Martwy wilk na terenie nadleśnictwa Świeradów

Piotr Słowiński, d | Utworzono: 2020-01-30 09:17 | Zmodyfikowano: 2020-01-30 09:41
A|A|A

fot. Nadleśnictwo Świeradów

O zastrzelonym wilku informowała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych we Wrocławiu. Na Dolnym Śląsku w ostatnich latach, jak mówi Katarzyna Łapińska z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, dwa wilki zostały zastrzelone, kilka zginęło też na skutek potraceń przez pojazdy.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~humanizacja zwierząt
2020-01-31 14:09:08
z adresu IP: (37.248.xxx.xxx)
Ocena: 1
W dobie teraźniejszej (media) proces humanizacji zwierząt jest odwrotnie proporcjonalny do dehumanizacji człowieka. Im więcej stworzonego wrażenia, że zwierzęta należy traktować tak samo jak ludzi tym gorzej dla człowieka. I nieważne czy jest to zjawisko samoistne (takie czasy dobrobytu) czy inspirowane. Uważam, że jest to zjawisko podobne w mechaniźmie do zjawiska LGTB - inspirowane przez lewactwo i łatwo podchwytywane przez wrażliwych ludzi. Uczestniczy w tym zajadle szeroko rozumiana prawica. Jest to dość łatwe, ponieważ, któż nie uroni łezki nad skatowanym psiakiem? Każdy normalny i wrażliwy człowiek uroni. I właśnie w tym sęk. Trudniej jest bowiem uronić łezkę nad ludźmi spod znaku LGTB, więc prawica, trzymana pod respiratorem przez kościół, jako tako trzyma jeszcze pion w tej materii (jak długo?), prezentując słuszną postawę: "nie obchodzi mnie to co robisz w sypialni, ale praw przyrodzonych rodzinie nie dostaniesz". Doktryna Rabieja pokazuje, że to słuszna postawa i jeśli chodzi o prawa, to nie wolno pójść w ich nadaniu nawet o pół kroku naprzód. Rodzina jest podstawową komórką społeczną, bez niej społeczeństwo jest chore i powinno się na rodzinę chuchać i dmuchać oraz nie pozwolić na jej mutację, bo ta prowadzi do raka. Wiąże się to z ulgami dla rodziny, nieprzysługującymi innym (np. bykowe) i nie dopuszczeniu do tego by małżeństwem był związek homoseksualny, nie dający nadzieji na rozród, a tym samym nienaturalny. Te korzyści społeczne, które by wynikły z nadania takiego prawa homoseksualistom są pozorne i w rzeczywistości są indywidualnymi korzyściami ludzi spod znaku LGTB. Im więcej takich praw i korzyści dla nich tym większe szkody społeczne, a te dotyczą w długofalowym okresie każdego obywatela, także homoseksualnego oraz całego państwa. Prawa wpływają na zachowania ludzkie, a te z kolei w długofalowym okresie całkowicie przeorywują rzeczywistość publiczno-społeczną i w konsekwencji społeczeństwo. Z czasem te ostatnie staje się bezbronne w kontekście pacyfistyczno-rozrodczym i przy braku naturalnej aksjologii (nawet nie chrześcijańskiej) de facto się rozkłada by na samym końcu przepoczwarzyć się w anarchię, tyranię, dyktaturę (które wyrosną na tej anarchii), prześladowania najsłabszych, którymi mogą być właśnie ci, którzy rozwalili ten system naturalny, a więc mniejszośći. Lub po prostu "rozbiorami" państwa i wtłoczeniem go w inną machinę, która może mieć przenajróżniejsze wektory i być tym samym co rozebrane państwo lub czymś jeszcze gorszym. Czy lepszym? Jest to także możliwe teoretycznie. Mniejszość, która jest mniejszością jeśli chce o siebie dbać, powinna zachowywać się jak mniejszość w świecie naturalnym i postulować ewentualnie tolerancję w postaci braku agresji skierowanej ku niej, jeśli żyją w państwie demokratycznym, a jeśli żyją w państwie niedemokratycznym, to powinni się zwyczajnie dostosować, a jeśli się nie da i są prześladowani, to także się dostosować w postaci emigracji lub ukrywania skłonności. Uważam, że każdy człowiek homoseksualny, który byłby odcięty od mediow i przekazu lewackiego prezentowałby dokładnie taką postawę, a to dlatego, że jest ona najzwyczajniej w świecie naturalna. Analogia występuje we wszystkich układach, biocenozach na świecie i dotyczy wszelakiego życia. Co więcej uważam iż prawdziwie mądry człowiek o skłonnościach homoseksualnych wcale nie popiera LGTB. Jeśli mniejszość zagarnia więcej praw niż im przynależne, a ich posiadanie fałszywie uznaje za coś normalnego jedynie na podstawie urojonego determinizmu postępu, to już jest to szkodliwy proces, który jeśli zajdzie za daleko poczyni zachwianie natury i w konsekwencji rozwałkę. Inna sprawa, że po każdej rozwałce przychodzi czas na mozolne odbudowywanie wszystkiego od nowa, ale jakim kosztem...(np. wielkie wymieranie permskie było taką rozwałką, a w mniejszej skali może być to koniec cywilizacji europejskiej). Także nie byłoby to klasyczne odbudowywanie wszystkiego od nowa, a jedynie zastąpienie cywilizacji europejskiej inną cywilizacją, pytanie którą? No chyba, że ludzkość dokona całkowitej samozagłady, wtedy będzie to rzeczywiście budowa wszystkiego od nowa. Może lewacy tak bardzo nie lubią rodzaju ludzkiego, że właśnie do tego dążą? Kto wie? Jest to dobra paralela by przejść do kwestii zwierząt, bo często dyskusje z miłośnikami zwierząt kończą się na ich utwardziałym zdaniu końcowym typu: zwierzę zawsze jest niewinne, jak zrobi coś złego, to zawsze jest to winą człowieka, zwierzęcia nie można krzywdzić nawet jeśli miałoby to uratować życie człowiekowi, a najlepiej to jakby ludzkośc wyginęła, bo wtedy zwierzęta przestaną cierpieć z ręki człowieka. Tak jakby zwierzęta nie cierpiały z łapy innego zwierzęcia, patrz likaony, które jedzą swoje ofiary gdy te jeszcze żyją. Ale oczywiście, to jest weług lewackiej ideologii naturalne i dopuszczalne, tak jakby człowiek nie był częścią natury. Podobna postawa społeczno-kulturalna jaką ma prawica w stosunku do LGTB powinna charakteryzować ludzi prawicy także w stosunku do zwierząt. Oczywiście po przepuszczeniu przez filtr analogii mechanizmu, a nie filtr cząstek stałych czyli dosłowny: "nie krzywdź, ale nie humanizuj i uznaj, że zwierzęta są po to by być użytecznymi dla ludzi". Koty są między innymi do łapania myszy, szczury do eksperymentów umożliwiających wynajdowanie nowych leków, psy do pomocy w polowaniu lub do pilnowania dobytku, a także do nowych zadań, które powstały i cały czas bedą powstawać. Zadań typu: znajdowanie narkotyków, ratowanie ludzi spod lawin i gruzów, bycie oczami dla niewidomych. Każde indywidualne związanie emocjonalne człowieka z konkretnym zwierzęciem jest tylko skutkiem ubocznym społecznej funkci użytkowej zwierząt i choć może być cenne indywidualnie dla osobowości danego człowieka, to nie może przysłaniać funkci społecznej jaką pełnią zwierzęta w świecie ludzkim, a więc funkcji użytkowej. Za społeczną funkcję użytkową nie mozna uznać indywidualnej więzi psychicznej na lini człowiek-zwierzę, a promowanie w mediach tejże jest obecnie nagminne i prowadzi właśnie do humanizacji zwierząt, czemu służą codzienne przykłady pokazywania tego jak człowiek skatował zwierzę. Ma to wzbudzic nasze współczucie i wzbudza, ale jaka jest korzyść społeczna z pokazywania takich przypadków? Czy ludzie lepiej traktują zwierzęta? Chyba nie. Czy boją się wysokich kar i poprzez strach, że go tak ukażą nie robia krzywdy zwierzęteom? Nie! Co więcej wysokie kary za zabicie zwierząt, niebezpiecznie zbliżające się wysokością za robienie krzywdy ludziom są dodatkowym elementem humanizacji zwierząt (patrz wyrok 5 lat za skatowanie człowieka za ochlapanie pod Zamościem). A co jeszcze wynika z takiej perspektywy? Ano to, że ludzie z Bandrowa (podkarpacka miejscowość) boją się atakujących wilków, proszą o pomoc i nikt im jej nie udziela, bo do wilków się nie strzela, bo takie prawo, a pozatym jakby strzelać, to ekooszołomy zrobią raban, a dlaczego zrobia raban i będzie się ich brało na poważnie? Bo zwierzęta traktuje się prawie na równi z człowiekiem, a w przyszłości o zgrozo na równi. I to jest tylko jeden przykład. Zostawiając ludzi z Bandrowa samym sobie okazujemy im w ten sposób brak człowieczństwa. Bo człowieczeństwem jest pomagać drugiemu człowiekowi i obecnie o tym chyba zapominamy. A co kiedy ludzie z Bandrowa wezmą sprawy w swoje ręce i łamiąc prawo będą chronić swój dobytek i rodzinę? Będą gnębieni przez aparat państwowy wspierany ekooszołomami, używającymi argumentów, że wilki nie atakują ludzi (nieprawda) i ogólnie, że ludzie są podli. No bo w istocie są jeśli za wyznacznik brać codzienną medialna humanizację. Jest to w istocie antyludzkie podejście, szczególnie w stosunku do ludzi z Bandrowa. Wilki ogólnie boją się ludzi, bo przez setki tysięcy lat istoty humanoidalne na nie polowały (już za sam ten fakt należy się "pomnik przodka użerającego się z naturą" naszym przodkom). Jeśli wilk jest nie niepokojony przez człowieka, to archetyp, że wilk się go boi, bo tak juz jest, z każdym rokiem krok po kroku się deaktualizuje i nie tyczy się to całego gatunku, ale poszczególnych stad. Ja nie mam wątpliwości, że władza zacznie strzelać do wilków, ale niestety dopiero wtedy kiedy dojdzie już do tragedii (na razie tylko pojedyncze osobniki atakowały ludzi na Podkarpaciu i kończyło się to na szczęście tylko pogryzieniami). Ciekawe kto wtedy odpowie za śmierć człowieka? Zrzuci się to na karb tego, że to wilk, a wilk to natura, więc ma prawo do zabica człowieka, a pozatym tak juz jest i nie ma co robić tragedii, bo to tylko jeden człowiek? Przecież to byłaby porażka gatunku ludzkiego. Nie po to męczyliśmy się przez tysiące lat wytwarzając kulturę, po to by w dobie ekooszołomstwa narażać swój gatunek na powtórne zagrożenia ze strony dzikich zwierząt. Przykładów tego typu może byc więcej np. spora liczba wałęsających się samotnie (lub co gorsza w sforze) psów, których nikt nie usuwa z przestrzeni publicznej. W sforze, nawet średniej wielkości psy, są dla dzieci śmiertelnym zagrożeniem (patrz przykład 5-letniego Kubusia z Katlewa zagryzionego przez psy). Natomast dopiero suma więzi emocjonalnych na lini zwierzęta-ludzie może mieć znaczenie, gdyz wpływając na dobrostan psychiczny wielu ludzi, cała zbiorowość może odczuć dobroczynne skutki tegowoż, na zasadzie im więcej szczęśliwych ludzi tym szczęśliwsze społeczeństwo. Ale tak na prawdę jak wielki jest ten wpływ nie wiadomo i tego argumentu można użyć również w stosunku do LGTB i powiedzieć, że jak będą mieli prawa, to będą szczęśliwsi i dzięki temu wszyscy będziemy. Tak to chyba jednak nie działa...a skutki związane z humanizacją zwierząt i zrównaniem w prawach osób LGTB z resztą społeczeństwa są dla społeczeństwa zbyt niebezpieczne by przy tym skutecznie zamanipulować, bo to że się manipuluje jest faktem, tyle, że na razie nieskutecznie. Humanizacja zwierząt ma niestety większe szanse na dokończenie procesu ponieważ ona w przeciwieństwie do ruchów LGTB jest popierana ideologicznie także przez prawicę. Reasumując. Służby powinny łapać i karać ludzi znęcających się nad zwierzętami, ale media powinny unikać pisania o zwierzętach w sposób który promuje ich humanizację. Kwestia prawa to jakby osobny temat, ale także pozwiązany z ogólnym poglądem społeczności na te sprawy. Osobiście uważam za wysoce skandaliczne obecne prawo, że nawiedzeni obrońcy zwierząt, kiedy zbierze sie ich garstka i utworzą organizację pożytku publicznego, mogą wchodzić na prywatne posesje bez policji. To skandal, kolejny element dehumanizacji człowieka. Wiarygodność tych ludzi jest na poziomie elektryka prezydenta. Oni są w stanie doprowadzić człowieka do samobójstwa, tylko dlatego iż za najważniejszą rzecz na świecie uważają dobro zwierząt. Takie prawa nie ma prawa być!!!! Najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi, potem długo, długo nic, i dopiero na drugim miejscu dobro zwierząt. Jeśli te organizacje tego nie zrozumieją, to nie powinny byc w jakikolwiek sposób promowane przez państwo, czy to finansowo, medialnie, czy to poprzez prawo i ustawy. A to czy sa w stanie się psychicznie naprostować? Wątpię patrząc po rozmowach, które kończą się stwierdzeniem, że światu byłoby lepiej bez ludzi. Ekologizm w czystej postaci... Ps. Odnośnie bajek itd, gdzie są zwierzęta, to w dawnych czasach nie było medialnego przemysłu antyludzkiego o lewicowej prowieniencji i ówczesna personifikacja zwierząt nie była niebezpieczna. Czasy się zmieniły i jest. To banał, ale prawdziwy. To, że kiedyś dziecku przeczytano lub opowiedziano na wsi bajkę, gdzie bohaterem jest zwierzę, nie oznaczało, że to dziecko zaraz nie będzie patrzeć jak tato obcina kurze głowę i potem wszyscy jedzą ją na obiad i każdy uważa, to za normalne. Nawet wtedy kiedy ludzie z przyszłośći nie będa już jeść mięsa, bo będzie stuczne pełnowartościowe białko (a kiedys to na pewno nastąpi - ciekawe co z kwasami omega3?, to i tak humanizacja zwierząt kosztem dehumanizacji ludzi będzie niebezpieczna. Zreszta tak jak i wszystko co dehumanizuje człowieka, czyli przede wszystkim zło wyrządzone bliźniemu dwunożnemu.
~Ada
2020-01-31 00:30:29
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 0
Nie chcemy myśliwych, to są najwięksi szkodnicy i ćwierć-mózgi.
~Ada
2020-01-30 16:15:22
z adresu IP: (5.173.xxx.xxx)
Ocena: 0
Wyrzucić myśliwych z lasu. Chyba, że pozwolić im na wystrzelanie się w pień samych.
~Janek
2020-01-30 10:54:09
z adresu IP: (185.75.xxx.xxx)
Ocena: 2
Każda legalna sztuka broni w PL jest znana Policji łącznie z łuskami - tak więc pisanie, że jakiś myśliwy zabił tego wilka z legalnej broni jest totalnym brakiem znajomości tematu. Chyba że pocisk nie został w ciele ofiary.
~Bhffbn
2020-01-30 09:51:10
z adresu IP: (79.186.xxx.xxx)
Ocena: 0
Tępić szkodniki bo zagryzają było a RDOŚ umywa ręce z odszkodowań.
Reklama