Wielkanocny żurek zjedzony, czas na... śmigus-dyngus [WIDEO]

Karolina Kurczab, el | Utworzono: 2019-04-21 20:15 | Zmodyfikowano: 2019-04-21 20:20
A|A|A

Elżbieta Chucholska, miłośniczka polskich tradycji, przyznaje, że tradycja oblewania wodą ma swoje korzenie w wielu legendach. - Państwo polskie przyjmuje chrzest i w tym momencie jest dużo osób do ochrzczenia, pojedyncze osoby, no byłoby problemem, wiec zaproszono, aby wspólnie stanęły przed rzekami i albo wchodziły do tej rzeki, albo po prostu były ochlapane tą wodą. I za chrztem przyszedł ten śmigus- dyngus do Polski - wyjaśnia.

Śmigus-dyngus to tradycja znana w każdej wsi, a przywędrowała do miast razem z migrującymi ludźmi, niekoniecznie jednak w tej samej formie. Kiedyś śmigus-dyngus to były dwa zwyczaje. Sam śmigus znaczy smagać. Panowie w drugi dzień świąt chłostali panienki po nogach gałązkami brzóz. A dyngus? - Dyngać - czyli wykupywać. A wykupywaliśmy się jajkami. Po wsi chodzili sobie dyngusiarze, którzy przychodzili pod chatę, mówili oracje na temat Pana Jezusa, a w zamian za to oczekiwali tego prezentu, jak byśmy dzisiaj powiedzieli i stąd jest dyngus - dodaje Chucholska. 

A gdy dyngusiarze nie otrzymali takiego prezentu, wtedy psocili, lub właśnie oblewali wodą. Później przerodziło się to w wielkanocne harce, kawalerowie oprócz smagania panienek brzózkami, oblewali je także wodą. 

ZOBACZ TAKŻE: Lany poniedziałek z umiarem

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~ama
2019-04-22 09:57:50
z adresu IP: (83.26.xxx.xxx)
Ocena: 0
sympatyczne
Reklama