Jaga pokonana! Śląsk - Jagiellonia 2:0

| Utworzono: 2009-04-25 22:50 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Fot.K&M Ziółkowscy/foto.ziolo.eu

Śląsk po raz ostatni triumfował w spotkaniu z Polonią Bytom, w drugiej kolejce rundy wiosennej. Jednak już w środę wrocławianie pokonali w półfinale Pucharu Ekstraklasy Arkę Gdynia i podbudowani tym zwycięstwem gospodarze ruszyli od początku meczu z Jagiellonią do ataku.

Ich zapały szybko zostały jednak ostudzone, bo goście nie przyjechali do Wrocławia się bronić. To właśnie ekipa z Białegostoku jako pierwsza mogła zdobyć bramkę. Najpierw świetne podanie otrzymał Tomasz Frankowski, który niespodziewanie pojawił się na boisku od pierwszych minut. Popularny "Franek" przegrał jednak pojedynek w polu karnym z Wojciechem Kaczmarkiem.

Chwilę później powinno być 1:0 dla gości. Kamil Grosicki po fatalnym zachowaniu obrońców Śląska znalazł się sam przed Kaczmarkiem, ale zamiast strzelać zdecydował się podawać do Frankowskiego, którego w ostatniej chwili uprzedził Jarosław Fojut.

To było dla Śląska ostrzeżenie, które gospodarze w porę zrozumieli i szybko zacieśnili szyki w defensywie. Wrocławianie nie zamierzali jednak poprzestać na bronieniu dostępu do własnej bramki. Raz po raz groźnie atakował prawą stroną Marek Gancarczyk, ale to Krzysztof Ulatowski był bohaterem pierwszej połowy. Pomocnik Śląska w 28. min przebiegł z piłką ponad pół boiska i odegrał idealnie do Vuka Sotirovic, który technicznym, lekkim strzałem umieścił piłkę w siatce.

Po strzelonej bramce zespół Ryszarda Tarasiewicza się cofnął i do końca pierwszej połowy kontrolował sytuację na boisku. Po przerwie Śląsk znów ruszył do ataku. W 48. minucie Sebastian Dudek sprytnie z rzutu wolnego podał płasko do Antoniego Łukasiewicza, ale strzał tego drugiego jakimś cudem obronił Piotr Lech. Po tej akcji tempo meczu znów wyraźnie spadło.

Gospodarze jednak wciąż kontrolowali przebieg spotkania. W końcówce meczu Śląsk ponownie przyspieszył. W efekcie, w 87. minucie Janusz Gancarczyk ograł jednego z obrońców Jagiellonii i posłał piłkę wzdłuż linii końcowej, którą pewnie grający Lech przepuścił po rękoma. Do bezpańskiej futbolówki pierwszy dobiegł Kamil Biliński, który bez trudu trafił do pustej bramki. Było to pierwsze trafienie młodego napastnika Śląska w ekstraklasie, które ustaliło wynik spotkania.

Śląsk w pełni zasłużenie pokonał Jagiellonię Białystok 2:0 i umocnił się na szóstym miejscu w tabeli ekstraklasy.

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 2:0 (1:0)
Sotirović 28', Biliński 87'

Śląsk Wrocław: Wojciech Kaczmarek - Krzysztof Wołczek, Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Mariusz Pawelec - Marek Gancarczyk, Antoni Łukasiewicz, Krzysztof Ulatowski, Sebastian Dudek - Janusz Gancarczyk, Vuk Sotirović (74. Kamil Biliński).

Jagiellonia Białystok: Piotr Lech - Alexis Norambuena, Andrius Skerla (84. Michał Fidziukiewicz), Pavol Stano, Krzysztof Król - Bruno, Hermes, Paweł Zawistowski (46. Damir Kojasević), Dariusz Jarecki - Kamil Grosicki (79. Michał Twardowski), Tomasz Frankowski.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama