Rugby wróciło na Stadion Olimpijski

BT, mat. prasowe | Utworzono: 2019-10-21 06:47 | Zmodyfikowano: 2019-10-21 06:49
A|A|A

fot. materiały prasowe

Dość dobrze poradziła sobie w turnieju drużyna gospodarzy – KS Rugby Wrocław. „Osy" rewelacyjnie weszły w turniej, wygrywając pierwszy mecz z Watahą Piotrków Trybunalski aż 44:0. Jednak w drugim meczu grupowym nie dali oni rady Tytanowi Gniezno – pomimo tego, że odrobili stratę 2 przyłożeń i na 40 sekund przed końcem był remis, to jednak w ostatniej akcji meczu goście z Gniezna zdołali przyłożyć, wobec czego wrocławianie wyszli z grupy z drugiego miejsca. W półfinale czekała na nich Kaskada Szczecin. Niespodzianki niestety nie było, dużo bardziej doświadczeni rywale wygrali 38:0 w meczu, który był dużo bardziej wyrównany niż wskazuje na to wynik. Był to niewątpliwie dużo silniejszy z dwóch półfinałów – obie drużyny wygrały swoje ostatnie potyczki, Kaskada Szczecin pewnie pokonała w finale Tytan Gniezno 35-17, natomiast gospodarze zakończyli turniej na 3. miejscu wygrywając 26-7 z Chaosem Poznań.

We wrocławskim klubie czuć jednak ogromny niedosyt po turnieju. – Mamy wrażenie, że zwycięstwo było w naszym zasięgu, bardzo boli przegrany w ostatniej akcji mecz w grupie z Tytanem, z Kaskadą w półfinale oczywiście brakowało już dużo więcej, ale gdyby nie pechowa przegrana w grupie to do tego meczu doszłoby dopiero w finale – mówi prezes KS Rugby Wrocław, Bartosz Ryś.„Osy" będą jednak miały dość prędką szansę na poprawienie sobie humorów – już za tydzień odbywa się turniej Mistrzostw Polski Rugby 7. Do Warszawy pojadą na pewno w bojowych nastrojach, bo podczas gdy kibice są zadowoleni z osiąganych wyników, sami zawodnicy sądzą, że mają potencjał na dużo lepsze wyniki. – Przed sezonem przeprowadziliśmy kilka ciekawych transferów, sprowadziliśmy między innymi byłych młodzieżowych reprezentantów Polski i Gruzji. Potrzebują oni oczywiście czasu, a przede wszystkim minut na boisku żeby zgrać się z zespołem, dlatego z każdym turniejem powinno być lepiej, ale jest u nas spory sportowy apetyt by poprawić zeszłoroczne 5. miejsce w Pucharze Polski – mówi Wojciech Wróblewski, kapitan zespołu.

Po finałowym gwizdku doszło też do wręczenia nagród Polskiego Związku Rugby, który postanowił uczcić 15-lecie rugby we Wrocławiu. Srebrną oznakę PZR otrzymali Tomasz Knap, który od 2004 roku prowadzi treningi rugby na Politechnice Wrocławskiej oraz obecny kapitan zespołu, Wojciech Wróblewski, wieloletni działacz tego klubu, który rozegrał w jego barwach już ponad 70 turniejów różnej rangi, a także Paweł Rańda – medalista olimpijski w wioślarstwie, ambasador rugby w dolnośląskich organach samorządowych. Natomiast brązowymi oznaczeni zostali zasłużeni zawodnicy, trenerzy oraz przyjaciele Rugby Wrocław: Rafał Frankl, Dariusz Święs, Agata Ładońska, Bartosz Herlender, Łukasz Huzar, Krzysztof Pawłowski, Łukasz Wojtowicz, Jan Linowski, Marcin Grzesiak, Paweł Rodziejczak oraz Bartosz Ryś.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama