Kontrowersyjna inwestycja w centrum Lubina. Przeciwnicy już myślą o protestach

Andrzej Andrzejewski, GN | Utworzono: 2020-06-18 13:57 | Zmodyfikowano: 2020-06-18 14:03
A|A|A

fot. Andrzej Andrzejewski

Hasło "spalarnia" z reguły nie kojarzy się dobrze, mimo wielu również bardzo pozytywnych przykładów. W Poznaniu pracuje zakład termicznej utylizacji śmieci, który emituje do środowiska kilkunastokrotnie mniej szkodliwych substancji niż tradycyjne ciepłownie. Z kolei lubińska spółka "Termal" ma zamienić obecną ciepłownię na ekologiczną spalarnię biomasy. Koszt przedsięwzięcia to 30 milionów złotych - w połowie pokryje go dotacja z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Drugą połowę spółka zainwestuje dzięki pożyczce udzielone przez ten sam fundusz.

Prezes Termalu Piotr Chojnacki, przyznaje, że wystąpił też do Ministerstwa Klimatu o zgodę na budowę jeszcze jednej spalarni - tym razem przeznaczonej do utylizacji śmieci:

- To dałoby nam kolejne źródło, które mogłoby obniżyć cenę ciepła. Bo nie spalalibyśmy paliw kopalnych, co się bardzo dobrze wpisuje w obecną politykę tzw. "zielonego ładu" UE. Myślimy, że na to będą też duże pieniądze i o te pieniądze będzie można się ubiegać, jeśli będzie się na tej liście - mówi Piotr Chojnacki.

I właśnie ta inwestycja wzbudza wśród mieszkańców wiele kontrowersji. Przeciwnicy już zapowiedzieli, że w najbliższym czasie zorganizują protesty:

- Apelujemy do tych, którzy podejmują decyzje o publicznych pieniądzach: nie budujcie w Lubinie spalarni odpadów, nie trujcie naszego powietrza. O powstawaniu takich zakładów w pobliżu naszych domów powinni być poinformowani mieszkańcy, co im się szykuje. Na pewno bardzo ważna rzeczą będą konsultacje społeczne - mówią mieszkańcy.

Choć spółka "Termal" w 45 proc należy do samorządu, władze Lubina nie chcą komentować sprawy.

Posłuchaj materiału:

REKLAMA
Reklama