Remis Śląska w pierwszym tegorocznym występie w ekstraklasie

Wojciech Klich, PP | Utworzono: 2020-02-07 22:45 | Zmodyfikowano: 2020-02-07 22:45
A|A|A

fot. slaskwroclaw.pl

W pierwszych minutach spotkania gra była bardzo chaotyczna. Dużo walki w środku pola, wiele pojedynków główkowych, jednak praktycznie zero akcji. Sytuacja zmieniła się w 6. minucie. Błąd w ustawieniu popełnił Diego Żivulić, w pole karne Śląska wbiegł Conrado zgrał piłkę do Flavio Paixao, a Portugalczyk bez problemu pokonał Matusa Putnockiego. Śląsk podjął próbę uspokojenia tempa meczu i przejął inicjatywę. Dobre okazje mieli Krzysztof Mączyński i Erik Exposito, jednak żaden z nich nie był w stanie oddać celnego strzału. Lechia zaatakowała jeszcze raz w końcówce pierwszej połowy. Z piłką minął się Putnocky, ale ostatecznie po wielkim zamieszaniu futbolówka wyszła poza pole gry.

Co gdańszczanom nie udało się pod koniec pierwszej połowy, powiodło się na początku drugiej. Z lewej strony świetnie w pole karne podał Filip Mladenović, piłka minęła obrońcę Śląska, a Paixao po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Śląsk ponownie po straconej bramce przejął inicjatywę, ale nie potrafił znaleźć luki w dobrze funkcjonującej defensywie Lechii. Gdańszczanom z kolei taka gra odpowiadała - podopieczni Piotra Stokowca przeszkadzali w rozgrywaniu piłki gospodarzom, a gdy zdarzała się okazja to groźnie atakowali.

Trener Vitezslav Lavicka postanowił zareagować i wpuścił na boisko Filipa Raicevicia, który do drużyny Śląska dołączył w zimowym okienku. Czarnogórzec mógł zdobyć gola w 68. minucie, ale jego strzał obronił Dusan Kuciak. Minutę później Michał Chrapek zaczął dryblować w polu karnym Lechii i został sfaulowany. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Mączyński i płaskim strzałem pokonał słowackiego bramkarza. Lechia po stracie gola zaczęła grać bardziej nerwowo, jednak Śląsk nie był w stanie pójść za ciosem. Udało się to dopiero w doliczonym czasie gry. Do piłki w polu karnym zgranej klatką piersiową przez Raicevicia dobiegł Chrapek i atomowym strzałem wyrównał wynik spotkania. Chwilę później sędzia Tomasz Musiał zakończył mecz.

Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 2:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Flavio Paixao (6-głową), 0:2 Flavio Paixao (46), 1:2 Krzysztof Mączyński (71-karny), 2:2 Michał Chrapek (90+3).

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Lubambo Musonda (84. Sebastian Bergier), Diego Zivulic, Israel Puerto, Dino Stiglec - Robert Pich (71. Damian Gąska), Jakub Łabojko, Krzysztof Mączyński, Michał Chrapek, Przemysław Płacheta - Erik Exposito (58. Filip Raicevic).

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Rafał Kobryń, Michał Nalepa, Mario Maloca, Filip Mladenovic - Kristers Tobers, Maciej Gajos, Tomasz Makowski, Jaroslav Mihalik (87. Paweł Żuk), Conrado - Flavio Paixao.

Żółte kartki - Śląsk Wrocław: Lubambo Musonda, Israel Puerto. Lechia Gdańsk: Rafał Kobryń, Tomasz Makowski.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 10 201.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama