Derby Dolnego Śląska dla koszykarek z Polkowic

PP/BT/PAP | Utworzono: 2019-03-20 21:15 | Zmodyfikowano: 2019-03-20 21:15
A|A|A

fot. Ślęza Wrocław

Początek spotkania w wykonaniu obu ekip był podobny - starały się twardo bronić i szybko kończyć ataki rzutami. Obie drużyny miały też duży problem z trafianiem, nawet z czystych pozycji. Od stanu 6:5 Ślęza przez cztery minuty nie potrafiła zdobyć punktów, a jak się przełamała Marissa Kastanek, to wyprowadziła swoją drużynę na ponowne prowadzenie 8:7.

Od tego momentu zaczęła się zarysowywać przewaga mistrzyń Polski. Po niespełna pięciu minutach drugiej kwarty było już 30:16 dla polkowiczanek. Podopieczne słowackiego trenera Marosa Kovacika przejęły już inicjatywę i dyktowały warunki gry. Z dużą łatwością zdobywały kolejne punkty, podczas gdy koszykarki Ślęzy męczyły się z twardą obroną rywalek, a nawet jak dochodziły do czystych pozycji pod samym koszem, pudłowały. Wrocławianki miały też problemy z trafianiem zza linii 6,75 m. Po dwóch kwartach miały na koncie siedem takich prób i żadnej skutecznej, przy czterech "trójkach" rywalek na dziesięć rzutów. W sumie z gry w połowie spotkania Ślęza miała skuteczność na poziomie 34 procent, a CCC - 47.

Trzecia kwarta zaczęła się od wyniku 28:44, a po niespełna dwóch minutach było już 28:50. Tym samym wrocławianki dały sobie rzucić niemal tyle samo punktów, co w całym meczu obie ekipy w Polkowicach, gdzie zespół ze stolicy Dolnego Śląska wygrał 54:51.

- W pewnym momencie wydawało się, że to będzie przekonujące zwycięstwo CCC i pachniało blamażem z naszej strony. Cieszę się, że w ostatnich 15 minutach moje zawodniczki pokazały charakter i ambicję, czyli to, czego zabrakło nam ostatnio w Krakowie i o co miałem najwięcej pretensji. Trochę jednak jest w naszym zespole charakteru i ambicji, co jest optymistyczne - skomentował po meczu trener Ślęzy Arkadiusz Rusin.

Przed ostatnią częścią przyjezdne prowadziły 60:46 i wydawało się, że emocji już nie będzie. Wrocławianki zaczęły jednak trafiać za trzy i zrobiło się 55:62. Zdenerwowany trener Kovacik poprosił o czas. Przerwa niewiele pomogła, bo Ślęza zmniejszyła straty do stanu 64:69. W końcówce górę wzięło jednak ogranie i doświadczenie CCC.

- Uciekł nam nasz rytm w ostatniej kwarcie spotkania - przyznała rozgrywająca CCC Weronika Gajda.

- Przespałyśmy pierwszą połowę. To zadecydowało o końcowym wyniku - podsumowała Agata Dobrowolska ze Ślęzy.


Ślęza Wrocław - CCC Polkowice 76:81 (11:17, 17:27, 18:16, 30:21)

Ślęza Wrocław: Taisiia Udodenko 17, Elina Dikeoulakou 17, Marissa Kastanek 13, Terezia Palenikova 12, Lea Miletic 9, Cierra Burdick 8, Sydney Colson 0, Agata Dobrowolska 0, Karina Szybała 0, Daria Marciniak 0.

CCC Polkowice: Styliani Kaltsidou 18, Temitope Fagbenle 18, Tiffany Hayes 16, Jasmine Thomas 11, Lynetta Kizer 6, Weronika Gajda 6, Karolina Puss 4, Johannah Leedham 2, Dominika Owczarzak 0.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama