Przegrana szczypiornistów Zagłębia Lubin w Płocku

Michał Hamburger | Utworzono: 2019-11-19 20:04 | Zmodyfikowano: 2019-11-19 20:05
A|A|A

fot. zaglebie.lubin.pl

Nafciarze do meczu z Zagłębiem przystąpili dzień po powrocie ze Szwajcarii z konfrontacji w Lidze Mistrzów. Zmęczenie Wisły na pewno zadziałało na korzyść gości z Lubina, tym bardziej, że trener Sabate od pierwszych minut desygnował do gry zawodników, którzy w ostatnich meczach mieli mniej okazji do zaprezentowania swoich umiejętności.

Wisła miała sporo problemów z nabraniem płynności w ataku pozycyjnym. Dużo lepiej wyglądało to w obronie, gdyż przez dziesięć minut straciła tylko jedną bramkę (4:1). Gdy jednak Zagłębie doprowadziło do stanu 4:3. Trener płocczan zaczął więc powoli wracać do sprawdzonego w ostatnich pojedynkach ustawień, z Przemysławem Krajewskim na prawym skrzydle, Lovro Mihiciem na lewym oraz Jerko Matuliciem na prawym rozegraniu.

Gdy po kwadransie gry rzutem do pustej bramki trafili goście, w ORLEN Arenie zapanowała konsternacja. Chwilę później, po bramce Stanisława Gębali Zagłębie prowadziło nawet 6:4. Goście jednak grali szybko po straconych bramkach i skutecznie w ataku pozycyjnym, co pozwoliło im jeszcze przez kilka kolejnych minut utrzymać przewagę bramkową.

Wystarczyły jednak dwa błędy miedziowych, aby na konto Wiślaków powędrowały cztery kolejne trafienia i tablica świetlna pokazała stan 10:8. Gdy w 23.min. na 11:8 trafił Lovro Mihić, o czas poprosił Bartłomiej Jaszka. Po powrocie na boisko gospodarze kontynuowali punktowanie rywala, ostatecznie schodząc do przerwy przy prowadzeniu 16:10.

Po zmianie stron przewaga Wisły Płock szybko rosła. W 35.min. było już 20:12 i mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Przyjezdni nie mieli zbyt wiele pomysłów na sforsowanie płockiej defensywy, nawet grając w przewadze jednego zawodnika. Dopiero gdy do Pawła Kowalskiego na ławce kar dołączył Przemysław Krajewski, miedziowi zapisali na swoim koncie dwie kolejne bramki i nieco podreperowali wynik. Po wyrównaniu się sił, kilka udanych interwencji zanotował Marcin Schodowski, który był najjaśniejszą postacią Zagłębia w tym pojedynku. Goście wykorzystali dobrą formę swojego bramkarza i zmniejszyli straty do Wisły do pięciu oczek.

Atmosferę w hali podgrzewały dodatkowo kontrowersyjne decyzje sędziów, do których pretensje mieli trenerzy i zawodnicy obu ekip. Nie miało to jednak znaczenie dla końcowego wyniku i Nafciarze pewnie zwyciężyli 28:22. Wynik kapitalnym rzutem z podłoża równo z syreną ustalił Niko Mindegia.

ORLEN Wisła Płock – Zagłębie Lubin 28:22 (16:10)

ORLEN Wisła: Morawski – Zdrahala, Matulić, Ruiz 2, Góralski 2, Piechowski, Szita, Krajewski 1, Źabić 2, Mihić 6, Kowalski, Sulić, Czapliński 2, Mindegia 5, Mlakar 8

Zagłębie: Schodowski - Stankiewicz, Mrozowicz, Pawlaczyk 2, Gębala 3, Sroczyk 1, Tokaj 3, Pietruszko 3, Marciniak 1, Hajnos 5, Bogacz 1, Kupiec 1, Adamski, Chychykalo 1.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama