Anna Maria Jopek była gościem Radia Wrocław [POSŁUCHAJ]

Michał Kazulo, BT | Utworzono: 2018-10-18 08:48 | Zmodyfikowano: 2018-10-18 08:49
A|A|A

Fot. Radio Wrocław

W kraju zdobyła już wszystkie możliwe prestiżowe nagrody, choć jak przyznaje, nadal musi walczyć z pewnymi stereotypami wśród rodaków:

Same występy i liczne trasy koncertowe sporo jednak kosztują Anne Marię Jopek:

Sporo kosztuje także miłość do muzyki, bo Anna Maria Jopek jest chorobliwą perfekcjonistką:

Tak artystka opowiada o swojej nowej płycie:

„Grasz zawsze istotę rzeczy – jakbyś wyjaśniał formę i treść każdego utworu”, powiedziałam Bran- fordowi w studio po jego kolejnej improwizacji. „It’s designed like that”, odparł krótko. Być może to emanacja doskonałości i łatwości gry Branforda sprawiła, że muzyka z albumu Ulotne stwarzała się w sposób tak naturalny, oczywisty i prosty? A może płyty, które mają zaistnieć w kosmosie, dzieją się same z siebie, trochę poza nami? Wszystko wydarzyło się w szerokiej przestrzeni czasowej, a sekwencja zdarzeń, które pamiętam jakby działy się wczoraj, nie jest przypadkowa. Na pierwsze nagranie umówiliśmy się tuż po koncercie w Teatrze Wielkim w Warszawie, w grudniu 2015 roku, kiedy zdecydowaliśmy, ot tak za kulisami, że warto ocalić nasze spotkanie. Znalazło się wolne studio i zapał wszystkich artystów. Od pierwszej do czwartej nad ranem zarejestrowaliśmy połowę al- bumu. W ogromnej obsadzie wykonawczej, w jednej sesji... Musiało minąć 21 miesięcy nim spotkaliśmy się znów. Zdążyłam okrążyć Ziemię przynajmniej dwukrotnie i wydać dwie płyty. Wróciliśmy do studiaw listopadzie 2017 roku tak, jakby czas nie istniał i w tym samym skupieniu dokończyliśmy pierwszą sesję. 

Kiedy to się naprawdę zaczęło?

Osiem lat temu w dniu moich urodzin, gdy w mroźny dzień jeździłam na łyżwach na lodowisku Rockefeller Center w Nowym Jorku, wywijałam piruety, kiedy zmarznięty Marcin, poszedł do mieszczącego się nieopodal managementu Branforda zaproponować wspólny projekt. Wtedy jednak każde z nas miało inne zajęcia i rzecz musiała poczekać. Więc może cztery lata później, gdy szłam Alejami Jerozolimskimi i zadzwoniła Joanna, moja menadżerka, że jest możliwość, ale jeszcze nie pewność, wspólnych koncertów? Wędrowałam w jesiennym słońcu, ulicami Warszawy i usłyszałam w myślach jak Branford gra frazę z „W Kadzidlańskim Boru” w moll po mojej w dur i dotarło do mnie, że skoro mam tę pierwszą frazę całego projektu, to znaczy, że on już się zaczął i nic go nie zatrzyma. 

A może wszystko zaczęło się jeszcze wcześniej? W dniu, w którym pierwszy raz usłyszałam Branforda w zespole Stinga i pomyślałam, że ich muzyka jest wieczna i będzie ze mną zawsze (Sting jest nieustanną inspiracją i powinnam Mu dedykować swoją pracę na tej płycie.) Gdziekolwiek jest początek tej historii, moje życie wśród tych, których kocham i podziwiam jest wielkim pięknem. 

Cała rozmowa z Anną Marią Jopek:

CZĘŚĆ 1:

CZĘŚĆ 2:

CZĘŚĆ 3:

Muzyka z płyty Ulotne, stworzona w duecie z Branfordem Marsalisem, wymyka się stylistycznej klasyfikacji, szeroko interpretuje motywy słowiańskie w skalach, poetyce i nastroju. Wśród utworów takich, jak: “W Polu Lipeńka”, “To i hola” czy “W Kadzidlańskim Boru” znajdziemy osobiste tematy Jopek mocno inspirowane ludowymi wątkami albo wręcz z nich wywiedzione (utwór “Czekanie” rozpoczyna się frazą odnalezioną u Oscara Kolberga). Temat “Pożegnania z Marią”, który muzycy grywali na wspólnych koncertach i nagrali dwa lata temu, wydany dziś, na płycie Ulotne pojawia się ze specjalną dedykacją w hołdzie Tomaszowi Stańko. Marsalisowi i Jopek partnerowali: autor prawie wszystkich aranżacji Krzysztof Herdzin, Mino Cinelu, Maria Pomianowska, Robert Kubiszyn, Pedro Nazaruk, Marcin Wasilewski i Atom String Quartet.

 

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama