Siatkarski horror we Wrocławiu. Volley wygrywa z Pałacem Bydgoszcz

| Utworzono: 2019-12-17 23:06 | Zmodyfikowano: 2019-12-17 23:07
A|A|A

Już pierwszy set nieliczne grono kibiców w Orbicie rozgrzał do czerwoności. Prowadzenie w inauguracyjnej partii zmieniało się wielokrotnie. Raz goście, raz wrocławianki miały kilka oczek przewagi. Wydawało się, że w decydującym momencie to podopieczne Wojciecha Kurczyńskiego zagrały wybornie. Prowadziły już 24:22 i miały piłki setowe. Niestety wtedy coś się zacięło, co skrzętnie wykorzystały siatkarki z Bydgoszczy. Zdobyły cztery kolejne punkty i triumfowały 26:24.

Ten wynik mógłby podłamać każdego, ale najpierw trener Marek Solarewicz w poprzednim sezonie, teraz jego zastępca, próbują wpoić siatkarkom zasadę, by skupić się przede wszystkim na zadaniach, a nie rozpamiętywać przegrane akcje, czy wróżyć z fusów na temat przyszłości. To było widać w drugim secie spotkania z Pałacem. Wrocławianki jak gdyby niewzruszone przystąpiły do walki w drugim secie. I znów po wymianie ciosów na początku, w środku partii, mieliśmy wyborną końcówkę Volley Wrocław i prowadzenie 24:21. Demony z pierwszego seta szybko wróciły bo zrobiło się kilkudziesięciu sekundach ledwie 24:23. Tym razem jednak gospodynie nie dały sobie zabrać triumfu i zwyciężyły do 23 doprowadzając do remisu.

Poszły za ciosem na początku trzeciego seta. Było sporo świetnych obron i skutecznych ataków oraz zagrywek. Wrocławianki zdobyły sześc punktów tracąc jedynie oczko. Szybko jednak Pałac wrócił do gry zmniejszając stratę do stanu 7:5 dla Volley. Po kilku kolejnych akcjach znów drużyna Kurczyńskiego wysoko prowadziła 14:9, ale bydgoszczanki ponownie nie powiedziały ostatniego słowa i znów kibice byli światkami niezwykłej końcówki. Zespół gospodyń prowadził 19:17 i 21:19. Pałac cały czas zmniejszał stratę do punktu, ale znów na moment się zatrzymał. Nasze wykorzystały błędy i doprowadziły do stanu 24:20. Pierwszą piłkę setową przyjezdne obroniły, drugiej już nie. Volley wygrał 25:21 i objął prowadzenie w tym spotkaniu.

Początek czwartej kwarty bardzo wyrównany. Pałac wrócił do lepszej gry, dobry poziom utrzymały gospodynie. Po kilkunastu pierwszych akcjach remis 5:5, po kolejnych kilku remis 8:8. W tym momencie lekką przewagę uzyskały bydgoszczanki, które odskoczyły na trzy oczka. Volley po wielkich trudach odrobił punkt i trzymał się dwa oczka od rywalek. Czekaliśmy na przyspieszenie i ono nastąpiło. Wrocławianki doprowadziły do remisu po 14. Na tym nie spoczęły bo zdobyły również i 15 punkt obejmując prowadzenie. Pałac popełniał błąd za błędem a dzięki szczelnemu blokowi zespół Kurczyńskiego prowadził 16:14. Ta przewaga utrzymywała się również i w kolejnych akcjach. Gdy przy prowadzeniu wrocławianek 23:20 wszyscy wyczekiwali ostatnich piłek nie tylko seta, ale i całego spotkania, znów Volley nie był w stanie skończyć ataków. A rytm złapały przyjezdne, które zdobyły pięć kolejnych punktów, wygrały seta 25:23 i doprowadziły do tie-breaka.

Decydująca partia okazała się popisem wrocławianek, które tym razem w pełni wytrzymały ogromne ciśnienie i presje. Nie dały sobie już skraść punktów. - Punkty istotne, ale ważne również jest co innego - zaznacza siatkarka wrocławskiej drużyny Natalia Murek:

Libero Karolina Pancewicz dodaje:

Decydujące fragmenty meczu ocenia trener Volley Wrocław Wojciech Kurczyński:

Volley Wrocław - Pałac Bydgoszcz 3:2 (24:26, 25:23, 25:21, 23:25, 15:10).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama