PGE Turów – Czarni 83:88. Twierdza zdobyta

| Utworzono: 2009-11-28 22:44 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Zaskakującej porażki nie zapowiadało nic. Goście przyjechali do Zgorzelca osłabieni brakiem Chrisa Danielsa i Mantasa Cesnauskisa i wszystko wskazywało na to, że Turów odniesie przekonujące zwycięstwo. Łatwo jednak nie było od samego początku.

Zespół ze Słupska zaczął spotkanie bardzo dobrze i szybko objął prowadzenie. Nie cieszył się z niego długo, tylko dzięki skutecznym rzutom za trzy punkty Roberta Witki i Willie Deane'a. W drugiej kwarcie w końcu swoją przewagę pod koszem zaczął wykorzystywać Michael Wright i Turów prowadził już różnicą siedmiu punktów.

Kilka skutecznych akcji Marcina Sroki i Tyrona Brazeltona pozwoliły Czarnym pozostać w grze. Do przerwy było 43:36 dla wicemistrzów Polski, a kibice czekali tylko aż po przerwie Turów odskoczy rywalom i szybko przypieczętuje zwycięstwo. Niestety srogo się zawiedli. Kapitalne zawody rozgrywali Brazelton i Sroka, którzy trafiali z dystansu, a do tego amerykański rozgrywający doskonałymi podaniami obsługiwał kolegów.

Po trzech kwartach Turów jeszcze prowadził, ale w ostatniej części meczu nie miał wiele do powiedzenia. Teoretycznie wciąż była szansa by doprowadzić do dogrywki, ale rozpędzeni goście na to nie pozwolili. Wygrali 88:83 i jako pierwszy zespół w tym sezonie zdobyli zgorzelecką twierdzę.

Mecz potwierdził tylko, że w ekipie wicemistrzów Polski nic nie funkcjonuje tak jak powinno. I znów zapewne rozpocznie się dyskusja, czy trener Obradović powinien odejść. A to na pewno nie wpłynie dobrze na atmosferę w drużynie.

PGE Turów Zgorzelec - Energa Czarni Słupsk 83:88 (23:20, 20:16, 20:24, 20:28)

Turów: Wright 20, Deane 16, Witka 14, Gray 11, Chyliński 7, Wójcik 6, Roszyk 5, Wysocki 4, Leończyk 0

Czarni: Brazelton 25, Sroka 22, Clark 13, Harris 11, Sulowski 8, Przybyszewski 5, Żurawski 4, Dapa 0.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama