Spacer z architektem. Zrozumieć architekturę PRL-u: IKSAiP

Patrycja Dzwonkowska, GN | Utworzono: 2021-04-26 10:13 | Zmodyfikowano: 2021-04-26 10:16
A|A|A

fot. Patrycja Dzwonkowska


Budynek znajduje się na planie kwadratu z mocno wyróżniającym się frontem budynku w postaci przedłużonego prostokąta dominującego nad resztą rzutu. Główna część pełni funkcje biurowe podkreślone mocnymi otwarciami elewacji w kierunku al. Różyckiego i parku. Budynek zbudowano w konstrukcji szkieletowej z elewacją kurtynową (osłaniającą konstrukcję a nie będącą jej elementem) pozwalającą na maksymalne przeszklenie i doświetlenie wnętrza.

Podchodząc do budynku od strony parku widzimy długie pasy okien przecinające budynek i nadające mu lekkości. Będąc natomiast w jego wnętrzu oglądamy kadry zmieniającego się parku. Na uwagę zasługuje ciekawe rozwiązanie materiałowe elewacji. Duży format płytki klinkierowej w przyziemiu przechodzi w mniejszą formę by wreszcie stać się dwukolorową mozaiką układaną miedzy oknami. Wejście do budynku podkreślono ciekawą formą zadaszenia.

W tylnej części umiejscowione zostały hale doświetlane trójkątnymi świetlikami dachowymi.

Podobne rozwiązania konstrukcyjne i materiałowe, lecz w nieco bardziej finezyjnej formie, zastosowano w budynku ZETO, do którego zaprosimy w kolejnym odcinku fotospaceru z architektem Patrycjuszem Urbańskim.




REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~wrocławianin
2021-04-26 22:14:12
z adresu IP: (31.11.xxx.xxx)
Ocena: 5
Z polecenia dyrektora każda komórka organizacyjna IKSAiP (Instytut Komputerowych Systemów Automatyki i Pomiarów) miała wystawić do odśnieżana parkingu jednego najmłodszego i najsprawniejszego specjalistę. Ci najmłodsi, świeżo po studiach, z niezatkanymi jeszcze żyłkami i tętnicami w mózgu byli siłą napędową rozwoju konstrukcji systemów komputerowych. Byli też na tyle już doświadczeni, że ich konstrukcje były najlepsze i najnowocześniejsze w demoludach. Automatyzowały polski przemysł i były wykorzystywane przez wojsko. Ci młodzi ludzie aby zrobić na czas model czy prototyp pracowali ponad siły na dwie, nawet na trzy zmiany. Oczywiści ich pracą kierowali i ich nadzorowali doświadczeni, starsi pracownicy. Na kilka godzin oderwano ich od tego co ich pasjonowało do tego stopnia, że poświęcali na dodatkowe godziny pracy swój czas prywatny. Kilku z nich zmarło przedwcześnie, inni dożyli sędziwego wieku. Toteż gdy pchali brykę dyrektora porozumieli się bez słów tak jak podczas rozwiązywania problemu który do tej pory nie był na świecie rozwiązany. W IKSAiP powstały patenty o nowości w skali światowej. Opatentowane były pamięci bębnowe, pólsumator, układy elektroniczne używane w w ferrytowej pamięci operacyjnej. W tych i innych pomysłach byli pierwsi nie tylko w demoludach ale i na całym święcie o czym świadczą ich patenty. Potem przyszedł Balcerowicz i rozgonił Elwro i IKSAiP na cztery wiatry. Kiedy w latach 90-tych załatwiałem coś służbowo w resztkach IKSAiP'u dawny najlepszy specjalista od urządzeń peryferyjnych z dumą mi powiedział, że załatwił z Syberii od osoby którą kiedyś szkolił po bardzo korzystnej cenie mrożoną arystokratyczną rybę w ilości hurtowej. Wracając do ciasteczek nikt ich nie tknął bo były wiekowe, od lat wystawiana jak dyrektor podejmował gości z zewnątrz. Kawę wszyscy wypili aby po zmęczeniu lepiej im się myślało.
~wrocławianin
2021-04-26 18:11:42
z adresu IP: (31.11.xxx.xxx)
Ocena: 7
Dzień wcześniej wisiała kartka na drzwiach wejściowych do budynku, aby nie parkować na parkingu z uwagi na odśnieżanie w dniu następnym. Jak ekipa pojawiła się na parkingu przyszedl kadrowiec z listą wyznaczonych osób i sprawdził czy są wszyscy. Kogoś nie było co zostało odnotowane. Po kilku godzinach pracy na parkingu został śnieg tylko wokół dwu samochodów. Malucha stojącego od jesieni i fury dyrektora. Przenoszenie wozów zaczęto od malucha. Po chwili zrezygnowano z podnoszenia go. Pchanie też nic nie dało. Koś zaproponował wykopanie śniegu nawianego pod spód. Wtedy się okazało że da się wsunąć łopatę pod oponę, Wsunięto cztery i przepchano malucha kawałek dalej. Potem przyszła kolej na śnieg pod furą dyrektora. Dała się przesunąć kawałek dalej. Po chwili wszyscy jednomyśłnie pchali furę dyrektora między drzewa.Weszla na styk. Ci co mogli wyszli z budynku od razu, reszta najszybciej jak się dało. Nie było problemu bo dyrektor zawsze zostawał po pracy konferując z kierownikami, którzy mieli coś na sumieniu.
~wrocławianin
2021-04-26 11:32:54
z adresu IP: (31.11.xxx.xxx)
Ocena: 12
Z bryła budynku integralnie związany był duży parking obramowany rosnący wokół dużymi drzewami. Drzewa też rosły na samym parkingu. Podczas zimy stulecia dyrektor nakazał pracownikom oczyścić parking ze śniegu i lodu. Po zakończeniu odśnieżania młodsi wiekiem i duchem odśnieżacze ustawili co do centymetra samochód dyrektora między dwoma drzewami blokując jego przód i tył. Do wieczora pracownicy mechanicznego warsztatu usiłowali podnieść i wyciągnąć samochód. Ci co wiedzieli nie chcieli im powiedzieć jak to zrobić. Należało po kolei podnieść każde koło i podstawić pod nie dużą łopatę piaskówkę. Następnego dnia rano dyrektor wezwał odśnieżaczy - była lista obecności. Kazał im uwolnić zakleszczone między drzewami auto. Cztery osoby wzięło łopaty do ręki. Podeszli. Trzy osoby podnosiły róg samochodu czwarta podstawiała łopatę. Potem ta czwórka wzięła łopaty za trzonki. Dwu pchało łopatami swoje koła, Pozostali dwaj pilnowali aby ich koła nie zsunęły się z łopaty. Dyrektor zaprosił łopaciarzy do swojego gabinetu, z okna popatrzyli na parking z uwolnionym autem dyrektora. Sekretarka wniosła kawę i ciasteczka. Dyrektor chciał się jeszcze dowiedzieć kto był pomysłodawcą ...
Reklama