Nocna premiera "Księcia Persji"

Jan Pelczar | Utworzono: 2010-05-20 15:43 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Fot. materiały prasowe

W pierwszej połowie lat 90-tych, w epoce wczesnych pecetów „Prince of Persia” należał do moich ulubionych gier. Powiedzieć, że na filmową ekranizację gry czekam z niecierpliwością i wypiekami na twarzy to jednak powiedzieć za dużo. Od czasu „Mortal Kombat” większość filmowych wersji komputerowych zabaw nie jest warta uwagi. A w filmie „Książę Persji: Piaski czasu” dodatkowo może zrobić z siebie idiotę jeden z moich ulubionych aktorów – Jake Gyllenhall. Aktora z „Brokeback Mountain” i „Zodiaca”  zobaczycie w weekend także w filmie „Bracia. Gra w nim byłego więźnia, jednego z tytułowych braci, który pomaga bratowej po utracie męża, ale i ulega fascynacji piękną kobietą.

W „Księciu Persji” Gyllenhall miał już kreację czysto rozrywkową. – Pomyślałem, że stworzenie postaci-ikony może być wielkim wyzwaniem, a jednocześnie czymś zabawnym. Zawsze lubiłem filmy, w których bohater był zdolny niemal do wszystkiego, pozostając istotą ludzką, nie zaś supermanem

Gyllenhall gra tytułową rolę księcia Dastana ( po persku dastan znaczy „baśń” ). W Persji, sześć wieków po narodzinach Chrystusa, zawiera pakt z tajemniczą kapłanką. Grana przez znaną z ostatniego Bonda i „Starcia Tytanów” Gemmę Arterton,  księżniczka Tamina włada świętym miastem Alamut. Dla niej książę Persji wyruszy na walkę ze złymi mocami. Duet egzotycznych celebrytów chce ocalić magiczny sztylet, uwalniający tytułowe Piaski Czasu. Sztylet dołącza do bogatego zbioru przedmiotów, które w historii kina pełniły ważną rolę wszechmocnych atrybutów – za ich pomocą można przejąć władzę nad światem.

Zainteresowani będą nie tylko Dastan i Tamina. Królewskiego brata Nizama, stryja Dastana, gra sir Ben Kingsley. Szejka Amara zagrał weteran ekranu Alfred Molina.

Film wyreżyserował twórca „Czterech wesel i pogrzebu”, a ostatnio „Harry’ego Pottera i Czary Ognia”, Mike Newell.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama