Remis Zagłębia Lubin w starciu z beniaminkiem

WK, PAP | Utworzono: 2020-11-21 20:34
A|A|A

fot. zaglebie.com

Oba zespoły starały się grać ofensywnie, ale to ataki gospodarzy były bardziej składne i spokojniejsze. Lubinianie wyraźnie wyczekiwali na błąd przeciwników i się doczekali. Obrońcy Stali „złamali linię” obrony i po prostopadłym podaniu Łukasza Poręby w idealnej sytuacji znalazł się Kacper Chodyna. Młodzieżowiec Zagłębia nie zastanawiała się, huknął ile sił i było 1:0.

Gol zmienił nieco obraz gry. Stal nie grała już tak odważnie i optyczną przewagę uzyskali gospodarze. Lubinianie nie narzucili jednak wysokiego tempa, spokojnie rozgrywali swoje ataki i wyczekiwali na kolejne błędy rywali. I taka taktyka przyniosła drugiego gola.

Maciej Domański po rzucie rożnym, zamiast wybić piłkę, próbował ją przyjąć i uczynił to tak fatalnie, że trafiła do Lubomira Guldana. Kapitan Zagłębia idealnie dograł do wbiegającego Sasy Balica, a ten mierzonym strzałem głową nie dał szans Rafałowi Strączkowi.

Wydawało się, że skoro pierwszy gol tak mocno podłamał Stal, to drugi może już ją zupełnie złamać i „zamknąć” mecz. Tak się nie stało, bo trzy minuty później było już tylko 2:1. Po akcji Mateusza Maka obrońcy Zagłębia tak wybijali piłkę, że ta trafiła do Domańskiego. Pomocnik gości od razu uderzył, piłka jeszcze odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.

Pięć minut po wznowieniu gry po przerwie było już 2:2. Stal wywalczyła rzut wolny około 30 metrów od bramki. Do piłki podszedł Forsell, który dopiero w drugiej połowie pojawił się na boisku. Fin w swoim stylu huknął i Dominik Hładun musiał sięgać do siatki.

Kolejne fragmenty meczu mogły się podobać, bo obie ekipy nie myślały bronić remisu i starały się atakować. Optyczną przewagę ponownie miało Zagłębie, ale kontry gości były bardzo groźne.

Dla gospodarzy dwie świetne okazje miał Filip Starzyński i za każdym razem posyłał piłkę w trybuny. Ze strony Stali blisko trafienia do siatki był Paweł Tomczyk, którzy strzelał z pola karnego i gospodarze tylko świetnemu refleksowi Hładuna zawdzięczali, że nie stracili trzeciego gola.

Sędzia do regulaminowego czasu doliczył aż sześć minut i cały ten czas gra toczyła się na połowie Stali, ale lubinianom nie udało się już pokonać Strączka.

KGHM Zagłębie Lubin – PGE FKS Stal Mielec 2:2 (2:1)

Bramki: 1:0 Kacper Chodyna (17), 2:0 Sasa Balic (34-głową), 2:1 Maciej Domański (37), 2:2 Petteri Forsell (50).

Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Lorenco Simic. PGE FKS Stal Mielec: Mateusz Mak, Mateusz Żyro, Jakub Wróbel.

Żółtą kartką upomniany został również trener KGHM Zagłębia Lubin Martin Sevela.

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Mecz bez udziału publiczności.

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Kacper Chodyna, Lorenco Simic, Lubomir Guldan, Sasa Balic – Patryk Szysz, Jakub Żubrowski (65. Jewgienij Baszkirow), Łukasz Poręba, Filip Starzyński, Adam Ratajczyk (65. Jakub Bednarczyk) – Samuel Mraz (81. Rok Sirk).

PGE FKS Stal Mielec: Rafał Strączek – Marcin Flis, Mateusz Żyro, Bożidar Czorbadżijski (81. Martin Sus), Kamil Kościelny - Mateusz Mak (67. Jakub Wróbel), Grzegorz Tomasiewicz, Mateusz Matras, Maciej Domański, Andreja Prokic (46. Petteri Forsell) - Łukasz Zjawiński (46. Paweł Tomczyk).

Element Serwisów Informacyjnych PAP
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama