Rozmowa Dnia: Katecheci, emerytowani nauczyciele? "Skład komisji egzaminacyjnych jest legalny"

Dariusz Wieczorkowski, BT | Utworzono: 2019-04-11 09:31 | Zmodyfikowano: 2019-04-11 09:33
A|A|A

fot. Andrzej Owczarek

POSŁUCHAJ ROZMOWY:

Dariusz Wieczorkowski: Ilu uczniów przystąpiło wczoraj do egzaminu gimnazjalnego na Dolnym Śląsku.

Piotr Świędrych: Planowa liczba uczniów to 23 tysiące zdających. Uzyskaliśmy informacje z 380 szkół, że nie było około 300 uczniów

Nie było bo?

PŚ: Z przyczyn losowy lub zdrowotnych. Do tego dochodzi co roku. Oni będą pisać egzamin w czerwcu.

Czy doszło do jakiś incydentów w trakcie?

Roman Kowalczyk: Nie. Do incydentów żadnych nie doszło, aczkolwiek były też chwile emocji kiedy o 7:30 otrzymaliśmy informacje, że nie ma kompletu w zespołach nadzorujących w szkole podstawowej numer 10 w Bielawie. Wtedy zbiorowym wysiłkiem wysłaliśmy tam 7 wizytatorów naszej delegatury w Wałbrzychu. Zostawiliśmy sobie takie żelazne rezerwy i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Zadzwoniłem za 2 minuty 9:00 i otrzymałem optymistyczne nowiny, że egzamin wystartował. We wszystkich szkołach na Dolnym Śląsku egzamin się odbył. Bardzo się z tego cieszymy.

Gdy dziś rozmawiamy, jest 8:30 to jak wygląda sytuacja? Scenariusz będzie podobny do wczorajszego - uda się przeprowadzić egzaminy?

RK: Z całą pewnością dlatego, że do obecnej godziny w naszym sztabie gdzie rezyduje kolega wicekurator nie ma żadnych monitów. Poza tym to już drugi dzień i kolejna sprawa to ta, że dyrektorzy kompletują zespoły nadzorujące, a w przypadku trudności aktualizują zapotrzebowanie, które wysyłają do nas, czyli do kuratorium i my wysyłamy wolontariuszy, którzy się do nas zgłaszają, a także w tych zespołach uczestniczą nasi wizytatorzy.

Kto zasiadł w komisji? Bo spływają do nas informacje, że byli to nauczyciele, ale też katecheci, emerytowani nauczyciele, rodzice, a podobno też urzędnicy z przygotowaniem pedagogicznym

PŚ: Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem w zespole nadzorującym może usiąść każdy człowiek z przygotowaniem pedagogicznym. Mogą to być katecheci, emeryci, nauczyciele, którzy nie są czynni zawodowo.

RK: Muszą mieć też wyższe studia, może być to licencjat. W związku z tym nauczyciele czynni, którzy są zatrudnieni w szkole, ale także w szerszym rozumienie i to podstawą prawną daje rozporządzenie z 2 kwietnia podpisane przez panią minister Annę Zalewską, aby w tym szerszym rozumieniu - ci którzy mają kwalifikacje nauczycielskie i przygotowanie pedagogiczne - mogli się zgłaszać. My prowadzimy taką rekrutację. Można się zgłaszać cały czas przez naszą stronę internetową. Zachęcam i bardzo gorąco apeluję, a to z tej racji, że przecież dziś dopiero drugi dzień egzaminu gimnazjalnego, a przed nami jeszcze egzamin ósmoklasisty. Co więcej w piątek odbędzie się egzamin z języków obcych.

Za chwilę do tego przejdziemy. Wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński powiedział, że w komisjach mogą pracować tylko nauczyciele. Czy to jest zatem legalne to co się dzieje w tej chwili, mimo tego o czym panowie powiedzieliście wcześniej.

PŚ: Oczywiście, że legalnie, zgodnie z obowiązującym prawem. Obecnie nie ma wymogu, że to musi być czynny nauczyciel. W rozumieniu tego co Pan powiedział, jeżeli zawęzimy tak to oczywiście, ale przepisy obecnie obowiązujące dają szeroki wachlarz jeżeli chodzi o dobór ludzi z takimi kwalifikacjami pedagogicznymi.

RK: Ja podpisuję się pod wypowiedzią kolegi dyrektora. My stoimy na takim stanowisku, zresztą obowiązującego prawa, że nauczyciele to ten, który ma kwalifikacje nauczycielskie i przygotowanie pedagogiczne. W związku z tym z powodzeniem rekrutujemy i wysyłamy do zespołów nadzorujących emerytowanych nauczycieli i oni stanowią lwią część tych, którzy się zgłaszają. Na chwilę obecną mamy takich chętnych 864 osoby. Sporo, ale wolimy wysłać do zespołów nadzorujących więcej, żebyśmy mieliśmy pewność, że egzaminy w kolejnych dniach się odbędą.

Jutro egzamin z języka obcego, który wymaga większej obsady nauczycieli. Czy wszystko pójdzie zgodnie z planem?

RK: Stąd też gorący apel. Zapewniam o naszej wielkiej determinacji. Mamy chętnych więcej - 864 osoby - do tego kilkadziesiąt osób w kuratorium, a więc mamy jeszcze rezerwę. Plus starają się dyrektorzy, zgłaszają się jeszcze rodzice, którzy mają przygotowanie pedagogiczne, a więc spełniają wymogi rozporządzenia. Sądzimy, że zbiorowym wysiłkiem uda się rzeczywiście przy zwiększonym zapotrzebowaniu w dniu egzaminu z języków obcych sprostać wyzwaniu jakim jest przeprowadzenie egzaminu.

PŚ: Tak oczywiście, jesteśmy tutaj dobrej myśli ze względu na możliwości. Jeżeli, któryś z państwa dyrektorów widzi, że może być problem jeżeli chodzi o uzupełnienie składu nadzorujących, jest możliwość skontaktować się z Kuratorium Oświaty, które pomoże, przyśle odpowiednie osoby. Mam nadzieję, że wszystko uda się przeprowadzić tak jak powinno. Zresztą dyrektorzy też są zdeterminowani. Pokazali wczoraj, dzisiaj, że robią wszystko, żeby przeprowadzić te egzaminu zatem myślę, że jutro też nie powinno być problemu.

Od wczoraj sporo mówi się m.in o gimnazjum numer 23 przy Jastrzębiej we Wrocławiu bo rodzice dostali informacje, że ten piątkowy egzamin się nie odbędzie. Jak faktycznie wygląda sytuacja?

RK: Zapewniam i gwarantuję, szczególnie rodziców i gimnazjalistów z dawnego gimnazjum numer 23 przy Jastrzębiej, to teraz jest szkoła podstawowa numer 81 z oddziałami gimnazjalnymi, że ten egzamin się odbędzie. My załatwimy wszelką możliwą pomoc pani dyrektor. Notabene zgodnie z przepisami prawa dyrektor nie może odwołać egzaminu i pani dyrektor tego egzaminu nie odwołała. Rozesłała korespondencję w którym zasygnalizowała, że jeśli zmniejszy liczbę oddziałów nadzorujących i skomasuje uczniów to w tych warunkach nie da się przeprowadzić egzaminów z języków obcych. To muszą być małe grupy, bo uczniowie słuchają nagrań z magnetofonu. My dziś rano poprosiliśmy panią dyrektor aby tak podzieliła salę, aby spełniały wymogi przepisów prawa, zapewniliśmy o udzieleniu wszelkiej pomocy i raz jeszcze podkreślę - egzamin z języków obcych w tej szkole z całą pewnością odbędzie się.

To o czym Pan powiedział, to o tych salach, to też jest temat, o którym sporo czytamy w komentarzach. Rodzice piszą: "Wyobrażam sobie, taką sytuację, że na przykład egzamin zamiast w kilku salach lekcyjnych będzie pisany na dużych salach np. gimnastycznych, a w takich salach może się pojawić problem z odsłuchem"

PŚ: To prawa, że na salach gimnastycznych może być problem z odpowiednią akustyką, żeby wszyscy uczniowie dobrze słyszeli materiał, który jest puszczany z płyty. Po pierwsze chciałbym powtórzyć też apel, żeby uczniowie przyszli na egzamin bez względu na to co się pojawia w mediach. Wszyscy będą robili wszystko, żeby te egzaminy się odbyły. Jeżeli chodzi o sale to oczywiście w mniejszych salach są większe możliwości, ale docierają do nas informacje jak radzą sobie dyrektorzy w mniejszych miejscowościach: pożyczają sprzęt nagłaśniający z domu kultury albo biorą fachowca, który tak rozstawia i projektuje nagłośnienie nawet w dużej sali gimnastycznej, żeby wszyscy dobrze słyszeli.

Czy w związku z tym nie obawiacie się, że rodzice ruszą do Was i będą podważać przebieg egzaminów?

PŚ: Zawsze mogą, nawet gdy egzamin jest w małej sali. Jeżeli, któreś z dzieci nie słyszało tekstu, to zawsze może wnieść takie zażalenie do okręgowej komisji. Tutaj nic się nie zmieniło w tej kwestii.

RK: To oczywiście post factum natomiast my jesteśmy przed tym egzaminem. Chcę powiedzieć, że rodzice bardzo żywo się z nami - jak kuratorium - komunikują. Sam dostaję wiele maili, oczywiście odpowiadamy na każdy monit. Rodzice też zgłaszają się do komisji, rodzice biorą udział w organizowaniu, jesteśmy im za to bardzo wdzięczni. Dyrektorzy też wiedzą jaka jest skala wyzwania i jakie wymogi taki egzamin musi spełnić. To powoduje, że jesteśmy ostrożnymi optymistami, spraw nie zaniedbujemy. Teraz jest bardzo ważne, żeby dobrze ten egzamin zorganizować w warunkach, które spełniają w warunkach prawa i żeby znalazła się odpowiednia liczba nadzorujących.

Ale czy ci ludzie, którzy przeprowadzają te egzaminy zostali przeszkoleni przez dyrektorów szkół, przez państwa?

RK: Jeżeli zgłaszają się to szkoli dyrektor szkoły, który powołuje zespoły nadzorujące. Lepiej jest gdy osoby takie zgłaszają się wcześniej. Wcale w licznych to się właśnie zdarza. Natomiast bywa też tak, że 7:30-7:40 takie osoby przyjeżdżają wtedy dyrektor analizuje dokumenty, sprawdza kwalifikacje, podpisywana jest umowa zlecenie, która nie wymaga badań lekarskich i następnie przygotowywane jest krótki szkolenie. Okręgowa komisja przygotowała zresztą stosowne dokumenty. My sygnalizujemy też osobom, które kierujemy, żeby wcześniej sobie weszły na stronę Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej i przynajmniej wstępnie zapoznały się z przebiegiem egzaminu i całą procedurą.

Czy takie szkolenie "instant" wystarczy?

PŚ: Dla osób, które przychodzą w dniu egzaminu muszą wystarczyć. Tam są najważniejsze rzeczy zapisane. To jest krótka instrukcja. Pełna wisi na stronie internetowej, która liczy bardzo dużo stron. Natomiast tutaj znajdują się tylko takie najważniejsze informacje.

Czas nas goni. Po weekendzie mamy egzaminy ósmoklasistów. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik?

RK: Mocno się przygotowujemy stąd też nasze apele i każdego dnia będziemy trzymać rękę na pulsie. Chcę powiedzieć, że przecież większość tych osób, które kierowani są do zespołów nadzorujących to są jeszcze niedawni nauczyciele i wizytatorzy, a to jest gwarancja jakości i znajomości procedur.

Istnieje obawa, że klasyfikacja maturzystów nie zostanie zakończona w planowanym terminie ze względu na trwający strajk, ponieważ do klasyfikacji potrzeba kworum czyli 50% rady pedagogicznej złożonych z nauczycieli danej szkoły. Zaburzeniu może ulec także harmonogram egzaminów maturalnych. To może być duży problem?

RK: To jeszcze dość odległa perspektywa. Nie dopuszczam myśli, żeby tak się stało. Wierzę w mądrość środowiska oświatowego. Wierzymy i zakładamy, że dojdzie do porozumienia, że ten protest się zakończy. Przecież nienormalną sytuacją jest strajk, a normalną, że szkoła normalnie funkcjonuje.

Czy uczniowie za czas strajku będą mieć wpisaną 100% frekwencję?

RK: Kto jest nieobecny ten ma wpisywaną nieobecność. Jeżeli rodzic zechce ucznia usprawiedliwić, to go usprawiedliwi. W przypadku ucznia pełnoletniego, uczeń usprawiedliwia się sam. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której ucznia nie ma, a wpisuje mu się obecność. Skoro go nie ma, to znaczy, że go nie ma.

To jak to wpłynie na ocenę na świadectwie, czyli np za 100% frekwencję? Nie będzie takiej, tak sobie myślę.

RK: Jeżeli nieobecności są usprawiedliwione to nie ma to wpływu na ocenę i na promocję.

Kto będzie sprawdzać wszystkie egzaminy o których rozmawiamy?

PŚ: Jak co roku wszystkie prace sprawdzane są przez powołanych egzaminatorów. Okręgowa komisja wykonuje wszystko z harmonogramem, który jest. Zaplanowaliśmy zespoły egzaminatorów, które będą sprawdzały prace z egzaminu gimnazjalnego, a także z ósmoklasisty. Są powołane, nie mamy informacji, żeby ktokolwiek chciał rezygnować ze względu na sytuację strajkową.

Czyli nie zabraknie rąk do pracy?

PŚ: Nie powinno zabraknąć, bo mamy sztab gotowych ludzi. Ci ludzie podpisują umowy z dyrektorem okręgowej komisji egzaminacyjnej. Pracują w weekendy. W związku z tym nie dostaliśmy żadnej informacji, że ktokolwiek chciałby zrezygnować.

RK: Chciałbym bardzo gorąco zaapelować do nauczycieli w tym do tych nauczycieli, którzy protestują, aby zaangażowali się w pracę zespołów nadzorujących, a jednocześnie dziękuję wszystkim, którzy do tej pory pracują w tych zespołach, którzy angażują sie na rzecz tego, aby egzamin tak gimnazjalny jak i niebawem egzamin ósmoklasisty zostały przeprowadzone w terminie zgodnie z procedurą.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~ZygZak
2019-04-15 09:14:56
z adresu IP: (213.195.xxx.xxx)
Ocena: -4
W dzisiejszej debacie politycznej słuchałem jak wypowiadał się jeden z rozmówców. Nauczyciel z matematyki powinien zarabiać o wiele więcej jak nauczyciel j.polskiego. Ręce opadają. A gdzie w tej grupie jest katabas czy katecheta? Cóż, szybciej można było się dogadać z generałami stanu wojennego niż z Morawieckim czy Zalewską ( gdzie się ona podziała ).
~luck
2019-04-13 16:30:49
z adresu IP: (178.43.xxx.xxx)
Ocena: -3
kolego Kowalczyk były nauczycielu, kiedyś inaczej mówiłeś, za PO pierwszy byś poszedł do strajku. Wstyd
~wrocławianin
2019-04-12 08:02:42
z adresu IP: (178.235.xxx.xxx)
Ocena: 45
Słowa uznania dla tych co zastąpili strajkujących nauczycieli.
~SURYkatka
2019-04-12 01:51:37
z adresu IP: (46.169.xxx.xxx)
Ocena: 16
oziębli płciowo i niezmienni , męski nagar POznajcie persektywy CIOTY
~Skellen
2019-04-11 12:31:08
z adresu IP: (5.174.xxx.xxx)
Ocena: 46
Strajk nauczycieli jest bez wątpienia bardzo pouczający. Jasno pokazuje ile w tym środowisku zwykłej swołoczy i ludzi z przypadku. Strach blady pada, gdy człowiek sobie uświadomi jakiemu chamstwu i ćwierćinteligentom oddaje pod opiekę swoje dzieci. Takie niekompetentne miernoty kształtują umysły młodych ludzi. Straszne i wołające o pomstę do nieba. Sceny utrudniania przeprowadzenia egzaminów przez strajkujących, nie do przyjęcia i nie do usprawiedliwienia, a ich forma obnaża straszny infantylizm i zidiocenie. Dobrze, że do tego doszło. Świetna okazja, aby pozbyć się złogów ze szkół. Przeprowadzić gruntowną reformę, oraz ostra weryfikacja kwalifikacji i uprawnień do nauczania i pracy z dziećmi. Na taczki z tym tatałajstwem. Wysłać ich na kasy do różnych biedronek, którymi tak butnie gardzą. Nich wezmą się za uczciwą pracę.
~////
2019-04-11 11:51:22
z adresu IP: (37.8.xxx.xxx)
Ocena: 39
Gdzie jest Sutryk? Zapadł się pod ziemię po obiecaniu strajkującym wypłaty premii.
~ZXV
2019-04-11 10:54:44
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 44
A katecheci, emeryci i inni to obywatele 4-ej kategorii?!?! Mają talkie same prawa jak nauczyciele lekceważący swe obowiązki. Spełniają wymagania formalne, więc zastępują tych którym się NIE CHCE.
~////
2019-04-11 10:27:24
z adresu IP: (37.8.xxx.xxx)
Ocena: -30
A co na to SANEPID. Emeryci przedłożyli dyrektorom aktualne książeczki zdrowia? Sam kał na salmonellę bada się przez ponad tydzień.
Reklama