczony i musi okrzepnąć psychicznie. Używając języka bokserskiego można powiedzieć, że jest świetnym zawodnikiem wagi średniej i do walki z zawodnikami wagi ciężkiej nie powinien stawać.

A wyborach prezydenckich startują zawodnicy politycznej wagi ciężkiej. Za kilka lat Olejniczak może do nich dołączyć. Poza tym nie wiem jak na jego kandydaturę zareaguje sam Napieralski, który wygrał z nim walkę o przywództwo w SLD. Dobry wynik Olejniczaka byłby zagrożeniem dla Napieralskiego. Chociaż – mam nadzieję – o kandydacie zadecydują szersze rzesze członków SLD i zwolenników lewicy. Ryszard Kalisz poczuł się mile połaskotany preferencjami wyborców, ale ma głównie parlamentarne, urzędnicze i adwokackie doświadczenie. Brakuje mu doświadczenia przywódczego i przypuszczam że w samym SLD inni kandydaci zdystansowali by go. Jerzy Szmajdziński to sprawdzony fighter z doświadczeniem rządowym, politycznym, parlamentarnym i przywódczym. Polityk spokojny, ale niedający sobie wskoczyć na głowę i świadom swojej wartości. W poprzedniej kampanii wyborczej ustąpił miejsca Cimoszewiczowi, ale ten nie wytrzymał podłej i fałszywej gry PO i wycofał się z wyborów. Co by było, gdyby wtedy kandydatem został Szmajdziński, możemy tylko gdybać.

Za Szmajdzińskim opowiedziałaby się większość ludzi w SLD. Wiem, co mówię, bo to ludzie pragmatyczni i wiedzą, kto do jakiej funkcji może pretendować.

I wreszcie Grzegorz Napieralski: jest podobnie jak Olejniczak za mało doświadczony i startuje jeszcze w politycznej wadze średniej. Ma kilka lat na udowodnienie, że jest dobrym liderem partii, potrafi zjednoczyć lewicę i doprowadzić do poparcia partii na poziomie 25 proc.. Wtedy będzie murowanym kandydatem lewicy w wyborach prezydenckich: np. za 5 lat.

 Jakbym nie układał tej łamigłówki wychodzi mi zawsze, że Szmajdziński byłby najlepszy. Czy wyborcy podzieliliby mój punkt widzenia, to zupełnie inna historia. Do wyborów prezydenckich pozostał rok czasu i Jerzy Szmajdziński też przede wszystkim musiałby chcieć być w nich kandydatem SLD.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~KatarzynaGórowicz
2009-10-28 11:06:57
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 0
.. redaktor to taki człek, co to redaguje materiał dziennikarski (innych dziennikarzy) przed zamieszczeniem go np. w gazecie. Koniec wywodu :-)
~..
2009-10-27 17:24:09
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
a czym przepraszam różni sie dziennikarz od redaktora? Pani Górowicz proszę o równie wzniosły wywód.
~KatarzynaGórowicz
2009-10-25 21:54:57
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 0
Od kilkunasu lat jestem dziennikarką, od kilku redaktorem. Kiedy mam coś do powiedzenia to komentuję, tak jak np. niektórzy internauci. Co to znaczy być publicystą? I czy można oddzielić publicystykę od dziennikarstwa? Moim zdaniem nie.
~czepialski
2009-10-25 19:55:15
z adresu IP: (95.40.xxx.xxx)
Ocena: 0
Co dziennikarz ma wspólnego z publicystą? Dziennikarz może być publicystą, ale publicysta nie może byc dziennikarzem. Według mojego przedmówcy, ale mnie sie wydaje, że pierwszy ma prawo być drugim, a drugi pierwszym.. Wypiłem troche wina, więc może jest odwrotnie, ale to na jedno wychodzi.
~Do Pani Górowicz
2009-10-24 15:07:58
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
Do Pani Górowicz. Droga Pani - jest Pani dziennikarką czy publicystką?
~sceptyk
2009-10-20 23:25:36
z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Ocena: 0
Jak SLD chce mieć cień szansy to najpierw niech podzękuje Napieralskiemu
~KatarzynaGórowicz prw.pl
2009-10-19 09:31:34
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 0
Tak, tak :-))) SLD liczy się ze zdaniem koalicjantów, ale do pewnego stopnia :-) wiadomo, że to SLD ma struktury i pieniądze, i to SLD prowadzi kampanie wyborcze. Poza tym doświadczeń z tzw. bezpartyjnymi fachowacmi Sojusz nie ma najlepszych. Po wyborach zwykle się "usamodzielniają" i ignorują głoś partii. Tak więc to SLD ma decydujący, powiedziałabym 100-procentowy "głos rozsądku" w tej mierze. A że żaden z kandydatów nie powiedział jeszcze "tak" bo póki co "chciałby, ale się boi", to zwyczajna strategia i próba uniknięcia falstartu.
~czeslaw cyrul
2009-10-18 20:26:05
z adresu IP: (95.41.xxx.xxx)
Ocena: 0
Pani Redaktor, zgadzam sie co do sytuacji w PO i PiS. Tam kandydaci są już wiadomi i tylko polityczne trzesienie ziemi, większe od afery hazardowej, może tę sytuację zmienić. Na lewicy: po piewsze nie ma kandydatów którzy otwarcie wyrazili chęć do startu w wyborach prezydenckich, po drugie: w samym SLD nie ma zdecydowanego lidera i kierownictwo w tej sytuacji woli zapytać o zdanie członkółw SLD, po trzecie: nie wiadomo czy Cimoszewicz chciałby startować i wreszcie po czwarte: trzeba brać także pod uwagę opinie innych, mniejszych partii na lewicy. To wszystko oczekuje na swoje rozwiazanie i dletego uzgadnienie kandydatury w gabinecie mogłoby skonczyć sie fatalnie dla kierownictwa SLD i jej kandydata.
~KatarzynaGórowicz prw.pl
2009-10-18 18:22:08
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 0
Podczas, gdy słowo afera powoli traci swoją moc, bo za chwilę nam zupełnie spowszednieje - lewica zaczyna badać preferencje wyborców i coraz głośniej mówić o wyborach prezydenckich. To dobry czas na takie zabiegi, pod warunkiem, że się nie wypali w przedbiegach. Lewica szuka, a przynajmniej udaje, że jeszcze nie ma - odpowiedniego kandydata. Stawia sobie pytania na zasadzie "czy lepiej być głupim i brzydkim, czy ładnym i mądrym". Prawdę mówiąc nie wierzę w tzw. demokratyczne wybory kandydata wewnątrz organizacji. Kandydatem będzie ten, kto ma być i myślę, że to już dawno zostało ustalone :-) , gadzieś tam na partyjnych szczytach.
~marg
2009-10-17 20:32:19
z adresu IP: (89.78.xxx.xxx)
Ocena: 0
szmajdziński jest podobny do kennedy'ego ale mimo wszystko jako prezydent "ponad podziałami" lepszy byłby cimoszko
Reklama